Bądź na bieżąco - RSS

Wizja świata i człowieka w literaturze socrealistycznej

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 16 lutego 2011   |   Liczba słów: 1,520

Reakcja na czarno – białą, uproszczoną i wyidealizowaną wizję świata i człowieka w literaturze socrealistycznej w poezji Andrzeja Bursy, Stanisława Barańczaka i Adama Zagajewskiego.

Okres stalinizacji literatury i kultury polskiej otwiera zjazd szczeciński w styczniu 1949 roku. Zjazd ten potwierdził podporządkowanie w sferze kultury wartości narodowych interesom imperium. Przyjęta wówczas dyrektywa realizmu socjalistycznego zamykała literaturę polską w gorsecie schematyzmu formy i prymitywizmu treści. Wszystkie instytucje literackie podporządkowane zostały administracji partyjnej bądź rządowej, w związkach twórczych decydujący głos w sprawach środowiskowych i artystycznych miały podstawowe organizacje partyjne. Także cenzura realizowała politykę kulturalną partii oraz decydowała o planach wydawniczych znacjonalizowanych oficyn i drukarni. Utwory literackie miały realizować programowe hasła partii, a prezentowana problematyka społeczna i polityczna miała być ujmowana z punktu widzenia jej interesów. Naturalne więc, że w wyniku takiego stanu rzeczy pojawiły się w końcu głosy krytyki systemu totalitarnego, pobrzmiewające jeszcze przez długie lata w niezliczonych utworach młodych pisarzy i poetów.
Tak więc po odwilży 1956 roku pojawiła się poezja nazwana turpistyczną. Epatowanie brzydotą oraz wprowadzanie wulgaryzmów do poezji miało głębokie uzasadnienie – stanowiąc próbę przełamania stereotypu wizji świata w literaturze socrealistycznej oraz ukazanie powinności sztuki. Według założeń turpizmu życie człowieka, jego codzienność i fizjologia nie są piękne, sztuka więc, jeśli ma przekazywać prawdę o świecie nie może tych tematów pomijać bądź idealizować.

Jednym z głównych przedstawicieli tego kierunku obok Stanisława Grochowiaka był Andrzej Bursa, który stał się prawdziwą legendą okresu październikowego. Zaliczany jest on obok Rafała Wojaczka i Edwarda Stachury do grona tak zwanych „poetów przeklętych”. Jego poezja manifestowała zainteresowanie brzydotą, często sięgała po słownictwo z dziedziny fizjologii i wulgarne. Antyestetyzm Bursy wyrastał z postawy wyrażającej rozczarowanie rzeczywistością pełną fałszu i cynizmu. I tak na przykład, propagandowym hasłom realizmu socjalistycznego, nakazującym twórcom opisywanie rozwoju polskich miast i wsi, potrafił odpowiadać wierszami takimi jak „Sobota”:

„(…) czułem jak wywalam się
od zbędnego nadmiaru energii
w którą wyposażyła mnie młodość
możliwe
że mógłbym użyć jej inaczej
np. napisać 4 reportaże
o perspektywach rozwoju małych miasteczek
ale
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka!”

Postawa kontestatorska Bursy wyrażała się również ośmieszaniem życiowego konformizmu, skazującego jednostkę na szarość i jałowość codziennej egzystencji:

„Co on myśli ten facet (…)
pomiędzy jednym a drugim kęsem bułki z kiełbasą
która jest wyrzeczeniem (…)
co on myśli
ten brzydal
urodzony dzięki wyrzeczeniu
i przez wyrzeczenie
rozmnażający się (…)
co on myśli
jaka religia powstrzymuje go przed szaleństwem”. („Kasjer”)

Jego wiersze prowokowały również i szokowały ukazywaną w nich brutalnością i brzydotą życia:

„Tylko rób tak żeby nie było dziecka
tylko rób tak żeby nie było dziecka
to nie istniejące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości
(…) w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało”. („Miłość”)

Motyw miłości jest bardzo wymowny, niesie ze sobą szereg skojarzeń, wynikających z tradycji literackiej i kulturowej. Miłość kojarzy się przede wszystkim z uczuciem, ciepłem, związkiem między dwojgiem ludzi. Tutaj ukazana jedynie jako rzecz w wyniku, której mogą wystąpić niepożądane następstwo w postaci ciąży. Na szczęście zawsze można:

„(…) opowiedzieć historyjkę
o precyzyjnych szczypcach
których dotknięcie nic nie boli
i nie zostawia śladu”.

Świadomość możliwości natychmiastowego usunięcia nienarodzonego dziecka uspokaja sumienie – „nie na długo niestety”. Jeden z bardziej znanych wierszy zatytułowany „Dno piekła” jest wyrazem całkowicie pozbawionego złudzeń spojrzenia na polską rzeczywistość powojenną. Utwór pochodzi z czasów propagandy sukcesu, a więc zmasowanego ataku kłamstwa i fałszu w środkach masowego przekazu. Świat codzienności, w którym:

„ludzie gotują kiszą kapustę
i płodzą dzieci
mówią: piekielnie się zmęczyłem
lub: piekielny dzień miałem wczoraj
Mówią: muszę się wyrwać z tego piekła”.

przyrównany został do przysłowiowego „dna piekła”, czyli miejsca, z którego nie ma żadnej ucieczki, gdzie nie można znaleźć sposobu by cokolwiek zmienić. Ludzie jak potępieńcy muszą trwać w tym stanie bez żadnej nadziei na poprawę swojego losu:

„ostatecznie nikt im nie każe robić tego wszystkiego
a są zbyt doświadczeni
by wierzyć w możliwość przekroczenia kręgu”.

Dostrzec tu można chęć polemiki z marksistowską teorią realizmu: losu człowieka nie można ująć jedynie w perspektywie uwarunkowań społecznych i klasowych.

Podobną tematyką co Andrzej Bursa zajmowali się poeci pokolenia Nowej Fali debiutujący w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Nowa Fala kładła nacisk na aktualność poezji, jej bliski związek z życiem codziennym i świadomością społeczną wyrażaną przez język. Poeci z tego ugrupowania wskazywali na potrzebę zastąpienia anonimowego podmiotu lirycznego takim, którego świadomość byłaby ściśle związana ze świadomością całego pokolenia, dążyli do wykorzystania doświadczeń poezji lingwistycznej w celu demaskacji prób zafałszowania obrazu świata przez propagandę i środki masowego przekazu.
Wiersz miał służyć ujawnieniu fałszów myślowych i prób narzucenia określonego sposobu myślenia za pomocą utartych formuł. Nowa Fala broniła prawa jednostki do prawdy, miłości, godności i niezależności od działań totalitarnego systemu politycznego. Można też dostrzec u jej poetów pewien rodzaj katastrofizmu, wyrastający z postrzegania sytuacji człowieka współczesnego jako dramatycznej ze względu na zagrożenia wolności jednostki. Katastrofizm ten sprzyjał podejmowaniu problematyki egzystencjalnej. Program Nowej Fali spowodował wskazanie jako istotnego problemu obowiązków pisarza i jego stosunku do współczesności. Inną jej zasługą jest opis rzeczywistości językowej lat siedemdziesiątych i charakterystycznych dla niej tendencji wyrastających z propagandy sukcesu. Głównymi twórcami grupy byli Stanisław Barańczak i Adam Zagajewski.

Stanisław Barańczak podejmował w swojej poezji problematykę moralną, związaną zwłaszcza z wiarygodnością języka czego przykładem może być wiersz: „Spójrzmy prawdzie w oczy”. Wokół dwóch słów, „oczy” i „prawda” poeta buduje bardzo istotne przesłanie moralne. W życiu należy zawsze kierować się prawdą, bowiem tylko wtedy będzie można spoglądać ludziom prosto w oczy w każdej sytuacji. Barańczak pisze o tym, przywołując różne określenia słowa „oczy” i różne sytuacje dnia codziennego. Mogą to więc być: „nieobecne oczy potrąconego przypadkowo przechodnia”, „stężałe oczy wzniesione ku tablicy z odjazdami dalekobieżnych pociągów”, „krótkowzroczne oczy wpatrzone z bliska w gazetowy petit”, „oczy pośpiesznie obmywane rankiem z nieposłusznego snu”, wreszcie „pośpiesznie zakrywane monetami, bo śmierć także jest nieposłuszna”.
Konkluzją jest umiejętność spojrzenia „prawdzie w te szare oczy”. Ludzie bywają zakłamani, codziennie nadużywają słowa „prawda”, które uległo dewaluacji, straciło swoją pierwotną wymowę. Wiersz Stanisława Barańczaka poprzez analizę zwrotu „spojrzeć prawdzie w oczy” i zestawienie go z różnymi sytuacjami, stanowi próbę odnalezienia pierwotnego znaczenia i wartości słowa „prawda”. Problem wiarygodności języka szczególnie niepokoił poetę w sytuacjach konfrontacji z realną rzeczywistością, okazywało się bowiem, że nadużywanie określonych struktur języka mogło prowadzić do kłamstwa. A więc zjawisko nowomowy – specyficznej konwencji języka propagandy i tzw. mass mediów, która przenikała do mowy codziennej, zagrażając istocie procesów komunikacyjnych: przekazywania sobie nawzajem prawdziwych informacji. Obserwując język w jego społecznym wymiarze, Barańczak nawiązywał do współczesnej mu, totalitarnej rzeczywistości politycznej. Źródeł kłamstwa języka dopatrywał się w nierozpoznanej, a w istocie fałszywej strukturze świata komunistycznego. Stylistyka choćby ankiety personalnej pozwala dostrzec zniewalający system – i polityczny, i językowy:

„Urodzony? (tak, nie; niepotrzebne
skreślić); dlaczego „tak”? (uzasadnić); gdzie
kiedy, po co, dla kogo żyje? z kim się styka
powierzchnią mózgu, z kim jest zbieżny
częstotliwością pulsu? krewni za granicą
skóry? (tak, nie); dlaczego
„nie”? (uzasadnić); (…)” („Wypełnić czytelnym pismem”)

Jednym z bardziej znanych wierszy Barańczaka jest również utwór „U końca wojny dwudziestoletniej” silnie związany z jego biografią. Barańczak urodzony w 1946 roku, dwadzieścia dwa lata kończył w 1968 r. Rok ten stanowi w historii Polski datę szczególną, kojarzy się z takimi wydarzeniami jak: zdjęcie przez rząd Gomułki „Dziadów” Adama Mickiewicza ze sceny warszawskiego Teatru Narodowego, protesty i demonstracje studentów, przemoc władzy czy fala antysemityzmu, jaka przetoczyła się przez kraj. Do historii przeszły one jako tak zwany Marzec ’68. te wszystkie tragiczne wypadki tworzą właściwy kontekst utworu. Na świat przedstawiony w wierszu składają się obrazy ukazujące i dowodzące totalitarnego dążenia komunistycznych prześladowców chcących ograniczyć za wszelką cenę wolność myśli i sumienia ludzkiego. Stąd właśnie między innymi liczne napomknienia o nie kończących się przesłuchaniach przez UB:

„… zapomniałeś nazwisk i adresów,
oświecony lampą z biurka prosto w oczy”.

System totalitarny to nie tylko przesłuchanie, to również ideologia i propaganda. Ludzie są przez władzę niszczeni zarówno ideologicznie, jak i fizycznie. Niepokorny człowiek w ustroju totalitarnym może w każdej chwili zniknąć, zostać uwięziony, albo prościej, zamordowany:

„liczyłeś zaginionych, zmarłych i zabitych (…)
grzebałeś zaginionych, zmarłych i zabitych.”

Stanisław Barańczak w swoim wierszu „U końca wojny dwudziestoletniej” wykorzystując możliwości języka, przede wszystkim sięga do wieloznaczności słów i wyrażeń. Świat przedstawiony ulega przez to deformacji i zniekształceniu. Tragedia ta rozgrywa się jedynie „na zewnątrz”, cała „wojna dwudziestoletnia” toczy się również w świadomości i wnętrzu podmiotu lirycznego. W latach siedemdziesiątych powstaje również poezja Adama Zagajewskiego. Pierwszy tom poetycki „Komunikat” opublikował on w roku 1972. Wiersze poety przynoszą odmienną artystycznie niż wczesna twórczość Barańczaka propozycję literacką. W mniejszym stopniu zajmuje go demaskowanie pustych i fałszywych szablonów mowy. W swoich wierszach rozważa stopień wiarygodności języka, zwłaszcza jego skuteczność w wyrażaniu prawdy:

„Nosimy używane słowa, wzniosłość i rozpacz
zjedzone przez cudze usta,
(…) dajemy wyraz naszej przenikliwości,
tak jakbyśmy nie zostali obdarzeni
absolutnym słuchem milczenia”. („W pierwszej osobie liczby mnogiej”)

Sprzeciwia się komunistycznej rzeczywistości, w której nie można wyrazić własnego zdania i gdzie panuje jedynie szablonowy sposób mówienia o świecie. Słowo „prawda” traci tutaj swoje znaczenie, gdyż w pewnych sytuacjach należy milczeć, ponieważ powiedzenie prawdy sprawiłoby nieodwracalne w skutkach konsekwencje. Zagajewski nawołuje również do żywej reakcji przeciw komunistycznemu światu, do powiedzenia prawdy:

„Wstań otwórz drzwi rozwiąż te sznury
wyplącz się z sieci nerwów (…)
wyjdź z tego kokonu rozgarnij te błony
zaczerpnij najgłębsze warstwy powietrza
i powoli pamiętając o regułach
powiedz prawdę (…)” („Prawda”)

Twórczość socrealistyczna pozbawiona była wartości artystycznych i intelektualnych. Dziś stanowi już tylko bolesny dokument tamtych lat. Twórczość polskich poetów lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zawiera liczne odwołania do zakłamanej struktury państwa totalitarnego. Poeci konfrontując hasła ideologii komunistycznej z rzeczywistością demaskowali fałszywy język propagandy. Ukazywali i uświadamiali innym sposób oddziaływania zniewalającego systemu politycznego i lingwistycznego. Poezja ta stała się historycznym świadectwem zniewolenia umysłu oraz niszczącego wpływu ideologii komunistycznej na psychikę człowieka.

Podobne wypracowania: