Bądź na bieżąco - RSS

Tych ludzi chciałbym w swoim życiu spotkać

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 15 lutego 2011   |   Liczba słów: 437

Dzięki lekturze książki „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego dowiedziałem się jak wyglądało życie w okupowanym kraju. Żyli wtedy ludzie, którzy mimo trudnej sytuacji starali się walczyć o wyzwolenie ojczyzny. Nie uznawali kompromisów, ani ucieczki wymieniając ciosy z o wiele silniejszym przeciwnikiem. Dzięki tym cechom oraz swoim czynom na zawsze pozostaną w pamięci przyszłych pokoleń.

Piszę tu oczywiście o bohaterach wspomnianej książki, czyli Alku, Rudym i Zośce. Stanowili oni dobrze zgrany zespół. Jako przyjaciele byli prawdziwym przykładem dla innych. Potrafili zawsze dotrzymywać przyjaźni bez względu na okoliczności.
Szczególnie mocno związani byli ze sobą Jan Bytnar i Tadeusz Zawadzki. Kochali się jak bracia, będąc dla siebie szczególnie mocnym oparciem w trudnych chwilach. Gdy Rudy został aresztowany przez Niemców pokazał niezłomność i silną wolę, nie wydając swoich przyjaciół. Gestapowcom nie udało się wyciągnąć od niego żadnych informacji. Właśnie te cechy jego charakteru są godne podziwu i uważam, że niewielu ludzi w dzisiejszych czasach zdobyłoby się na taki czyn. Zośka natychmiast po otrzymaniu strasznej wiadomości zdecydował się na próbę odbicia kolegi. Niestety wyższe władze Armii Krajowej zwlekały z wydaniem swojego pozwolenia. Dopiero po kilku tygodniach przyjaciele Rudego mogli przystąpić do tej ryzykownej akcji. Właściwie wtedy koledzy Zośki przekonali się, że stał się on „specjalistą w organizowaniu ludzi i życia”. Zaplanował drobiazgowo i szczegółowo tę akcję, przewidując wszystkie niebezpieczeństwa. Rudego udało się uwolnić, choć w walce z Niemcami ranny został Alek. Zośka bardzo cieszył się z odzyskania przyjaciela i wierzył, że już na zawsze zostaną razem. Niestety strasznie poturbowany Rudy nie miał szans na przeżycie bez fachowej opieki lekarskiej. Również rana postrzałowa Alka okazała się śmiertelna. Jan Bytnar i Aleksy Dawidowski zmarli tego samego dnia. Zośka po tym zdarzeniu długo był jeszcze posępny i smutny. Jednak po pewnym czasie jego stan psychiczny stał się zrównoważony i powierzone zostało mu odpowiedzialne zadanie – zdobycie posterunku żandarmerii we wsi Sieczychy. Była to całkowicie udana akcja, ale w tej bitwie z całego polskiego oddziału, krew przelał tylko Zośka. On, tak samo jak wielu z jego kolegów, potrafił do końca walczyć o ocalenie swojego kraju ojczystego. Przyjął, że cokolwiek się wydarzy, musi walczyć z honorem do końca i nigdy się nie poddawać.

Ludzie, o których napisałem, w strasznych latach wojny potrafili żyć służąc wartościom nadrzędnym, a ich czyny i rozmach pozostawiły na długo piętno na stolicy naszego kraju. Wcielali oni w życie dwa wspaniałe ideały: braterstwo i służbę. Ich pseudonimy utrwaliły się w pamięci Polaków jako symbol waleczności i przyjaźni.
Udowodnili, że człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać i dlatego na długo zostaną w pamięci wielu ludzi. Z tych powodów bardzo chciałbym spotkać w swoim życiu bohaterów tej książki, bo myślę, że mógłbym się wiele od nich nauczyć.

Podobne wypracowania: