Bądź na bieżąco - RSS

  • Wypracowania
  • Język polski
  • Człowiek zbuntowany i człowiek pokorny wobec Boga. Przedstaw obie postawy odwołując się do wybranych utworów literackich – prezentacja maturalna

Człowiek zbuntowany i człowiek pokorny wobec Boga. Przedstaw obie postawy odwołując się do wybranych utworów literackich – prezentacja maturalna

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 2 kwietnia 2011   |   Liczba słów: 2,883

Czymże jest bunt? Niełatwym jest niestety konkretne sprecyzowanie istoty tego pojęcia. Różne są bowiem przyczyny i okoliczności, które decydują, iż ludzie decydują się go wznieść. Ważne jest jednak, iż bunt wpisany jest w naturę człowieka, który ciągle próbuje doskonalić zastaną przez siebie rzeczywistość. Podstawą buntu jest zawsze sprzeciw wobec czegoś potężnego. Jedni przeciwstawiają się władzy, inni społeczeństwu, sytuacji politycznej, złemu losowi lub Bogu, ale zawsze jest to niezgoda na jakąś część otaczającej ich rzeczywistości. Prawdziwi buntownicy to indywidualiści i naprawdę silne jednostki, bo tylko tacy ludzie są w stanie iść pod prąd i realizować swoją konieczność z uporem. W historii ludzkości swój ślad pozostawiło wielu buntowników. Równie wielu stało się bohaterami licznych utworów literackich. Uogólniając można zatem stwierdzić, że bunt jest zawsze obraniem pewnej postawy wobec otaczającego zła, pewnej siły, która niszczy w człowieku poczucie hegemonicznej władzy nad własnym życiem. Za taką właśnie siłę ludzie często poczytują działania Boga, działania, które w ograniczonej sferze ludzkiego poznania, uchodzą za niezrozumiałe, pejoratywne i ingerujące w wolność jednostki i/lub ogółu. Tak rozumiana istota buntu wobec Boga jest realizowana przez literaturę, w której problem zła w świecie i jego wpływ na ludzkie poczynania to podstawowy element konstytutywny dzieła. Jednakowoż odnajdujemy w literaturze również postawy skrajnie odmienne od buntowniczych. Uległość wobec sił wyższych, transcendentnych jest obok buntu jednym z najczęściej powracających toposów. Podkreślić jednakże należy, iż w wybitnych dziełach literatury wysokiej nie tyle ważny jest sam element przyczynowy lecz skutek i reakcja jednostki. Kwestia wyboru postawy wobec oddziałującej siły, od skrajnej pokory poczynając a kończąc na buncie, graniczącym często z obłędem, szaleństwem, ten popychający do działania woluntaryzm, to podstawa ludzkiej egzystencji. Przedmiotem moich badań nie jest jednakże dogłębne, psychoanalityczne wykazywanie mechanizmów motywacyjnych lecz jedynie spekulatywna analiza ludzkich postaw wobec niezrozumiałych działań boskich.

Za pierwszych buntowników w Biblii uznaje się Adama i Ewę, którzy nie byli posłuszni woli Boga i pod wpływem kuszenia szatana zjedli owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego, zdobywając w ten sposób umiejętność odróżnienia dobra od zła, czego wynikiem były kary: wygnanie z raju, bóle porodowe kobiet i ciężka praca na roli mężczyzn. Jest to pierwszy w literaturze przykład buntu przeciwko Bogu, chociaż dokonany nieświadomie przez pierwszych ludzi. Trudno zatem w tym przypadku mówić o pragnieniu zmiany otaczającej rzeczywistości, brak bowiem konkretnego źródła zachowań buntowniczych. O wiele ciekawiej zarysowuje się jednak problem buntu prometejskiego. Wrażliwy na niesprawiedliwość oraz współczujący ludziom Prometeusz widział w pełni ich uniżenie wobec bogów i boską, niesprawiedliwą władzę nad nimi. Jako tytan był im również, do pewnego stopnia, podporządkowany. Zdecydował się pomóc „braciom w niedoli” i świadom możliwych konsekwencji sprzeciwił się woli Zeusa, ofiarowując ludziom boski ogień, tym samym dając początek łańcuchowi cywilizacyjnych wynalazków. Oszukuje Zeusa składając mu w ofierze od ludzi kości i skóry. Usiłował ostrzec ludzi przed wysłaną przez Zeusa Pandorą - za wszystkie te przewinienia został okrutnie ukarany. Prometeusz, świadom skali ewentualnej kary postanawia przeciwstawić się Zeusowej wizji świata; zdecydował się na radykalny krok, bo wiedział, że Zeus, choćby zadał Prometeuszowi najstraszniejsze męki - nie odbierze już ludziom ognia. Nieodwracalność czyni krok Prometeusza wartym swojej ceny. Ten mitologiczny bohater buntował się tylko po to, aby pomóc ludziom. Poświęcił się dla ich dobra, gdyż uważał, że świat jest niesprawiedliwy. Osiągnął swój cel - dostarczył ludziom ogień, dlatego możemy go nazwać zwycięzcą. Nie uległ większym od siebie siłom, próbował za wszelką cenę przeforsować swoje stanowisko. Był wierny swoim ideałom, i tę wierność stawiał ponad wszystko. Jego bunt cechował głównie przejaw wrażliwości. Stał się wzorem postawy godnej naśladowania polegającej na poświeceniu się dla dobra innych ludzi.

W romantyzmie bunt jest jedną z najwyższych wartości. Każdy romantyczny indywidualista w imię własnej, czy zbiorowej wolności walczy z rozmaitymi siłami. Podobny do Prometeusza bunt prezentuje bohater III cz. Dziadów Konrad. Jego negatywny stosunek do Boga, jak i całego Jego dzieła najwyraźniej wyrażony zostaje w Wielkiej Improwizacji. Konrad przedstawia siebie jako kreatora o boskich możliwościach, którego nieśmiertelna pieśń godna jest tylko Boga i natury, jako mistrza, którego śpiew wprawia w ruch cały wszechświat, twórcę najwyższych wartości, co znajduje wyraz w butnym wyznaniu: „Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę, | Cóż Ty większego mogłeś stworzyć Boże?”. Konrad uważa, że potęga jego geniuszu, bezgraniczne czucie i miłość do swego narodu („Ja kocham cały naród! – objąłem w ramiona | Wszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia”) pozwalają mu rozmawiać z Bogiem jak równy z równym – dlatego żąda od Niego części władzy, owego „rządu dusz”, pojmowanego jako rodzaj duchowej władzy nad ludźmi; wierzy, że tak jak tworzy doskonałą poezję, tak mógłby stworzyć na ziemi szczęśliwy naród, nawet wbrew woli zainteresowanych, przejawiając niedwuznaczne skłonności dyktatorskie. Puszy się nad Bogiem, po wielekroć podkreślając swą wielkość i zarazem duchową wrażliwość – „Ja najwyższy z czujących na ziemnym padole” – stawiając jedno żądanie: „Ja chce mieć władzę, jaką Ty posiadasz”.

Gdy Bóg nie odpowiada, rozgniewany tym ostentacyjnym milczeniem geniusz oskarża go o nieczułość i zimny racjonalizm. Twierdzi, że Bóg nie kocha tych, których stworzył i że ich cierpienia są mu obojętne – „Kłamca, kto Ciebie nazwał miłością, | Ty jesteś tylko mądrością”. Zaczyna nawet Bogu grozić. Wyzywa Go na pojedynek serc (uczuć), pewien, że na tym polu odniesie sukces, powiada butnie: „Ja wydam Tobie krwawszą bitwę niźli Szatan: | On walczył na rozumy, ja wyzwę na serca”. Konrad podjudzany przez głosy z lewej zaczyna Bogu grozić, aż wreszcie, uniesiony bezgraniczną pychą, posuwa się do bluźnierstwa – wątpi w sprawiedliwość Boga i chce go nazwać nie ojcem świata, ale... carem.

Konrad reprezentuje postawę prometeizmu. Skandaliczną dla niego niegodziwością, metafizycznym wręcz złem, z którym nie może się pogodzić, jest niewola narodu polskiego. To w imieniu cierpiącego narodu przemawia do Boga, żądając „rządu dusz”, władzy, która umożliwi mu wyplenienie zła ze świata i odmienienie jego oblicza. Prometejski bunt Konrada to zarazem bunt romantycznego geniusza, natchnionego poety, uzurpującego sobie prawo do równości z Bogiem. I to stało się przyczyną jego klęski – bunt okazuje się nieskuteczny, ponieważ Bóg milczy. Przeciwstawiając się boskiej wizji świata dał się zwieść pysze, zaufał swemu romantycznemu geniuszowi, zapomniał, że człowiek żadną miarą nie może równać się z Bogiem i stawiać mu żądań, nawet w słusznej sprawie. Doskonale romantycznego buntownika opisują słowa Marii Janion, wybitnej badaczki i historyka literatury, która stwierdza, iż „... człowiek [w znaczeniu romantycznego patrioty – dopowiedzenie moje] polega na tym, że kocha to, co nieszczęśliwe, słabe, upadające pod ciosami przemocy, uciemiężone i prześladowane, że [...] ten dziwny człowiek zazwyczaj jednak nie chce się umieszczać po stronie niebywale zdrowych na rozumie (albo przynajmniej uważających się za takich) pysznych swą siłą materialną zwycięzców, lecz po stronie zwyciężonych, często nawet szaleńców. Dlatego [...] miłość ojczyzny tak drogo kosztuje”. [M. Janion, Wobec zła, Chotomów 1989, s. 32]

Bunt i nieposłuszeństwo wobec Boga wypowiada również przywódca rewolucyjnego obozu Pankracy, bohater III i IV części dramatu Zygmunta Krasińskiego Nie-Boska Komedia. Przedstawiona w dziele rewolucja to siła destrukcyjna, nie tworząca nowej jakości, burząca dotychczasowy ład i porządek świata. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Pankracy, wie, iż na miejscu starego świata należy wznieść świat nowy, odbudować, zagubione w czasie klasowych walk, wartości. Wódz rewolucjonistów widzi w ludziach potężną siłę, lecz również bezrozumny tłum skłonny do ulegania przyziemnym pokusom. Jedynie w sobie widzi cechy niemalże boskie, uznaje się za kreatora nowego świata, pragnie mieć wpływ na losy ludzkości. Przyzwala na rzezie, które odbywają się na jego oczach, biernie akceptuje gwałt i rozlew krwi. Przewrót, któremu przewodzi, wymyka mu się jednak spod kontroli, nie jest w stanie ogarnąć ogromu zniszczeń, jakich dokonują jego ludzie. Rewolucja jawi się jako siła niszcząca, destrukcyjna, a klasy, które stanęły po przeciwnych stronach, są tak samo zdemoralizowane. Na taki obraz dziejów nie godzi się Bóg, którego interwencja stylizowana jest w dramacie na wzór biblijnego końca świata. Apokaliptyczny Chrystus wsparty na krzyżu jak na mieczu, ze splecionymi piorunami na kształt korony cierniowej, poraża swym wzrokiem Pankracego. Zwycięski wódz ginie, ponieważ dla realizacji swojej idei poświęcił miliony ludzi, a całkowite zwycięstwo widział jedynie w zniszczeniu starych wartości. Pankracy umiera osamotniony i zrozpaczony, gdyż rozumie, że pełne zwycięstwo jest niemożliwe. Człowiek nie ma prawa ingerować w boski plan stworzenia (i tym samym stawiać się na miejscu Boga), stąd ostatnie słowa umierającego przywódcy brzmią: „Galilae, vicisti”. W ten sposób rewolucjonista uznaje, że ostateczna racja należy do Boga.

Treny Jana z Czarnolasu trudno uznać za buntownicze wobec Boga, implikują one jednak pewien kryzys wiary w racjonalistyczny charakter świata, ujmując bolesne przeżycie poety, stratę ukochanego dziecka, jako punkt wyjścia do rozważań innego rzędu, urastających w dramat filozoficzny. W trenie X pada szereg interesujących pytań retorycznych, świadczących o bezradności i wątpliwościach podmiotu lirycznego. Pojawia się tu ton ostatecznego zwątpienia, skoro zrozpaczony podmiot liryczny woła „Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości”, tak jakby nie był pewien, czy zmarła przybrała jakąkolwiek pośmiertną postać. Żaden ze znanych systemów religijnych nie daje pewności, co też się dzieje z jego córką, w życiu pozagrobowym. Rozpada się światopogląd wielkiego humanisty, upadają niewzruszone filary jego życiowej filozofii. Radosny świat znany z fraszek i pieśni, odszedł gdzieś, przegnany przez ból i żałość. Żal podmiotu lirycznego to jednocześnie skarga na los tak okrutny i niesprawiedliwy; rozpacz wypływa z wewnętrznego niepogodzenia się ze stratą, z niezgody na śmierć ukochanego dziecka. Katastrofa osobista stała się pretekstem do generalnej rozprawy z renesansową, harmonijną wizją świata. Nie tylko dziecko zostało tu odebrane zrozpaczonemu ojcu, wraz z Urszulką odchodzi pewien świat, pełen ładu, ciepła, arkadyjski, przepojony poczuciem jedności człowieka z Bogiem i naturą.

Zupełnie odmienny stosunek do Boga prezentuje bohater starotestamentowej Księgi Hioba, poematu o problemie cierpienia i śmierci. Wierny, sprawiedliwy i bogobojny Hiob został wystawiony na próbę. Bogactwo, dzieci i zdrowie – znamiona łaski Boga – zostały mu kolejno odebrane, choć Hiob w niczym Bogu nie uchybił. Dla ludzi patrzących na jego nieszczęścia było to dowodem jakiegoś skrywanego przed światem grzechu. Szczególnie dawał do myślenia trąd – wówczas uchodził za chorobę grzeszników, był więc poczytywany za widomy znak kary. Dramat Hioba był tym większy, że nie znano wówczas pojęcia życia pozagrobowego, w którym mogłaby się dopełnić sprawiedliwość. Czując się niezrozumianym, podejrzanym i oskarżonym przez przyjaciół, reprezentantów zimnej i logicznej teologii, Hiob zwraca się do milczącego Boga i wyraża wobec Niego nadzieję na sprawiedliwość. Składając swój akt wiary i nadziei dochodzi do zrozumienia swoich ograniczeń, do pokory, uczy się modlitwy i poznaje Boga jako trudnego, zaskakującego, wielkiego i tajemniczego, którego nie sposób pojąć rozumem. Tak, w wielkim skrócie, zarysowuje się historia życia Hioba. Zastanówmy się zatem na czym opiera się tutaj problem zła i jak się do niego ustosunkowuje Hiob.

Problem zła dotyczy jednocześnie przyrody, człowieka i Boga. Badanie jaki sens ma zło, to pytanie, czy przyroda jest obojętna moralnie, czy też zawiera w sobie zasady, które czynią z niej instancję rozstrzygającą w kwestiach dobra i zła. Ale zastanawianie się nad sensem zła to również pytanie, jakie miejsce w tym świecie zajmuje człowiek jako istota rozumna i moralna, która zło zarówno wyrządza, jak i jest jego ofiarą. Księga Hioba daje nam wyraźnie do zrozumienia, iż człowiek jest najważniejszą częścią stworzonego przez Boga świata, gdyż to właśnie o człowieka i jego moralność walczy Bóg z Szatanem. Hiob zła jednak nie wyrządza, jest jedynie jego ofiarą. Zło sprowadza na niego tylko Bóg, a zatem Bóg jest w tym poemacie kwintesencją zła. Nieważne, czy rozpatrujemy istotę Boga pod względem panteistycznym, czy teistycznym, czynniki wpływające na sytuację materialną, jak również na kondycję moralną Hioba, pochodzą od Boga. On jest sprawcą cierpienia, mimo to Hiob pozostaje Mu wierny i uległy Jego wyrokom. Wypowiada bowiem następujące słowa: „Dał Jahwe i zabrał Jahwe. Niech będzie imię Jahwe błogosławione”.

W sumieniu swym Hiob jest przekonany, że nie popełnił winy wymagającej ekspiacji. Czeka na śmierć albo domaga się sprawiedliwego przewodu sądowego wobec samego Boga, który go zna lepiej. Nie widząc w cierpieniu następstwa grzesznego życia, musiałby uznać w Bogu swojego osobistego przeciwnika. Zdaje on sobie jednak sprawę z faktu, że ten sam Bóg jest równocześnie jego jedynym oparciem. Cierpienie zatem okazuje się cechą ludzkiej egzystencji, nie zaś karą za grzech. Miarą ludzkiej godności jest sposób przeżywania owego cierpienia. Hiob pozostał wiernym sobie i Bogu, zachował spokój i ufał, że działanie czasu odkryje sens wydarzeń. Można zatem uznać Hioba za postać, która w obliczu zła uległa jej niszczącej sile, pozostając jednakże nietknięta w sferze moralnej.

Kolejnym literackim bohaterem, którego charakteryzowała pokorna postawa wobec Boga, jest legendarna postać św. Aleksego. Wyznacznikiem jego żywota była teocentryczna doktryna Kościoła, której cały się poświęcił. Na znak służby i oddania Bogu wypełniał ideały ewangeliczne: duchową i cielesną czystość, pogardę dla dóbr doczesnych i dobrowolne ubóstwo. Zgodnie z zaleceniem Jezusa, aby pójść za Nim, Aleksy porzucił dom rodzinny. Odchodząc zaś, przykazał żonie, aby spełniała chrześcijańskie obowiązki. Święty Aleksy to typowy asceta, wyrzekający się wszystkiego, co nie służy Bogu. Poświęca wszystko, co doczesne, aby wieść życie żebraka, w głodzie, chłodzie i wiecznym upokorzeniu, oddając się modłom i kontemplacjom. Nie widzi innej drogi ku świętości, a na tym zależy mu najbardziej; uznanie w oczach Boga czyni celem swego życia, z pogardą odrzucając to wszystko, co temu nie służy. Jego oddanie Bogu graniczy z fanatyzmem, szukając chwały niebieskiej krzywdzi niestety najbliższych. Taki typ teocentryzmu odrzuci później franciszkanizm.

Legenda o świętym Aleksym jest utworem literatury parenetycznej, propagującej pewne wzorce zachowań. W dobie średniowiecza twórczość hagiograficzna była szeroko spopularyzowana a jej funkcja wychowawcza wielce pożądana. Podobnie rzecz się miała również z parenezą rycerską, z tzw. chansons de geste, przedstawiającą ideał władcy i rycerza. Bohaterowie tych utworów wiernie służyli Bogu i Kościołowi, przede wszystkim biorąc udział w krucjatach. Takim dziełem jest Pieśń o Rolandzie, poemat chrześcijańskiego rycerza walczącego z niewiernymi.

Roland w chwili śmierci, pożegnawszy się ze swymi poległymi towarzyszami i suzerenem, królem Karolem, zwraca się do zwierzchnika najwyższego, Boga. Pełen pokory, pogodzony z losem, oddaje mu to lenno, które od niego wziął – życie. Ponieważ godnie pełnił obowiązki chrześcijańskiego rycerza, broniąc wiary i ojczyzny, Bóg zsyła aniołów, aby zanieśli jego duszę do raju. W akcie tym widać wyraźnie, że w rozumieniu ludzi średniowiecza panujące na ziemi hierarchie znajdowały odbicie w sferach metafizycznych – Bóg, niczym najwyższy senior, suzeren świata, daje i odbiera swym wasalom, ludziom, najcenniejsze lenno – życie.

Łaskawość Wszechmogącego podkreśla Jan Kochanowski pisząc w swym dziękczynnym hymnie:

„Czego chcesz od nas Panie, za twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie”.

Pieśń ta ma postać dziękczynnego hymnu, skierowanego do Boga. Podmiot liryczny dziękuje mu, że jest tak hojnym dobroczyńcą rodzaju ludzkiego. Pojmuje przy tym Boga jako istotę wszechobecną, przenikającą cały świat, który zarazem do niego należy. Podmiot liryczny składa Bogu dzięki, za to, że stworzył świat, na którym człowiek może żyć, świat mądrze urządzony, nieprzypadkowy, pełen ładu i harmonii. Wszystko ma swój czas i miejsce. Najwyższy pamięta o każdym, najmarniejszym nawet zwierzęciu. Bóg został wychwalony jako ten, który życie stworzył i umożliwił mu trwanie. Podmiot liryczny wyraża Mu za to wdzięczność i ma nadzieję, że Jego opieka nad ludźmi nigdy nie ustanie. Pieśń tę przepełnia życiowy optymizm, radosna wiara w sens i porządek świata, najdoskonalszego tworu Najwyższego. Bóg stworzył piękny, dobry świat i za to człowiek powinien być Mu wdzięczny.

W Hymnie o zachodzie słońca Juliusza Słowackiego Bóg pojmowany jest jako najlepszy przyjaciel, jedyny, przed którym można otworzyć serce. Liryk rozpoczyna poruszające wyznanie „Smutno mi, Boże!”, powtarzające się w kolejnych wersach jako rodzaj refrenu, ukazujący los wygnańca, pogrążonego w tęsknocie za utraconą ojczyzną, niepewnego jutra, obcego światu i ludziom. Zwierza się Bogu ze swej nostalgii i przygnębienia, otwiera przed nim duszę, powierzając Mu najintymniejsze sekrety. Opuszczony przez wszystkich daleki od domu i bliskich, sam na bezkresnym morzu, skarży się Bogu na swój los – acz nie ma w tej skardze buntu, pełna jest za to melancholijnej rezygnacji, pogodzenia z losem. Podmiot liryczny, wygnaniec pozbawiony ojczyzny, od Boga nie tyle wybawienia oczekuje, co zrozumienia i współczucia.

Przedstawione przeze mnie przykłady zachowań i postaw ludzkich wobec Boga są świadectwem uniwersalności owego tematu. Ponieważ życie człowieka naznaczone jest cierpieniem i złem literatura próbuje analizować postawy i ukazywać drogi postępowania. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie utworów religijnych i parenetycznych. Starotestamentowa Księga Hioba daje ludziom odpowiedź na tajemnicę egzystencji i śmierci, ukazuje problem cierpienia jako cechę ludzkiego żywota. Nie każdy jednak jest w stanie poradzić sobie ze śmiercią najbliższych tak jak uczynił to Hiob. To właśnie na gruncie niezrozumiałych praw transcendentnych dokonuje się bunt przeciwko Najwyższemu. Stąd się wzięły Treny Jana Kochanowskiego, czy Dziady Adama Mickiewicza. Wielką pokorę wobec Boga prezentuje natomiast literatura wieków średnich, co było wymogiem doktryny religijnej. Żywoty świętych, czy romanse rycerskie, to przykłady życia według praw boskich, całkowite oddanie siebie Stwórcy.


I Literatura podmiotu:

- Kochanowski, J.: Dzieła polskie, oprac. J. Krzyżanowski, ISBN 83-06-00247-4, Warszawa 1980.
- Krasiński, Z.: Nie-Boska komedia, Warszawa 1983.
- Legenda o św. Aleksym, red. P. Stępień, Warszawa 2003.
- Mickiewicz, A.: Dziady, wyd. 1, ISBN 83-07-00226-5, Warszawa 1980.
- Parandowski, J.: Mitologia, ISBN 83-210-0677-9, Poznań 1989.
- Pieśń o Rolandzie, Warszawa 1981.
- Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. 2, Warszawa 1971.
- Słowacki, J.: Dzieła wybrane, pod red. J. Krzyżanowskiego, t. 1, ISBN 83-04-00066, Warszawa 1979.


II Literatura przedmiotu:

- Bittner, I.: Romantyczne "ja". Studium romantycznego indywidualizmu, wyd. 1, Warszawa 1984.
- Janion, M.: Gorączka romantyczna, Kraków 2000.
- Janion, M.: Wobec zła, ISBN 83-85061-01-0, wyd. 1, Chotomów 1989.
- Krzemińska, W.: Idee i bohaterowie, Wrocław 1969.
- Pelc, J.: „Treny” Jana Kochanowskiego, Warszawa 1969.


Fragmenty:

- Kochanowski, J.: Dzieła polskie, tutaj: Pieśń XXV (Czego chcesz od nas Panie?), s. 279 oraz Tren X, s. 568.
- Krasiński, Z.: Nie-Boska komedia, tutaj: cz. III i IV dramatu.
- Mickiewicz, A.: Dziady, cz. III, scena II, s. 158-169.
- Parandowski, J.: Mitologia, tutaj: Mit o Prometeuszu, s. 34-36.
- Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, tutaj: Księga Rodzaju, 3, 1-20 oraz Księga Joba.
- Słowacki, J.: Dzieła wybrane, tutaj: Hymn (Smutno mi, Boże!), s. 33.

Podobne wypracowania: