Bądź na bieżąco - RSS

Juliusz Słowacki Beniowski streszczenie

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 16 maja 2011   |   Liczba słów: 628

Maurycy Kazimierz Zbigniew Beniowski był ubogim szlachcicem mieszkającym na Podolu. Posiadał dziedziczną wioskę. Przez swoją rozrzutność Beniowski zadłużył się. Chciał poślubić pannę Anielę. Wszystko było na dobrej drodze dopóki nie stracił wioski. Aniela kochała go mimo wszystko wiernie, ale na przeszkodzie stał jej ojciec. Kazimierz jednak widywał się z nią często, ale bał się szczerze wyjawić swoich uczuć.

Pewnego wieczoru Beniowski wraz ze sługą wyruszył w podróż, pragnąc zaciągnąć się do wojska i w ten sposób przysłużyć się ojczyźnie. Przejeżdżając koło posiadłości ukochanej patrzył z żalem na dom, w którym „wziął harbuza”. Westchnąwszy pojechał dalej. W pewnym momencie na koniu Grzesia znalazła się wiedźma, chwyciła lejce Kazimierza i szybko ruszyła naprzód. Dojechali razem do małego zagajnika Anieli. Okazało się, że wiedźmą była niańka panny, stara Diwa, która zaprowadziła go do ukochanej. Aniela zapewniła go o swoim uczuciu i o tym, że nie liczy się dla niej majątek. Powiedziała też, że Dzieduszycki znów prosił o jej rękę. Spytała go także dlaczego chciał uciec, ale on nie odpowiedział.

Dzieduszycki był wrogiem konfederacji, zdradziecko napadł na obóz i zabił jej zwolenników:

„(…) nie miał jednej kreski
Od brzegów Dźwiny po hordy Nogajca,
Wszyscy w ojczyźnie mówili to zdrajca!”.

Tymczasem ów zdrajca chciał się bogato ożenić i wybrał właśnie Anielę:

„Jakem człek prawy! jakem Polak prawy!
Tak pragnę córkę twoją uszczęśliwić,
Wierzaj mi i bądź, Starosto łaskawy”.

Starosta nie odpowiadał nic, ale pysznił się, iż o rękę córki konkurował wielki pan. W pewnej chwili Ksiądz Karmelita wbił pretendentowi w obie dłonie nóż z „papierem i orłem w koronie”. Po długiej chwili milczenia starosta ocknął się i zapytał o powód tego czynu. Okazało się, iż Konfederaci chcieli pomścić śmierć towarzyszy. Ksiądz oznajmił, że potrzebują oni zamku. Starosta musiał więc skapitulować.

Tymczasem Kazimierz i Aniela pożegnali się czule. Dziewczyna nieświadoma zmian pobiegła szybko do zamku. Nagle ujrzała racę wystrzeloną na znak Panu Sawie. Przy bramie stali obcy ludzie, panna wbiegła więc szybko na zamek. Wchodząc ujrzała swojego ojca w tłumie, zbliżyła się do stołu i wyrwała nóż tkwiący w dłoniach zdrajcy. Dzieduszycki upadł na ziemię i chwycił się za serce. Ksiądz Marek podbiegł do niego z krzyżem, ale on go odepchnął i skonał. Starosta rzucił się do stołu. Kazał córce pisać „protestację” krwią zmarłego. Ksiądz potępił tę próbę. Po chwili wszedł Pan Sawa. Tymczasem Kazimierz podróżujący samotnie „marzeniami swoją przyszłość czytał”. Bohater przyłączył się do oddziału Kieczetnikowa. Przygotowywano atak na Bar. W momencie rozpoczęcia bitwy Beniowski zaczął zastanawiać się co czyni. Z góry oglądał pole walki. Gdy chciał już ruszać na dół, dwa gołębie usiadły mu na ramionach:

„(…) zrozumiał rycerz, że go czeka
Awantur nowych, dziwnych, łańcuch złoty”.

Beniowski goniąc gołębie zobaczył, iż usiadły na ogromnym dębie, pod którym obozowali Rosjanie. Chcieli oni dla zabawy spalić to wielkie drzewo. Kazimierz przegonił ich, dwóch raniąc śmiertelnie. Następnie ugasił ogień i wszedł za ptakami do wnętrza spróchniałego dębu. Ujrzał tam młodą dziewczynę, po chwili w środku pojawili się też Ksiądz Marek i Pan Sawa. Dziewczyna opowiadała jak skryła się w „dębowej szafie” uciekając przed wrogami. Beniowski przedstawił się zebranym, na co Ksiądz odpowiedział, iż znał jego ojca, wyrażając też poparcie dla jego patriotycznych planów.

Następnie Ksiądz Marek zaczął „rozpisywać listy”. W pewnej chwili pomiędzy Panem Sawą a Kazimierzem wybuchła kłótnia o medalion Anieli, który zobaczył na piersiach adwersarza. Beniowskiego w ostatniej chwili ratuje od śmierci dziewczyna „z dębu”, która odjechała ze swoim bratem w nieznanym kierunku. Ksiądz wyjaśnił mu przyczyny, dlaczego medalion znalazł się na szyi innej osoby. Następnie wręczył mu list od Anieli, a także listy do Khana w Krymie. Beniowski wyruszywszy z misji dyplomatyczną jechał dniami i nocami. Raz wieczorem ujrzał ogień, przy którym siedział wraz ze sługami „pancernik”. Jedli oni sarnę. Bohater poczuł głód.

Pan Sawa pędził tymczasem wraz ze Swentyną – kurierem konfederatów do swojego stepowego domu, podziemnej groty. Dotarłszy na miejsce rozmawiał tam z nią o swoim i o jej życiu. Następnie wybiegł z domu.

Podobne wypracowania: