Bądź na bieżąco - RSS

Prometeizm i mesjanizm w III części „Dziadów” Adama Mickiewicza

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 27 lutego 2011   |   Liczba słów: 720

Z zamykającej „Prolog” wypowiedzi Ducha wiadomo, że Konrad jako wyjątkowa i wyizolowana ze zbiorowości jednostka może być wyposażony w ogromną i wszechstronną siłę:

„Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony.”

Jako jednostka o wielkiej indywidualności staje się reprezentantem całego narodu, jego cierpień oraz prawa do szczęścia i wolności. Załamany klęską sprawy narodowej śpiewa pieśń wzywającą do zemsty i krwawego odwetu na wrogu, a następnie jako poeta próbuje odsłonić narodową przyszłość. Pieśń Konrada zostaje jednak przez współwięźnia – Księdza potępiona jako „pieśń szatańska”, a odkrycie przyszłości za pomocą poetyckiej wyobraźni okazuje się niemożliwe. Konrad nie może więc zrealizować swoich zamierzeń i przegrywa. To jego pierwsza klęska jako twórcy i patrioty. W scenie drugiej, zwanej Wielką Improwizacją Konrad, jako najwybitniejszy twórca na ziemi i „najwyższy z czujących” reprezentant narodu podejmuje polemikę z uosabiającym rozum Bogiem. Twórca poezji stara się mierzyć z twórcą świata. Konrad wierzy, że podobnie jak potrafi narzucić ład swoim wierszom, podobnie mógłby narzucić porządek naturze. Władza nad słowami i naturą to jednak dla niego za mało. W dziele tworzenia pragnie on przewyższyć Boga, gdyż świat przez Niego stworzony jest niedoskonały. W świecie tym panuje zło, cierpią narody i niewinni ludzie. Konrad, posiadając taką władzę nad ludźmi jak Bóg, stworzyłby świat nowy pozbawiony cierpienia – „pieśń szczęśliwą”. Dla takiego uporządkowania życia na ziemi Konrad musi posiadać tyrańską władzę nad ludźmi:

„Co ja zechcę, niech wnet zgadną,
Spełnią, tym się uszczęśliwią,
A jeżeli się sprzeciwią,
Niechaj cierpią i przepadną.”

Konrada oburza porządek świata przede wszystkim dlatego, że cierpią w nim inni, nie on sam. Czuje się on o tyle ważniejszy od innych jednostek, że chciałby uszczęśliwiać ludzi nawet wbrew ich woli. Jeśli jemu nie uda się zaprowadzić sprawiedliwego porządku to świat pozostanie pełen cierpienia i krzywdy. Konrad stawia sobie pytania: dlaczego ludzie cierpią i z jakiego powodu Bóg pozwala na niesprawiedliwość? Skoro jest wszechmocny to mógłby urządzić świat inaczej. Widocznie los cierpiących ludzi jest mu obojętny, ponieważ pozwala na szerzenie się zła. Bohater dochodzi do wniosku, że tym światem rządzą przemoc i okrucieństwo, a Bóg jest tyranem, ponieważ do tego dopuszcza. Jego bunt, rozpacz i zwątpienie okazują się także negatywne moralnie, są bowiem przepełnione pychą. Symbolem tego staje się opętanie Konrada przez szatana, który rzuca Bogu największe bluźnierstwo i nazwie go carem świata. Czystość i wzniosłość zamiarów, znaczenie patriotycznych argumentów oraz prometeizm przekształcający się w szatański i bluźnierczy bunt dają jednak nadzieję na ocalenie bohatera.

W scenie trzeciej dramatu zjawia się więc bernardyn, Ksiądz Piotr, który prometeizmowi Konrada przeciwstawia chrześcijańską pokorę. Jest on zatem w stanie uwolnić Konrada od satanicznego buntu oraz zinterpretować przeszłość jak i ukazać przyszłość narodu polskiego. W scenie piątej Ksiądz widzi upadek Polski pod postacią męki Chrystusa. Oprawcami są zaborcy, a ich ofiara to Polska z okresu rozbiorów i Polska pokonana w Powstaniu listopadowym. Wszystkie te wydarzenia przeszłe, obecne i przyszłe, skupione są w jednym obrazie cierpień narodu. Polska umiera jak ukrzyżowany Chrystus, po którego męce nastąpiło przecież zmartwychwstanie. Dzięki temu okazuje się, że męczeństwo narodu polskiego ma sens. Złość prześladowców okaże się bezsilna, a naród powstanie z ucisku, co będzie końcem niewoli i niesprawiedliwości na świecie. W dziejach ludzkości Polska ma odegrać rolę Chrystusa narodów. W taki sposób Mickiewicz próbował ukazać wartość i siłę narodu, nadać sens cierpieniom i w sytuacji popowstaniowej klęski stworzyć optymistyczną wizję przyszłości. Taka interpretacja historii narodowej na podobieństwo losów Chrystusa nosi nazwę mesjanizmu. W proroctwie Księdza Piotra ukazany jest także „wskrzesiciel narodów”, który jednak jeszcze nie nadszedł:

„(…) to obrońca! Wskrzesiciel narodu!-
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery
A imię jego będzie: czterdzieści i cztery.”
„A życie jego – trud, trudów,
A tytuł jego – lud, ludów.”

Symbolika tego proroctwa nie da się przełożyć na jednoznaczną informację. Istnieją jednak w tekście przesłanki pozwalające przypuszczać, że mężem „czterdzieści i cztery” musi być człowiek, który ma do spełnienia w przyszłości jakąś misję, co pozwala sądzić, iż chodzi o samego Konrada.

Prometeizm to wyraz buntu skierowanego przeciwko wyższym siłom, krępującym wolność, symbol męki dla idei i dobra ludzkości. Termin utworzono od imienia Prometeusza, mitycznego bohatera, który wykradł ogień z Olimpu i przekazał ludziom. Idea prometeizmu w III części „Dziadów” szczególnie uwypuklona jest w Wielkiej Improwizacji. Sceną symboliczną jest wykucie napisu „Umiera Gustaw, rodzi się Konrad”, co sugeruje rezygnację ze spraw osobistych na korzyść wartości narodowych.

Mesjanizm to wiara w nadejście Mesjasza, Chrystusa, który ma zapoczątkować nowy okres w dziejach. Mesjanizm z reguły służy wyrażaniu dążeń wyzwoleńczych, narodowych lub społecznych i występuje u narodów pozbawionych niepodległości.

Podobne wypracowania: