Bądź na bieżąco - RSS

Nagły, zapowiedziany atak zimy – felieton

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 24 stycznia 2011   |   Liczba słów: 563

Niedawno spadł pierwszy w tym roku śnieg. Przez wielu oczekiwany z niecierpliwością stał się źródłem radości, zwłaszcza że był to początek ferii zimowych. Reszcie, ten biały, lekki puch, przesłonił jednak wszelkie złudne nadzieje na szybkie przyjście wiosny. Mimo, iż zapowiedziany (był on bowiem głównym tematem wszystkich prognoz pogody) – zaskoczył. Skoro zaś zaskoczył to ponownie obnażył niegotowość służb oczyszczających drogi (SOD), czego doświadczyć mogłem na własnej skórze i odzieniu.

Zaskoczenie było tym większe, że śniegu spadło zaskakująco dużo, w wyniku czego przedzieranie się przez półmetrowe zaspy było nie lada wyzwaniem i wyczynem zarazem. Zwłaszcza, iż wysokość tychże zasp wciąż rosła i to za sprawą dwóch czynników. Pierwszym z nich był nieustający opad śniegu, drugim zaś interwencja SOD-u (jedynie „lekko” spóźniona), której priorytetem było oczyszczenie zalegających warstw białego jeszcze puchu kosztem powoli przemykających przechodniów, zmagających się z niekorzystnymi warunkami na swojej drodze. Naprawdę nie wiem dlaczego przechodnia traktuje się jako zbędny obiekt w ruchu komunikacyjnym i wrzuca mu się śnieg z jezdni wprost pod nogi. Oczywiście akcja ratowania miasta nie mogła się obejść bez wprowadzenia w życie sprawdzonej już metody zwiększenia zasolenia gleb i wód gruntowych. Nie ma chyba cudowniejszego uczucia nad brodzenie w błocie pośniegowym, doprawionym szczyptą soli. Jeszcze cudowniej jest jednakże stwierdzić po powrocie do domu, że buty, rano wypastowane, straciły swój pierwotny kolor z czarnego na biały. Oczywiście natura znów okazała się sprytniejsza i po lekkiej odwilży (a co za tym idzie wypłukaniu soli z szos) ponownie chwycił mróz i spadł jeszcze gęstszy śnieg. I wszystko zaczęło się od początku.

Jeszcze zabawniejsze było jednak zaskoczenie kierowców. Niektórzy naprawdę doskonale radzili sobie z wyprowadzaniem samochodu z kontrolowanego poślizgu, innym szło jednak gorzej. Widziałem bowiem jak pewien kierowca Fiata Punto w wyniku, jak to się mówi w żargonie policyjnym, niedostosowania prędkości do warunków na drodze, próbował pokonać rondo jadąc bokiem, a następnie tyłem. Myślę, że takiego kunsztu pozazdrościłby mu nawet Krzysztof Hołowczyc. Ciekawym zjawiskiem na drogach są również tworzące się korki, w których można spędzić najlepsze lata swojego życia. W takim wypadku bardziej trafne wydaje się stwierdzenie przemieszczania się w czasie niż w przestrzeni. Na szczęście posiadając własny pojazd silnikowy, potocznie samochodem zwany, nie musimy się martwić o warunki w nim panujące i czas w nim spędzony, podczas zastojów na drodze, może być nawet przyjemnym.

Mniej zabawna jest jednak jazda (albo raczej stanie) autobusem komunikacji miejskiej. Słynny polityk ostatnich wyborów prezydenckich powiedziałby zapewne, iż nasza komunikacja miejska jest bardzo, bardzo słaba, bardzo zła. Osobiście jednak spoglądam w przyszłość ze spokojem i nadzieją na lepsze jutro. Minęły już raczej czasy, w których po mieście jeździły stare, zardzewiałe, długie „dinozaury”, których sam wygląd odstraszał potencjalnych pasażerów. Pamiętam dobrze jak dziś, gdy miałem tę nieopisaną przyjemność jechać jednym z takich sędziwych, od dawna zasługujących na odpoczynek, pojazdów. W środku hulał wiatr potężniejszy nawet niż na zewnątrz, mróz był nie do zniesienia, tylne siedzenia pokryte były sporą warstwą śniegu, a ta śmieszna harmonijka pośrodku autobusu miała więcej dziur niż ser szwajcarski. Nie zdziwił mnie zatem fakt ogromnego zatłoczenia w przedniej części autobusu, gdzie panowały korzystniejsze warunki klimatyczne, za sprawą, przenikających z kabiny kierowcy, ciepłych warstw powietrza. Dzisiaj przejażdżka autobusem pozbawiona jest już jednak takich, skrajnie ekstremalnych doznań.

Fakt pozostaje jednak faktem. Nieważne kiedy zima przychodzi, zawsze jednak zaskakuje. Nieważne są zapowiedzi pięknych kobiet od prognozy pogody, nieważna jest treść ich komunikatu, lecz tylko sposób przekazu. Zdejmijmy zatem kobiety z map Polski, a do większej liczby odbiorców dotrze wiadomość o nadciągającej zimie...

Podobne wypracowania: