Bądź na bieżąco - RSS

Wisława Szymborska „Fotografia z 11 września” – interpretacja

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 6 kwietnia 2011   |   Liczba słów: 510

Wiersz Wisławy Szymborskiej Fotografia z 11 września jest jedną z pierwszych, literackich reakcji na wydarzenia wrześniowe 2001 roku. Poetka znana jest ze swojej „czujności” na wydarzenia naszego czasu, który nie tylko „jest polityczny”, ale też często wskutek tej polityczności zbrodniczy. W tomie Chwila oprócz omawianej Fotografii... znaleźć można również liryk Jacyś ludzie przedstawiający dramat uchodźstwa i wojny, tułaczki i bezdomności, a z wcześniejszych publikacji chociażby - Terrorysta on patrzy.

Wiersz odebrany został przez krytykę bardzo skrajnie – pojawiły się nawet głosy, że Noblistka niepotrzebnie ów wiersz popełniła. Z pewnością brak mu dynamiki i puenty, do jakiej przyzwyczaiła nas poetka, ale odrzucenie tych elementów było jednak konieczne, aby uwypuklić, wydobyć ponad strukturę wiersza, nie tylko ludzki dramat tamtej chwili lecz także ponadludzką istotę rzeczy.

Odrzucenie dynamiki w wierszu było konieczną konsekwencją obranej poetyki, poetyki opisu statycznej sytuacji, zarejestrowanej na fotografii. Sytuację tę zarysowuje poetka w pierwszej strofie:

Skoczyli z płonących pięter w dół
jeden, dwóch, jeszcze kilku
wyżej, niżej.

Fotografia powstrzymała ich przy życiu,
a teraz przechowuje
nad ziemią ku ziemi.

O ile pierwsze trzy wersy są wyraźnie czytelne to trzy kolejne można uważać za enigmatyczną grę słów. Ale właśnie w tych trzech liniach tekstu zawarty został cały ładunek semantyczny wiersza i kunszt literacki Szymborskiej. Tytułowa fotografia ma charakter „ocalający”, „powstrzymujący (...) przy życiu”. Należy zwrócić tutaj uwagę na specyficzne użycie czasownika „powstrzymać” z przyimkiem „przy”. Czasownik „powstrzymać” wymaga wystąpienia przyimka „przed”, a nie „przy”: można powstrzymać kogoś przed czymś, a nie przy czymś. Bardziej trafne wydawałoby się w tym miejscu użycie sformułowania „zatrzymać przy życiu”, ale poetka świadomie dokonała takiego stylistycznego wyboru. Dlaczego zatem przyimek „przy”?

Można powstrzymać przed śmiercią, ale w wierszu mowa jest o życiu. Fotografia Szymborskiej powstrzymuje zatem spadających przed życiem, a ich życiem staje się śmierć. Życiem określa zatem poetka śmierć, wobec której te „osobiste twarze i krew dobrze ukryta” nie są jeszcze do końca człowiecze, człowiek nie jest w pełni człowiekiem, gdyż istotą człowieka nie jest cielesność. W obliczu śmierci ta „jeszcze całość”, to nienaturalne scalenie się rozpada. Fotografia jednak powstrzymuje przed tym przejściem, gdyż spadający:

Są ciągle jeszcze w zasięgu powietrza,
w obrębie miejsc,
które się właśnie otwarły.

Mimo bliskości „przejścia” nie są oni jeszcze powietrzem, znajdują się tylko w jego zasięgu, nie są także jeszcze miejscami, lecz tylko w obrębie miejsc, które dla nich się otwarły, tak jak otwierają się dla wierzących niebiosa. Co ciekawe w wierszu Szymborskiej nie ma miejsca dla Boga pojmowanego teistycznie, bliższy byłbym postawienia ryzykownej tezy, że opisany przez poetkę moment przejścia ma cechy panteizmu, jeśli zakładamy, że człowiek (czytaj: jego istota nie cielesna), wchodzi w skład boskiej materii. A może Boga w ogóle nie ma i po śmierci nie ma niczego? Jeśli tak, to poetce nie pozostaje nic innego jak potraktować ten moment w sposób „ludzki”, nie bacząc na sens owego czynu – „opisać ten moment i nie dodawać ostatniego zdania”. Sens tego czynu? Bo tego, co jest na zdjęciu, w rzeczywistości już nie ma. Jest to tylko pochwycenie chwili, jakże ulotnej, ale zawsze ocalającej od zapomnienia. Tych ludzi już nie ma, pozostaje tylko pamięć, która tworzy rzeczywistość inną od tej realnej (w ludzkim pojęciu), w której ci „spadający” wciąż żyją.

Podobne wypracowania: