Bądź na bieżąco - RSS

  • Wypracowania
  • Język polski
  • Obrazy wojny w literaturze. Omów temat na podstawie wybranych utworów – prezentacja maturalna

Obrazy wojny w literaturze. Omów temat na podstawie wybranych utworów – prezentacja maturalna

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 25 marca 2011   |   Liczba słów: 2,277

Wojna to zjawisko społeczne, które towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Jest największym złem, gdyż oznacza zabijanie człowieka przez człowieka, godząc tym samym w boskie przykazanie „nie zabijaj”. Samo słowo „wojna” już w warstwie fonetycznej brzmi niezwykle przerażająco i kojarzy się nam z wielką tragedią, ogromną pomyłką historii. Towarzyszą jej zawsze traumatyczne przeżycia, które przekazywane są potomnym w formie literatury. Różnorakie są jednak punkty widzenia, z których podejmuje się ten problem – od strony zwycięzców lub zwyciężonych. Dzieła opisujące wojenne zmagania pełne są odgłosów tłumnych bitew, ale także pojedynczych heroicznych potyczek, miewają kształt skargi, ale też porywającego przemówienia. Współcześnie wojnę ukazuje się jako postępującą dehumanizację człowieka i świata. Dlatego też literatura wielu stuleci rejestruje, zapisuje, heroizuje i sakralizuje, ale przede wszystkim pomaga poznać prawdę o wojnie. Z literackich obrazów wojen wyłania się zawsze ten samem problem: jak człowiek zachowa się w obliczu wszechogarniającego zła i przemocy. Tak naprawdę zatem literatura opowiadająca o wojnie przynosi nam uniwersalną prawdę – prawdę o człowieku.

O tym jakimi ludźmi byli starożytni oraz jaki prezentowali stosunek do wojny dowiadujemy się z „Iliady” Homera. Jest to najpiękniejsza opowieść o najbardziej znanej (dzięki literaturze) wojnie starożytnej, powstała w czterysta lat po wydarzeniach w Troi. Homer wykorzystując mit o jabłku niezgody i uprowadzeniu Heleny przez Parysa, prowadzi nas do wojny Achajów z Trojanami. Trwa ona już dziesiąty rok i biorą w niej udział wszyscy ważniejsi książęta greccy. Po obu stronach walczą też bogowie. Wojna ta jest okrutna, ale jakże pięknie pokazana, stylem podniosłym i patetycznym, dostosowanym do wagi opisywanych wypadków. Taką sceną jest pojedynek Hektora z Achillesem:

„Biada mi, snadź już naprawdę na śmierć mnie bogowie wzywają!
Oto myślałem, że cny Deifobs bohater jest przy mnie,
Ale on jest na wałach, a mnie oszukała Atene.
Tak więc śmierć już nadchodzi, już blisko jest, nie masz zaś przed nią
ucieczki. O, podobało się widać to z dawna Dzeusowi
i Dzeusowemu synowi Zdalekacelnemu, choć przedtem
łaską mnie swą osłaniali. A teraz mnie los już dosięga.
Niech mi wszelako nie przyjdzie tu polec bez walki, bez sławy,
niechaj siła dokaże, by o tym wiedzieli potomni.”

Dla starożytnego rycerza wojna była miejscem, w którym ścierały się wielkie ambicje, nadzieje i duma setek tysięcy walczących. Tutaj wraz ze śmiercią otrzymywało się nieśmiertelność, sławę na wieki. Doskonale wiedział to Hektor podejmując walkę z niezwyciężonym Achillem. Ale znał on również swoje przeznaczenie. Zdawał sobie sprawę, iż w potyczce tej polegnie. Mimo wszystko męstwo i wiara w przyszłą nieśmiertelność w umysłach potomnych były drogowskazem postępowania całego ówczesnego rycerstwa. Podobnie jawi się nam szybkonogi Achilles. Widzi przed sobą dwie drogi. Jedną do sławy i chwały, drugą do sędziwej starości. W imię ówczesnych wartości wybiera tę pierwszą, świadomy konsekwencji swojego wyboru.

Postaci w „Iliadzie” prezentują uniwersalne postawy, uczucia i wartości, niosą z sobą refleksję: wojna to mimo wszystko cierpienia ludzi i śmierć, nieważne czy na skutek strasznego gniewu ludzi, bogów, czy też toczona w imię innych szczytnych celów. Wojna to zawsze zło fizyczne i moralne o destrukcyjnej sile. Świadectwem są obrazy w literaturze XX wieku, obrazy obu wojen światowych.

I Wojna Światowa zwana była przez wiele lat po prostu wojną światową (lub Wielką Wojną). W literaturze I połowy XX wieku odnaleźć można kilka ważnych dzieł oddających grozę lat 1914-1918. Wśród nich znajduje się powieść Ericha Marii Remarque’a „Na zachodzie bez zmian” ukazująca absurd i tragizm wszelkich wojen. Jest to wstrząsający zapis uczestnika pierwszej wojny światowej, młodego niemieckiego żołnierza. Paul Baumer, dwudziestoletni początkujący poeta i dramatopisarz, tuż przed maturą, wraz z siedmioma szkolnymi kolegami, trafia na front. Tam „zaszyty jak najgłębiej w okopie”, nękany głodem i strachem, walcząc ze szczurami i francuską piechotą wyzbywa się wszystkich młodzieńczych wyobrażeń o świecie, a swoje działania sprowadza do odruchów samozachowawczych. Nie traci jednak wrażliwości na ludzkie cierpienie. Podczas pobytu w lazarecie z bliska doświadcza absurdów tej strasznej wojny. W prowadzonym dzienniku zapisze wówczas:

„Jestem młody, mam dwadzieścia lat, ale z życia nie znam nic poza rozpaczą, śmiercią, trwogą i spojrzeniem w jeden łańcuch najniedorzeczniejszej płaskości z całą otchłanią cierpienia”

W utworze takich gorzkich konstatacji znajdziemy dużo więcej. Jest to swoiste udokumentowanie myśli przeciętnego młodego człowieka tamtych czasów. Jego dawne wyobrażenia świata oraz młodzieńcze ambicje legły w gruzach pod naporem destrukcyjnej siły wojny. Bohater czuje, iż wojenna rzeczywistość „wyrywa” go z normalnego świata, odmienia jego psychikę i wypacza idee, którymi się kierował. Właśnie tu, na froncie, dokonuje się stopniowa alienacja istoty ludzkiej:

„My nie jesteśmy już młodzieżą. Nie pragniemy już zdobyć świata szturmem. Jesteśmy uciekinierami. Uciekamy sami przed sobą. Przed naszym życiem. Mieliśmy osiemnaście lat i rozpoczęliśmy miłować świat i istnienie; musieliśmy strzelać do tego. Pierwszy granat, który padł, trafił w nasze serce. Jesteśmy odcięci od tego, co czynne, od dążenia, od postępu. Nie wierzymy już w to wszystko; wierzymy w wojnę.”

Odczucie bezsensowności wojny dopełnia śmierć wszystkich jego szkolnych kolegów oraz jego własna. Ginie w ostatnich dniach wojny, w październiku 1918 roku oddając życie w imię nieznanych sobie wartości. Remarque wyraźnie ukazuje, iż wojna jest jedynie stopniowym wyniszczaniem istoty ludzkiej. Jej esencja, z natury dobra, zostaje zdewaluowana i podporządkowana idei zagłady. Podobne refleksje pojawiają się w literaturze poświęconej tragedii II wojny światowej, zwłaszcza w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego.

Aby zrozumieć, dlaczego świat obozów wykreowany przez Borowskiego jest tak straszny, choć prawdziwy, należy zdać sobie sprawę, iż czas, który spędził w obozie był czasem pełnym traumatycznych przeżyć. Doskonale ukazał to Czesław Miłosz w swym dziele „Zniewolony umysł” w rozdziale „Beta, czyli zniewolony kochanek”, poświęconemu Tadeuszowi Borowskiemu: „Był rozjątrzoną raną, bezlitosny i nietolerancyjny. Świat taki, jaki był, był dla niego nie do zniesienia. Nihilizm Bety wynikał z pasji etycznej, z zawiedzionej miłości do ludzi”.

Opowiadania Borowskiego wyrażają prawdę o śmierci językiem śmierci. Narratorem większości z nich jest Tadek, student z Warszawy, młody debiutujący poeta. Nadanie narratorowi swojego imienia to swoista prowokacja autora, choć należy mieć również na uwadze, iż jest to także przyjęcie na siebie winy za to, co było udziałem zwykłego człowieka jego czasu. Zauważmy bowiem, iż zdaniem Borowskiego, każdy kto wyszedł żywy z obozów koncentracyjnych, musiał przeżyć kosztem innych; nie ma u niego niewinnych. W równym stopniu winę ponoszą oprawcy i ofiary. Było to bardzo poważne oskarżenie skierowane w stronę ofiar i różnie się do wizji Borowskiego ustosunkowywano, ale nie można nie przyznać autorowi opowiadań racji, zważywszy, iż w sposób mistrzowski ukazał faszystowski obóz koncentracyjny jako alternatywny model ludzkiego porządku, któremu poddają się jego ofiary. To właśnie one w wyniku swoistej tresury stają się wspólnikami zbrodni i katów, przyczyniając się tym samym do degradacji wielowiekowych humanistycznych tradycji i wartości ludzkich.

Zwrócę jeszcze uwagę na jeden bardzo ważny aspekt, a mianowicie charakterystyczną narrację behawiorystyczną, redukującą do minimum komentarz autorski, stroniącą od analiz psychologicznych oraz oceniania postaci, zakładając za swój cel jedynie badanie zachowań człowieka i jego somatyczno-fizjologicznych reakcji na świat zewnętrzny. Tutaj postaci charakteryzują się same poprzez własne zachowania. Przyjrzyjmy się zatem obrazom ludzi zlagrowanych nakreślonych przez Tadeusza Borowskiego.

W opowiadaniu „U nas w Auschwitz” Oświęcim zostaje przedstawiony jako „obóz oszustw”, w którym stwarzano pozory, aby nabrał cech obozu pracy. Świadczyć miał o tym napis nad wejściem, oznajmiający, iż praca czyni wolnym. Za tymi słowami kryła się jednak przerażająca obozowa rzeczywistość wyniszczająca ludzi przy jednoczesnym, maksymalnym wykorzystaniu ich sił witalnych. Mimo, iż w obozie odbywały się koncerty, mecze bokserskie i piłkarskie prawdziwa strona życia pozbawiona została jakichkolwiek wartości. Człowiek stawał się jedynie zaślepioną głodem i pragnieniem przetrwania siłą roboczą, zwierzęciem bez woli, możliwości wyboru zachowań i czynów, ograniczonym do sfery biologicznej, instynktowej. W tych nieludzkich warunkach ludzie usiłowali za wszelką cenę przetrwać, nawet kosztem najtrwalszych ideałów. Powszechna reifikacja istoty ludzkiej znalazła odzwierciedlenie w wyraźnej uległości i bierności więźniów wobec oprawcy, totalnego wyzucia z litości i współczucia, w nieczułości, konformizmie i nastawieniu na walkę o własny byt. Nie dziwi więc fakt, iż aby przetrwać syn popycha ojca do komory gazowej. Aby ktoś mógł przetrwać, ktoś musi umrzeć. Takie były prawa obozu i czy mogą zaskakiwać nas, gorzkie, przepełnione sceptycyzmem, słowa narratora, iż cała ta cywilizacja nic nie jest warta: „Ale to jest nieprawda, groteska, jak cały obóz, jak cały ten świat.”

W opowiadaniu „Proszę państwa do gazu” odnajdujemy wizerunek człowieka zlagrowanego, który żyje bezsilny wobec masowej, ciągłej śmierci i zbrodni. Jego szansą na przetrwanie jest przystosowanie się do nieludzkiego otoczenia, a to wiąże się z całkowitym zobojętnieniem na własną i przede wszystkim cudzą krzywdę. Jest to egzystencja według odwróconego dekalogu, zupełnie innego systemu wartości.

Człowiek zlagrowany to człowiek poddany terrorowi pracy i głodu. Jedzenie staje się dla więźniów jedynym tematem rozmów, myśli, dążeń i pragnień życiowych. W „Dniu na Harmenzach” mowa jest o prawdziwym obozowym głodzie: „Głód jest wtedy prawdziwy – mówi do narratora Żyd Beker – gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako obiekt do zjedzenia.” Beker wiedział, o czym mówi. Kiedyś zabił syna za kradzież jedzenia. Potem poznał jednak prawdziwy głód. I od tej pory głód usprawiedliwia wszystkie nawet najbardziej nikczemne postępki. Ludzie w obozie poddani są edukacji – specyficznej tresurze, po której stają się uległymi, sprawnie funkcjonującymi trybikami obozowej machiny. Więźniowie wiedzą tylko, że na początku w obozie nie mieli nic, o czym wielokrotnie wspominają bohaterowie opowiadań, teraz zaś mają szanse na przeżycie, o ile się dostosują. Przemiana więc człowieka zwykłego w zlagrowanego dokonuje się za pomocą dwóch czynników: głodu i nadziei.

To właśnie nadzieja przetrwania każe matce w „Proszę państwa do gazu” wyrzec się własnego dziecka. Wiedziała, że jeśli przyzna się do niego, zginie. I tak umrze, kiedy jej postępek się wyda, bo zdaniem esesmana „tak należy karać wyrodne matki.” Cena przeżycia w obozie jest wysoka – jest nią śmierć tych, którzy zostali zabici, by pozostali mogli żyć.

Niemieckie obozy koncentracyjne były największym zbłądzeniem ludzkości, największym błędem historii. II wojna światowa to klęska wszelkich wartości humanistycznych, zarówno u oprawców jak i ofiar. Obrazy Tadeusza Borowskiego charakteryzują się tym, iż namalowane zostały ciemnymi barwami. Przebija przez nie gorzka nuta zawodu nad sytuacją kondycji ludzkiej w czasie próby, wyraźny nihilizm i dostrzeżenie relatywizmu, w skostniałej już i uformowanej przez wieki, tradycji humanistycznej, w ugruntowanych, wydawać by się mogło, wartościach etycznych. „Opowiadania” są zatem świadectwem upadku kultury, upodlenia człowieka, ukazaniem prawdziwej istoty człowieczeństwa. Nieco odmienny obraz człowieka, poddanego terrorowi obozów pracy, przedstawił Gustaw Herling-Grudziński w utworze „Inny świat”.

Herling eksponuje nędzę kondycji ludzkiej, ujawnia degradację, często psychopatologię, marnotę – poprzez porównanie żywych ludzi do szczurów, trupów, ludzkich ochłapów, strzępów. Zauważa jednak, iż ludzie ci, i on sam również, znaleźli się w innym, nieznanym sobie dotychczas świecie, w rzeczywistości zniewolenia. Podkreślał bowiem:

„Przekonałem się wielokrotnie, że człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach i uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby osądzenia go według uczynków jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich...”

Inaczej zatem, niż Borowski, Grudziński pojmował świat obozów, bo był to świat inny i inne panowały w nim prawa. Niemal wszystko, co w naszym świecie nienormalne, w innym jest normalne – jest to rzeczywistość spustoszona i okaleczona, w której ludzie wyzuci z wyższych potrzeb duchowych zostali sprowadzeni do tego, co fizjologiczne i zwierzęce. Prawda fizjologiczna nie jest jednak całą prawdą o człowieku – z ogromną wnikliwością pisarz próbuje odsłonić to, co rozgrywa się w umęczonym istnieniu. Poznajemy świat duchowy więźniów, a raczej często jego szczątki: lęk przed śmiercią, samotnością, strach przed prowokowaniem losu, głęboko skrywaną nadzieję, teatralne gesty przypominające normalne życie, poszukiwanie namiastek wolności.

Inny świat jest światem odwróconych wartości, bez litości, bez nadziei, jest to świat umierających ludzi pogrążonych bardzo często w rozpaczy, nienawiści i podłości. Nie licząc pospolitych przestępców, tzw. urków, udręki, jakich doświadczają więźniowie, są nieuzasadnione, winy absurdalne i fikcyjne, a wypływają z bezprawia totalitarnego systemu, w którym dokonuje się ludobójstwa. Nic nie uzasadnia tej totalnej przemocy, ludzie stają się ofiarami systemu.

Herling ukazuje ludzi zmienionych przez katorżniczą pracę, głód, mróz i poniżenie, słowa zasłyszane w obozie wyrażają absolutną rozpacz: „Powinniśmy umrzeć (...) my gnój ludzki, powinniśmy umrzeć dla własnego dobra i bożej chwały”. Jednak w obozie ludzie walczą o życie, o biologiczne przetrwanie, zniszczona jest nawet solidarność więźniów, zatarła się granica między katami i ofiarami, ofiara również staje się katem, ci, którzy są wolni i pracują w obozie są wyniszczeni wewnętrznie i przypominają raczej cienie niż ludzi. Z tłumu więźniów uwagę autora skupiają tacy, którzy jakoś się wyróżniają – nie tylko pochodzeniem, ale przede wszystkim zachowaniem w obozie, z godnością znoszą męki i cierpienia lub potrafią zdobyć się na bezsilny protest.

powieść o Kostylewie jest wnikliwą analizą zmian osobowości i stwarza możliwość demaskowania sowieckich sposobów „łamania więźnia”, „preparowania” jego osobowości. Kostylew jawi się jako człowiek wyjątkowy, który zdołał odzyskać swoją tożsamość i odnaleźć w sobie „litość dla współtowarzyszy niewoli, współczucie dla cudzych cierpień, jedyny sprawdzian tego, że odmieniwszy się nie przestał być człowiekiem”. Kostylew odzyskał swoje człowieczeństwo poprzez świadome cierpienie i potwierdzał swoją ludzką tożsamość, buntując się przeciwko pracy współtworzącej ten koszmarny świat. Tragiczne jest to, że ocalenie wewnętrzne doprowadza go do wyboru śmierci. Ale śmierć w łagrach jest jedyną drogą ku wolności. Bolesna świadomość własnego bytu prowadzi inną bohaterkę dzieła – Natalię Lwowną do zanegowania życia, do samobójstwa (nieudanego), które jest ostatnim aktem ludzkiej wolności. Nie chce zaakceptować życia, bo ono odczłowiecza, jedynie gdy godzi się na własną śmierć, odzyskuje wartość – wolność swojego istnienia.

Wojna to obok miłości jeden z najczęściej powracających tematów w literaturze. Nie ma epoki literackiej, w której nie powstałoby dzieło związane w sposób bezpośredni lub pośredni z tym zjawiskiem. Istota ludzka nigdy nie pozostaje bowiem obojętna na zmiany swego otoczenia, a zwłaszcza zmiany, które wynikają z faktu prowadzenia wojny. Przykłady, którymi posłużyłem się w niniejszej prezentacji ukazują dwa różne sposoby opisywania tychże wydarzeń. W „Iliadzie” mamy do czynienia z patetycznym obrazowaniem, ukazaniem wojny jako miejsca ścierania się wielkich herosów, a wojna sama z siebie jest niemalże sakralnym objawieniem boskiej działalności. Zupełnie odmienne obrazy prezentuje literatura XX wieku ze swoim okrucieństwem i wyniszczaniem istoty ludzkiej na pierwszym planie. Działania wojenne II wojny światowej objęły praktycznie wszystkie kontynenty. Była to wojna totalna, angażująca całe społeczeństwa – bez tradycyjnego podziału na cywilów i żołnierzy. Literatura wojenna ubiegłego wieku obnażyła marność natury ludzkiej, tej indywidualnej i tej zbiorowej, zweryfikowała przyjaźnie i wartości. Każda wojna jest kolejną wielką klęską ludzkości, bynajmniej niczego dobrego nie buduje, wyniszcza natomiast wewnętrznie każdego.

Podobne wypracowania: