Bądź na bieżąco - RSS

  • Wypracowania
  • Język polski
  • Bohater zbuntowany. Zanalizuj źródła i formy buntu jako motywu literackiego w wybranych przez siebie epokach – prezentacja maturalna

Bohater zbuntowany. Zanalizuj źródła i formy buntu jako motywu literackiego w wybranych przez siebie epokach – prezentacja maturalna

Kategoria: Język polski   |   Dodano: 11 stycznia 2012   |   Liczba słów: 2,334
Bunt, to sprzeciw, protest, opór, protestacyjne, często spontaniczne wystąpienie przeciwko pewnej sile mającej wyższość nad człowiekiem i narzucającej mu swą wolę. Bunt może być wymierzony przeciwko władzy, autorytetom, światu, dyscyplinie czy choćby przeciwko wyrokom boskim. Postawa buntu wpisana jest w naturę człowieka, ale niewielu decyduje się na ten krok, jako że pociąga to za sobą wiele wyrzeczeń i zagrożeń. W literaturze można odnaleźć wielu buntowników o naprawdę silnych charakterach, którzy potrafili realizować swoją konieczność, nawet kosztem własnego życia. Przyjrzyjmy się zatem kilku przykładom bohaterów, którzy obrali postawę buntu jako reakcję na otaczające ich zło.

Za pierwszych buntowników w Biblii uznaje się Adama i Ewę, którzy nie byli posłuszni woli Boga i pod wpływem kuszenia szatana zjedli owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego, zdobywając w ten sposób umiejętność odróżnienia dobra od zła, czego wynikiem były kary: wygnanie z raju, bóle porodowe kobiet i ciężka praca na roli mężczyzn. Jest to pierwszy w literaturze przykład buntu przeciwko Bogu, chociaż dokonany nieświadomie przez pierwszych ludzi. Trudno zatem w tym przypadku mówić o pragnieniu zmiany otaczającej rzeczywistości, brak bowiem konkretnego źródła zachowań buntowniczych. O wiele ciekawiej zarysowuje się jednak problem buntu prometejskiego.

Wrażliwy na niesprawiedliwość oraz współczujący ludziom Prometeusz widział w pełni ich uniżenie wobec bogów i boską, niesprawiedliwą władzę nad nimi. Jako tytan był im również, do pewnego stopnia, podporządkowany. Zdecydował się pomóc „braciom w niedoli” i świadom możliwych konsekwencji sprzeciwił się woli Zeusa, ofiarowując ludziom boski ogień, tym samym dając początek łańcuchowi cywilizacyjnych wynalazków. Oszukuje Zeusa składając mu w ofierze od ludzi kości i skóry. Usiłował ostrzec ludzi przed wysłaną przez Zeusa Pandorą - za wszystkie te przewinienia został okrutnie ukarany. Prometeusz, świadom skali ewentualnej kary postanawia przeciwstawić się Zeusowej wizji świata; zdecydował się na radykalny krok, bo wiedział, że Zeus, choćby zadał Prometeuszowi najstraszniejsze męki - nie odbierze już ludziom ognia. Nieodwracalność czyni krok Prometeusza wartym swojej ceny. Ten mitologiczny bohater buntował się tylko po to, aby pomóc ludziom. Poświęcił się dla ich dobra, gdyż uważał, że świat jest niesprawiedliwy. Osiągnął swój cel - dostarczył ludziom ogień, dlatego możemy go nazwać zwycięzcą. Nie uległ większym od siebie siłom, próbował za wszelką cenę przeforsować swoje stanowisko. Był wierny swoim ideałom, i tę wierność stawiał ponad wszystko. Jego bunt cechował głównie przejaw wrażliwości. Stał się wzorem postawy godnej naśladowania polegającej na poświeceniu się dla dobra innych ludzi.

Już starożytni Grecy, tragizm w utworach dramatycznych, opierali na konflikcie wyborów jednostki i skutkach jakie ów wybór powodował. Doskonałym przykładem może tu być tragedia Sofoklesa - Antygona, w której zło jest wielowymiarowe. Może nim być z jednej strony władza Kreona, z drugiej zaś fatum, ciążąca nad rodem Labdakidów klątwa.

Tytułowa bohaterka sprzeciwia się ustanowionemu wbrew boskim prawom rozkazom króla Teb, Kreona, co doprowadzi do skazania ją na śmierć. Jej bunt wynika z wyznawanych przez nią zasad i wartości. Gdy decyduje się pochować, oskarżonego przez Kreona o zdradę brata wie, jakie konsekwencje poniesie za swój czyn. Mimo to, wierność boskim prawom i obowiązki, jakie nakłada na nią miłość do brata każą jej złamać ziemskie rozkazy. Postępuje w zgodzie z honorem, tradycją i własnym sumieniem. Chociaż przeraża ją perspektywa samotnej i długiej śmierci w zamurowanej celi nie ma wątpliwości, że to, co zrobiła, jest słuszne. Rozkaz Kreona nie jest dla niej wiążący: „on nie ma nad moimi prawa”. Jej wybór jest bardzo trudny. Niezależnie od podjętej decyzji spotka ją kara. Jeśli złamie królewskie prawo - poniesie śmierć; jeśli złamie boskie nakazy oraz sprzeniewierzy się swojemu sumieniu - już nigdy nie zazna spokoju. Każda alternatywa niesie ze sobą bolesne konsekwencje. I chociaż w efekcie Kreon odnosi zwycięstwo jako władca, bo udowadnia, że jego prawo tryumfuje nad Antygoną, która zostaje przykładnie ukarana, to jednak moralne zwycięstwo należy do Antygony.

W romantyzmie bunt jest jedną z najwyższych wartości. Każdy romantyczny indywidualista w imię własnej wolności walczy z rozmaitymi siłami. Taki typ bohatera utrwalił się w początkowej fazie polskiego romantyzmu, w okresie „przedlistopadowym”. Mam tu na myśli Konrada Wallenroda czyli Waltera Alfa, który staje przed wyborem drogi, którą będzie kroczyć. Tragizm jego polega jednak na tym, iż cokolwiek  nie wybierze, ściągnie tym na siebie katastrofę. Zło, które go otacza – Zakon krzyżacki zagrażający bezpieczeństwu Litwy – nie pozwala mu jednak pozostać w bierności. Napiętnowany stałością cierpienia rzuca się do walki, gdyż jest świadom własnego losu. W tajemniczych okolicznościach podszywa się pod słynnego rycerza Konrada Wallenroda i zostaje Wielkim Mistrzem Zakonu. Wojnę z Litwą prowadzi tak nieudolnie, że szybko doprowadza wojska krzyżackie do klęski. Zostaje zdemaskowany i jako zdrajca skazany na śmierć. Aby zachować resztki honoru decyduje się na samobójstwo. Cierpienie jest główną przyczyną podejmowanych przez Konrada Wallenroda działań. Człowiek uznający bowiem swe cierpienie, musi je zanegować, aby stało się ono przedmiotem analizy. Zatem jedynie poprzez oddzielenie się od siebie samego i od świata istota ludzka może ustanowić swe cierpienie jako coś nie do zniesienia i dzięki temu uczynić je siłą napędową swych rewolucyjnych poczynań. W taki właśnie sposób jest skonstruowana postać Wallenroda. Poświęca on wszystko, co jest mu bliskie i co kocha, poświęca własne szczęście a nawet życie, aby przeciwstawić się sile zła. Mówi o tym Mickiewicz: „Walter wszystko utracił, Walter sam | Jako wiatr na pustyni; błąkać się musi | Zdradzać, mordować i potem ginąć śmiercią haniebną”. Tragizm bohatera dodatkowo pogłębia sprzeczność pomiędzy wartościami chrześcijańskimi a grzechem, widocznym w nieczystym uczuciu zemsty i samobójstwie. Owa sprzeczność z etyką chrześcijańską w postawach bohaterów literackich jest jednakże jedną ze specyficznych cech polskiego romantyzmu. Wspomina o tym Maria Janion, wybitna badaczka i historyk literatury: „Rozmaite drastyczne wyobrażenia w naszej literaturze – samobójstwo Rejtana, zdrada Wallenroda, zemsta wampira, wyartykułowane w niej reakcje na zło zderzały się nieraz z nakazami etyki chrześcijańskiej”. [M. Janion, Wobec zła, Chotomów 1989, s. 31]

Podobnie nieetyczny charakter miała wybrana przez Konrada Wallenroda metoda walki, która opierała się na podstępie i zdradzie – czynach niemoralnych, nie mieszczących się w rycerskim kodeksie. Zatem bohater, pragnąc, by toczona przezeń walka była skuteczna, zrezygnować musiał ze swego honoru. Odrzucił wszystko, co było w jego życiu istotne, w imię miłości do Ojczyzny, w imię aktywności wobec zła, nawet tej najbardziej skrajnej, nieetycznej. Warto ponownie powołać się na słowa Marii Janion, która stwierdza, iż „... człowiek [w znaczeniu patrioty – dopowiedzenie moje] polega na tym, że kocha to, co nieszczęśliwe, słabe, upadające pod ciosami przemocy, uciemiężone i prześladowane, że [...] ten dziwny człowiek zazwyczaj jednak nie chce się umieszczać po stronie niebywale zdrowych na rozumie (albo przynajmniej uważających się za takich) pysznych swą siłą materialną zwycięzców, lecz po stronie zwyciężonych, często nawet szaleńców. Dlatego [...] miłość ojczyzny tak drogo kosztuje”. [M. Janion, dz. cyt. s. 32]

Doktor Judym, główny bohater Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego, to kolejny przykład buntownika w literaturze. Swoim zachowaniem przypomina romantycznych bohaterów. Jest zbuntowany wobec otaczającego go świata, pozostaje w konflikcie z otoczeniem, szuka miejsca w życiu, właściwej drogi, wyrzeka się osobistego szczęścia (jak wspomniany już Konrad Wallenrod, chociaż nie stosuje nieetycznych metod), czuje się gotowy do wzięcia odpowiedzialności za los innych, jest samotny z wyboru, podejmuje samotnie zmagania z rzeczywistością. Jest to zatem postać, która uosabia podporządkowanie własnego życia misji niesienia pomocy bliźnim. Swoim postępowaniem prowokuje do refleksji nad ceną, którą trzeba zapłacić za realizację marzeń, nad sensem poświęcenia własnego szczęścia dla innych ludzi. Tomasz Judym, modernistyczny Prometeusz, ze swą bezwarunkową gotowością do poświęcania się w imię dobra innych bardziej budzi jednak politowanie niż chęć naśladowania. Nędza i upokorzenie, jakich doznał w dzieciństwie, dały mu wewnętrzny nakaz spłacenia długu wobec tych, spośród których wyszedł. Jednym z jego problemów jest  brak długofalowego, konkretnego programu działania. Rzuca się z jednej sprawy w drugą, a gdy tylko odczuje, że piętrzą się przed nim trudności, zmienia koncepcje i wyjeżdża. Chce poprawić sytuację tych, których widzi: biedoty miejskiej w Warszawie, chłopów w Cisach i górników w Zagłębiu Dąbrowskim. Napotyka jednak na szereg przeszkód. Pierwszą jest niechęć środowiska zawodowego. Grono lekarzy w salonie Czernisza szybko uświadamia Judymowi, że nie zyska tutaj stronników swojej sprawy. Drugą kategorią przeszkód jest obojętność lub zła wola otoczenia. Walcząc o poprawę jakości wody dla chłopów napotkał na opór kierownictwa uzdrowiska. Z obawy przed materialną stratą Węglichowski z Krzywosądem woleli utrzymać w tajemnicy fakt, że klimat w Cisach nie ma żadnych właściwości leczniczych, co więcej, u okolicznej ludności wywołuje malarię. I wreszcie trzecia kategoria przeszkód – problemy osobiste. Judym był przekonany, że pracy na rzecz najbiedniejszych nie można pogodzić ze szczęściem osobistym. Mówił: „Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą był przycisnął do serca z miłością, dopóki nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia”. Dlatego zrezygnował z małżeństwa z Joasią, mimo że niewątpliwie ją kochał.

Tomasz Judym odnosi moralne zwycięstwo, w ludzkim jednak, czysto życiowym wymiarze przegrywa. Nie udaje się mu poprawić warunków higienicznych w Warszawie, zamiast pomagać, ostatecznie szkodzi chłopom. Krzywdzi kobietę, którą kocha. Jego bezkompromisowość przysparza mu tylko wrogów. Ponadto jego działalność nie cechuje społeczna misja. Mówi bowiem do Joasi: „muszę spłacić ten dług przeklęty. Przeklęty!” Jest to raczej imperatyw, wewnętrzny przymus. Dlatego zrozumiała wydaję się jego rozpacz pod rozdartą sosną, której towarzyszy świadomość krzywdy Joasi. Judym całe swoje życie podporządkowuje pracy. Potrzeba działania na rzecz biednych urasta w jego wydaniu do rangi walki ze złem, z oportunizmem, układami, złą wolą. Działanie to siła nadająca sens i wartość światu. Właśnie aktywność, czynny stosunek do życia wydaję się ideą nadrzędną w poczynaniach Judyma. Nieważne, czy wysiłek przyniesie miarodajne efekty,  ważne, aby go podjąć, przeciwstawić się marazmowi i bierności. Autentyczne zaangażowanie jest więcej warte niż najpiękniejsze deklaracje.

Kolejnym bohaterem – buntownikiem jest główny bohater Ferdydurke Witolda Gombrowicza. Chociaż Józio, ów główny bohater utworu, stale buntuje się przeciw narzucanej mu Formie, nie może się z niej wyzwolić, bowiem nie posiadał własnej, autentycznej formy. Męczy go bark kształtu i wyrazistej społecznej roli, zamierza więc napisać drugą książkę, która w pełni przedstawi jego osobowość - z pewnością do tego momentu Gombrowicz utożsamia się ze swoim bohaterem. Później następuje już akcja mityczna, osobliwe przeobrażenie Józia. Przechodząc metamorfozę z trzydziestolatka staje się piętnastoletnim chłopcem, przedstawiającym swoje doświadczenia tak, jakby zdobywał je właśnie teraz. Zostaje „upupiony” przez Pimkę. Rozpoczyna się buntownicza walka Józia z narzucanymi mu rolami, wzorami, ideałami, konflikt pomiędzy wychodzeniem z wieku chłopięcego a dorosłością. Pierwszą walkę z Formą Józio odbywa na stancji u Młodziaków. Poznawszy Józia matka i córka zaczęły od razu wyrzekać na to, że pozuje na dorosłego, w ich domu zaś ceni się wyłącznie naturalność i szczerość. W swoim nowym pokoju Józio bije się z myślami. Chciałby wszystko odkręcić, ale sytuacja go przerasta. Zaczyna więc subtelną grę z Młodziakówną. Wiedząc, że słabość do łydek powabnej Zuty przejawia zarówno jego szkolny kolega, nazwiskiem Kopyrda, jak i staruszek Pimko, pisze w imieniu pensjonarki liściki do obu adoratorów, w których proponuje im nocną schadzkę – obu o tej samej porze. Kopyrda przybywa i młodzi zaczynają ściskać się na tapczanie. Nagle słychać pukanie do okna. Dysząc z pożądania, wchodzi rozanielony Pimko. Wtedy właśnie podglądający to wszystko przez dziurkę od klucza Józio wrzeszczy: „Złodzieje! Złodzieje!”. Do pokoju wpadają rozbudzeni Młodziakowie. Zajście kończy się wielką „kupą” – wszyscy zaczynają się na oślep okładać i kotłować na podłodze. Nowoczesny ład zostaje unicestwiony. Podobną walkę przeprowadza Józio u państwa Hurleckich. Wraz z Miętusem obalają tam formę hierarchii społecznej: Miętus zmusza parobka, aby ten „dał mu po mordzie”. Późniejszą konsekwencją tych poczynań jest kolejna „kupa” – walka chłopów z panami. Józio zaś korzystając z okazji uprowadza Zosię. Zaskoczona kuzynka szybko odnajduje się w nowej roli i obdarza swego porywacza gorącym uczuciem. Józio próbujący wyzbyć się Formy niespodziewanie przywdziewa gębę romantycznego kochanka, kolejną Formę.

Bohater powieści zostaje wrzucany w trzy rozmaite środowiska, z których każde jest na swój sposób warte drwiny. Szkoła zajmuje się wtłaczaniem uczniom do głów jałowych problemów i „upupianiem” młodzieży – tzn. wtłaczaniem jej za wszelką cenę w kostium niewinnych dzieciątek. Młodziakowie do tego stopnia przejęli się ideałami nowoczesności, postępu, sportu, naturalności i swobody obyczajowej, że zmuszeni są skrzętnie ukryć wszystko, co tym ideałom nie odpowiada. Ziemiański dwór również tkwi w sztywnych konwencjach i panowie narzucają służbie gębę chamów, a wieśniacy ziemianom gębę panów. Za wszystko odpowiedzialna jest Forma. Jest to wszelkiego rodzaju norma, którą społeczeństwo narzuca jednostce, zamykając ją w ciasnym gorsecie ustalonych gestów i czynności, nie zezwalając na żaden spontaniczny odruch. Przyjęcie na siebie Formy-gęby wiąże się z ukrywaniem tego, co poza nią wykracza (Młodziakowa nie pozwalała mężowi używać zdrobnień czy chichotać, itp.) i prowadzi do zubożenia człowieka, zdławienia go przez otoczenie, do sfałszowania prawdziwego charakteru jednostki. Konsekwencją przyjęcia Formy przez społeczeństwo jest jego zastygnięcie w ustalonym, krępującym porządku, w kulturowych schematach, rytuale obyczajowym i towarzyskiej konwencji. Wprawdzie Józio wyzwala się z Formy, doprowadzając za każdym razem do niszczącego wszelkie układy i hierarchie chaosu w postaci kupy, czyli bezładnej bijatyki, ale w niedługim czasie zostaje wtłoczony w kolejną Formę.

Zbierając w całość wszystkie postawy buntowników, można stwierdzić, że bunt jest zjawiskiem nieodzownie towarzyszącym ludziom, zarówno w przeszłości, jak i w teraźniejszości, jest częścią naszego życia. Bunt sprawia, że człowiek się rozwija, stwarza nowe rzeczy, dzięki którym idzie naprzód i nie pozostaje bierny. Antygona zbuntowała się przeciwko władzy. Jej decyzja była następstwem przekonania o wyższości praw, nakazów boskich nad ziemskimi. Wierzyła ponadto, że nakazy moralne są silniejszym spoiwem społeczeństwa, niż wola władcy. Konrad Wallenrod przeciwstawia się złu, którego wcieleniem jest Zakon Krzyżacki. Jego bunt wywyższa go ponad tłumy, ale jednocześnie od nich oddala. Tomasz Judym wkracza w świat wyższych sfer buntując się przeciwko niemu. Przeciw praktykom lekarzy otaczających troską tylko bogatych pacjentów, przeciw złu, nędzy, biedzie i nieszczęściom niższych warstw. Judym buntuje się bardzo konkretnie: wyda walkę światu, poświęci swoje życie, odrzuci możliwość założenia rodziny i szczęścia z Joasią. Wybiera samotną walkę, na wzór romantyków. Gombrowiczowska zaś Forma, to coś więcej niż konwenans, to zniewolenie człowieka w utartych schematach, przeciwko którym buntuje się Józio.

I .Literatura podmiotu: Gombrowicz, Witold: Ferdydurke, Kraków 2001. Mickiewicz, Adam: Konrad Wallenrod: powieść historyczna z dziejów litewskich i pruskich, Warszawa 1986. Parandowski, Jan: Mitologia, ISBN 83-210-0677-9, Poznań 1989. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. 2, Warszawa 1971. Sofokles: Antygona, Wrocław 1984. Żeromski, Stefan: Ludzie bezdomni, Wrocław 1987.

II Literatura przedmiotu: Bittner, Ireneusz: Romantyczne "ja". Studium romantycznego indywidualizmu, wyd. 1, Warszawa 1984. Bortnowski, Stanisław: Ferdydurkizm, czyli Gombrowicz w szkole, Warszawa 1994. Janion, Maria: Gorączka romantyczna, Kraków 2000. Janion, Maria: Wobec zła, ISBN 83-85061-01-0, wyd. 1, Chotomów 1989. Krzemińska, Wanda: Idee i bohaterowie, Wrocław 1969. Libera, Zdzisław: „Konrad Wallenrod” Adama Mickiewicza, Warszawa 1966. Markiewicz, Henryk: „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, Warszawa 1975.

Podobne wypracowania: