Bądź na bieżąco - RSS

Święty Krzysztof opis

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 23 stycznia 2011   |   Liczba słów: 1,264

Życiorys Świętego Krzysztofa.

Krzysztof [gr. Christo-phoros – „noszący Chrystusa”, „wyznający Go”] jest jednym z najbardziej popularnych świętych czczonych w Kościele zarówno Wschodnim, jak i Zachodnim. Pochodził prawdopodobnie z Azji Mniejszej, gdzie poniósł śmierć męczeńską około 250 r., podczas prześladowania chrześcijan za panowania cesarza Decjusza (249 - 251). Miał się urodzić w Kanaanie (być może w miejscowości Samon w rzymskiej prowincji Licji położonej w Azji Mniejszej, dziś Turcja) pod koniec II wieku w rodzinie pogańskiej. Jest jednym z Czternastu Wspomożycieli, czyli szczególnych patronów. Jest patronem Ameryki i Wilna. Istnieje o nim wiele legend, często przeczących sobie wzajemnie. Jedna z najbardziej popularnych utrzymuje, że Krzysztof był olbrzymem pomagającym podróżnym przedostać się na drugi brzeg rzeki. Pewnej nocy usłyszał wołanie dziecka, proszącego o przeniesienie na drugą stronę. Będąc na środku rzeki Krzysztof poczuł ogromny ciężar. Zdziwiony zapytał: "Kim jesteś?", w odpowiedzi usłyszał: "Dźwigasz na swych barkach cały świat, gdyż Ja jestem Chrystusem, któremu służysz w innych ludziach". Pan Jezus przepowiedział mu wówczas śmierć męczeńską. Stąd imię Krzysztof (gr. Christoforos) oznacza - niosący Chrystusa, przy czym może tu chodzić zarówno o niesienie fizyczne, jak i przynoszenie Jego nauki innym ludziom.

Jak mówi inna średniowieczna legenda, nosił imię Reprobus, tzn. Odrażający. Był bardzo brzydki: był człowiekiem wielkiego wzrostu i groźnej twarzy, a na długość liczył sobie 12 łokci, miał potężne ciało i niekształtną głowę przypominającą głowę psa. Odznaczał się także ponadludzką siłą. Pragnął służyć komuś najsilniejszemu na świecie. W swych poszukiwaniach trafił na dwór cesarza. Pewnego dnia jednak jakiś bard wędrowny śpiewał przed królem pieśń, w której często wspominał o diable, a król, który wyznawał wiarę Chrystusową, ilekroć usłyszał imię diabła, żegnał się znakiem krzyża.

Gdy Krzysztof zapytał o to króla, ten nie chciał mu wyjawić, dlaczego tak czyni i co ten znak oznacza, ale wtedy Krzysztof rzekł: "Jeśli mi tego nie powiesz, nie zostanę dłużej u ciebie". Król odpowiedział wreszcie: "Ilekroć usłyszę, że ktoś wspomina diabła, ubezpieczam się tym znakiem w obawie, aby mnie szatan nie zagarnął pod swą władzę i nie szkodził mi". Na to Krzysztof: "Zawiodłem się zatem, uważając, że znalazłem największego i najpotężniejszego pana na świecie".

Krzysztof opuszcza dwór i wyrusza na poszukiwanie owego diabła. A gdy wędrował przez jedną pustynię, zobaczył wielki orszak rycerzy, z których jeden, dziki i groźny, zbliżył się doń i zapytał, dokąd idzie. "Idę na poszukiwanie diabła - odparł Krzysztof - aby wziąć go sobie za pana". A on na to: "Jam jest tym, którego szukasz". Ucieszył się Krzysztof i uznał go swoim panem. Gdy jednak wędrowali razem, spotkali przy ruchliwej drodze znak krzyża, a diabeł na jego widok uciekł przestraszony, zszedł z drogi, poprowadził Krzysztofa przez bezludne wertepy i za jakiś czas dopiero wrócił na drogę. Krzysztof, widząc to, ze zdziwieniem zapytał go, dlaczego w takim pomieszaniu opuścił gościniec. Diabeł nie chciał tego jednak żadną miarą wyjawić i dopiero gdy Krzysztof zagroził odejściem, rzekł: "Pewien człowiek, zwany Chrystusem, był przybity do krzyża, a ja ilekroć zobaczę Jego znak, trwożę się wielce i uciekam". Na to Krzysztof: "A zatem ów Chrystus jest większy i potężniejszy do ciebie? Na darmo tedy trudziłem się i nie znalazłem jeszcze największego pana na świecie. Ale teraz bądź zdrów, bo myślę cię opuścić, a szukać tego Chrystusa". Opuszcza zatem diabła i postanawia odnaleźć Chrystusa. Po długim szukaniu kogoś takiego, kto by mógł mu powiedzieć o Chrystusie, trafił wreszcie do pewnego pustelnika, który opowiedział mu o nim i starannie wyuczył go prawd wiary. Gdy Krzysztof nie chciał służyć nowemu panu postem i modlitwą, zapytał pustelnik: "A czy znasz taką rzekę, przez którą przeprawa jest niebezpieczna i w której wielu podróżnych ginie?". "Znam" - odrzekł Krzysztof. A on na to: "Skoro jesteś taki wielki i mocny, to jeśli osiedlisz się nad tą rzeką i będziesz wszystkich przeprawiał, będzie to na pewno miłe królowi Chrystusowi, któremu chcesz służyć, i ufam, że tam ci się objawi".

Udał się zatem nad ową rzekę, zbudował tam sobie mieszkanie i mając w rękach zamiast laski długą żerdź, którą podpierał się w wodzie, niestrudzenie przeprawiał wszystkich podróżnych. Minęło już wiele dni, gdy raz spoczywając w swym domku, usłyszał głos jakiegoś dziecka, które wołało tymi słowami: "Krzysztofie, wyjdź na dwór i przepraw mnie!". Wyszedł na wołanie i zobaczył nad brzegiem rzeki nieznanego sobie chłopca, który go usilnie prosił, by go przeprawił. Krzysztof posadził sobie dziecko na ramionach, wziął laskę i wszedł w rzekę. Lecz oto woda w niej zaczęła powoli wzbierać, a chłopiec ciążył mu tak, jakby był z ołowiu, i im bardziej posuwał się naprzód, tym bardziej fala się wzdymała, a chłopiec coraz bardziej przygniatał jego ramiona nieznośnym ciężarem tak, że znalazł się w nader trudnym położeniu i poważnie lękał się o siebie. Gdy na koniec z biedą pokonał trudności i przebrnął rzekę, postawił chłopca na brzegu i rzekł doń: "O wielkie niebezpieczeństwo przyprawiłeś mnie, chłopcze, i tak mi ciążyłeś, że gdybym miał cały świat na sobie, nie czułbym chyba większego ciężaru". A na to chłopiec odparł: "Nie dziw się, Krzysztofie, bo miałeś na sobie nie tylko cały świat, lecz niosłeś na swych ramionach także Tego, który stworzył ten świat. Ja bowiem jestem królem twoim, Chrystusem, któremu tutaj służysz. Abyś wiedział, że prawdą jest to, co mówię, wbij, gdy wrócisz, laskę twą w ziemię koło twego domku, a rano zobaczysz, że ona zakwitnie i obrodzi". To mówiąc zniknął z jego oczu. Krzysztof zaś powróciwszy, wbił laskę w ziemię, a gdy rano wstał, ujrzał, że wydała liście i owoce jak palma. [Fragmenty ze "Złotej legendy" Jakuba de Voragine]. Na pamiątkę tego zdarzenia Reprobus miał otrzymać greckie imię Christophoros, co oznacza "niosący Chrystusa". Legenda wspomina też, że Pan Jezus przywrócił Krzysztofowi normalny wygląd. Od tamtej pory Krzysztof czcił Chrystusa i nauczał. Za swoją postawę został jednak wrzucony do ciemnicy, gdzie różnymi sposobami próbowano odwieść go od wiary. Poddano go też licznym torturom. Nałożono na głowę rozżarzony hełm. Gdy to nie poskutkowało, położono go na ławie rozgrzanej do czerwoności i polewano olejem. Ale on był nadal wierny Bogu i nie odniósł żadnych ran. Wybawiony cudownie opowiadał ludziom o Chrystusie radząc, by uznali go za Boga. Cesarz rozkazał strzelać, lecz strzały zawisły w powietrzu, a jedna z nich ugodziła cesarza w oko. Krzysztof polecił, aby pomazano ranę jego krwią i oko zostało natychmiast uleczone. Po tym cudzie cesarz uwierzył w Chrystusa i został Jego wyznawcą.

Kult św. Krzysztofa był bardzo żywy, tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie chrześcijaństwa. W średniowieczu uważano go za obrońcę grodów i sadyb ludzkich. Niemal od samego początku był on patronem wszelkich zawodów związanych z transportem i podróżami: przewoźników, przewodników oraz podróżnych, pielgrzymów, turystów, flisaków, marynarzy, tragarzy, farbiarzy, flisaków, introligatorów, modniarek, oraz chrześcijańskiej młodzieży, orędownik w śmiertelnych niebezpieczeństwach. W czasach współczesnych jest powszechnie czczony jako patron kierowców i podróżujących.

25 lipca - w dniu jego wspomnienia - w wielu parafiach dokonuje się obrzędu błogosławienia pojazdów. Modlimy się, aby ci, którzy będą posługiwać się danym pojazdem sami ostrożnie i bezpiecznie odbywali swoje podróże i roztropnie dbali o bezpieczeństwo innych ludzi. A gdy będą udawać się do pracy lub na odpoczynek, aby zawsze w drodze towarzyszył im Chrystus. W ikonografii przedstawiano św. Krzysztofa jako młodzieńca, najczęściej jednak jako potężnego mężczyznę, olbrzyma przenoszącego na jednym ramieniu Dzieciątko Jezus przez rzekę i podpierającego się kosturem, czasami ów kostur ma kształt maczugi pokrytej kwiatami. A także jako potężnego mężczyznę z głową lwa. Jego atrybuty to m.in. dziecko królujące na globie, palma męczeńska, pustelnik z lampą, ryba, sakwa na chleb, wieniec róż, wiosła.

BIBLIOGRAFIA:

Żywoty świętych pańskich na każdy dzień roku wg kalendarza rzymskiego opracował O. Hugo Socist, Olsztyn 1985, Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, przełożył z angielskiego Zbigniew Pniewski

Leksykon Świętych, Ks. Wiesław Al. Niewęgłowski, Warszawa 1998, Wydawnictwo Naukowe PWN

Sławska A., Ikonografia polskich legend świętych [w:] Polskie wierszowane legendy średniowieczne, praca zbiorowa, Wrocław 1952

Podobne wypracowania: