Bądź na bieżąco - RSS

Recenzja z wybranej wystawy dotyczącej sztuki współczesnej

Kategoria: Historia sztuki   |   Dodano: 16 lutego 2011   |   Liczba słów: 1,183

„Spętani – Wyzwoleni – sztuka austriacka XX wieku”; Galeria Zachęta w Warszawie; 21 października 2001 - 3 stycznia 2002.

W pracy tej zawarłem sporo uniwersalnych uwag, które można podpiąć pod recenzję każdej wystawy sztuki współczesnej.

W roku 1907 „Panny z Avignonu” Picassa otwierają okres nowoczesnej sztuki XX wieku. Pękły normy, zgodzono się na każdą sztukę: przedstawieniową, wyobrażeniową, abstrakcyjną. Później i tę porzucono razem z prawami harmonii, symetrii, sensu, logiki i powstał zamęt tak wielki, że normy estetyki przestały obowiązywać. Tak jest też do tej pory – na początku XXI wieku.

Czym właściwie jest sztuka? Najbardziej rozpowszechniony jest pogląd, że sztuka to piękno widziane przez artystę. Ten pogląd wsparty jest drugim, także szeroko rozpowszechnionym, że piękne jest to, co ktoś lubi, co się komuś podoba. Oba te poglądy wyrastają z podstaw sięgających starożytnej, idealistycznej estetyki greckiej. Jej wyrazicielem był Platon, który utworzył świat idei bytujących niezależnie od nas. W tym świecie sztuka znalazła swoje miejsce jako wyrazicielka idei. Zadaniem artysty było ideę piękna przywołać i okazać. Natura stworzyła rzeczy piękne i brzydkie, a powinnością twórcy oraz celem sztuki – tak głosili greccy filozofowie, jest owo piękno natury odtwarzać, a nawet poprawiać.
Sztuka jest przywołaniem piękna, stwarzaniem wizji, odbiciem warunków życia, jest wyrazem formy i materii, jest stanem psychicznym, często nawet patologicznym, jest wyrazem wiary, przekazem rozumu jak pismo czy harmonii jak dźwięk muzyczny. Może być wyrazem uczuć i nerwów, zwątpień i niepewności człowieka, jego miłości, ambicji i potrzeb, jak język, gest i ruch. Artystą jest więc ten, kto wywołuje i utrwala swoje wizje, wiedzę, przeżycia i wiarę.
Pierwszy kategorie etyczne od estetycznych oddzielił Kant. To on udowodnił, że piękno i dobro nie muszą iść w parze, że są od siebie niezależne. Odkrycie to, którego przyjęcie nastąpiło dopiero w XX wieku, zdawało się nienaruszone i trwałe, dzieło sztuki przedstawiające grzech, krzywdę lub fakt nieetyczny, słowem zło, mogło być piękne, oddziaływać estetycznie.

Choć prawa etyczne nie wpływają na wartość dzieła sztuki, to jednak sztuka jako zjawisko społeczne, jako przekaz myśli, musi prawa etyczne szanować, gdyż inaczej staje się szkodliwa, a artyści mają te same co wszyscy obowiązki moralne.
Często jednak bywa tak, że artyści łamiąc konwencje wywołują skandale, najczęściej na tle społecznym, religijnym czy obyczajowym. Jednym z przykładów tego rodzaju może być na przykład wystawa „Mit – Religia” w Brukseli. Owszem, nie można nikomu zabronić prawa do eksperymentu, ale w takich przypadkach jednak jest to aż nazbyt oczywiste – bo czy dorysowując wąsy wizerunkowi Matki Boskiej artysta nie zdawał sobie sprawy jaki wywoła to efekt, jak będzie to odbierane przez jego rodaków?
Podobnie świadomie skandalizujące akty w sztuce były, są i będą już chyba pojawiać się zawsze. Przykładowo, kontrowersyjne dokonania Akcjonistów Wiedeńskich (Rudolf Schwarzkogler, Hermann Nitsch, Gunter Brus, Otto Muehl) z lat sześćdziesiątych przeszły już do kanonu sztuki światowej. Te agresywne, prowokacyjne akcje, często zawierające samookaleczenie czy wypruwanie zwierzęcych wnętrzności udokumentowane są na fotografiach wystawianych w jednej z sal „Zachęty” w ramach wystawy „Spętani – Wyzwoleni – sztuka austriacka XX wieku”. Zgodnie z założeniami kuratorów wystawy młodzi artyści poproszeni zostali o wskazanie jakiegoś odniesienia w sztuce austriackiej XX wieku, które stało się dla nich inspiracją do stworzenia nowej pracy. I tak, w tym przypadku, jest to problem odbioru zdjęć, ukazujących skandalizujące akcje, które interesują młodych artystów (grupa G.R.A.M.) na pierwszym miejscu: co jest prawdą, a co oszustwem, czy szczera dokumentacja różni się od inscenizowanej, wzorowanej na oryginale i pod jakim względem? Pytania i wynikające z nich różnorodne odniesienia stawiają i inni artyści. Przykładowo, instalacja złożona z obrazów i fotografii najbardziej znanej reprezentantki młodej sztuki austriackiej – Elke Krystufek porusza temat ciała ludzkiego. Na wszystkich fotografiach i obrazach przedstawiona jest sama artystka ukazująca swoje ciało w kontrowersyjnych sytuacjach i pozach. Dla niej ciało to nie tylko temat, ale zarazem narzędzie.
Dość kontrowersyjne fotografie prezentuje też Paul Albert Leitner eksponowane wraz z płótnami Oskara Kokoschki przedstawiającymi widoki Wiednia. Z kolei artyści Munteau i Rosenbaum ukazują w obrazach i filmie video młodych ludzi noszących te same stylowo ubrania i buty. To ludzie żyjący w czasach, gdy kreowana przez media indywidualność nie ma racjonalnych praw bytu w prawdziwym świecie. Artyści postawione przed nimi zadanie interpretowali różnie, znajdując odniesienia w austriackiej sztuce (Klaus Pobitzer – nawiązujący do twórczości Egona Schiele; Juliusz Deutschbauer i Gerhard Spring – stosujący własne wizerunki w pracach jak czynili to kiedyś Richard Gerstl i Arnult Rainer); odniesienia do historii (Christoph Steinbrener – tworzący fikcyjne muzeum Karla Luegera, burmistrza Wiednia w latach 1897 – 1910 znanego w równej mierze z zasług dla rozwoju infrastruktury miasta, jak i antysemickich poglądów) czy odniesienia do literatury (Paul Divjak – w instalacji „It’s all so” odnoszącej się do powieści fantasy Alfreda Kubina – „Die Andere Spite” z 1909 r.) Na postawach młodych artystów ciąży ich ambiwalentny stosunek wobec Austrii, jej historii, a przede wszystkim politycznej teraźniejszości. To zmaganie się z tradycją i historią, różne postawy wobec przeszłości: od całkowitej kontestacji przez próbę absorpcji niektórych cech, po akceptację, spętanie i wyzwolenie.

Często jest tak, że sztukę współczesną można zrozumieć w odniesieniu do sztuki dawnej. Spojrzenie na sztukę poprzez pryzmat dziejów może pomóc wyjaśnić wiele zawiłości. Tak jest i w przypadku omawianej wystawy, w której było to już odgórnym założeniem. Myślę jednak, że sztuka współczesna wymaga jednocześnie wyjaśnienia również ze strony samego artysty, bo kto jak nie autor zna przesłanki i pobudki, dzięki którym i dla których stworzył dane dzieło. Posłużę się teraz pewnym dość dosadnym przykładem – opinią na temat sztuki współczesnej. Wyobraźmy sobie, że artysta współczesny wykonuje cykl prac, bądź instalację i jeszcze przed ich wystawieniem pokazuje je zaprzyjaźnionemu krytykowi sztuki, by zadać mu jakże ważne pytanie – co chcę przez to powiedzieć? Jak wiadomo, wprawny krytyk znajdzie od razu garść interpretacji i odniesień, które przedstawia koledze, by ten wiedział jak powinien zaprezentować swoją wystawę w obliczu odbiorców i mediów. Ten przemawiający przykład, przypuszczalnie nie odosobniony, może wydarzyć się wszędzie w dzisiejszym zawale sztuki współczesnej, którą tworzyć może każdy kto nazwie siebie artystą.

Oglądając wystawy sztuki współczesnej często mam właśnie wrażenie, że do każdego z prezentowanych dzieł można znaleźć nieograniczoną liczbę interpretacji. Tak było i w przypadku wystawy „Spętani – Wyzwoleni” – wtedy też nasunęło mi się jedno słowo – chaos, pomieszanie nurtów i stylów. Oprócz obrazów, rysunków, zdjęć, rzeźb pojawiają się obok siebie instalacje z wykorzystaniem techniki filmowej czy komputerowej. W drugiej połowie XX wieku wystąpiło zjawisko uważane przez jednych za niepokojące, przez drugich uważane za normalny tok rozwoju sztuki. To odrzucenie rozdziału między gatunkami sztuki, uznawaniu za twórczość artystyczną doznań estetycznych powstałych z przypadku, na szukaniu piękna tam, gdzie uważano do niedawna, że go wcale nie ma, na wymyślaniu najdziwniejszych form i sytuacji, wprowadzaniu w obraz ruchu, dźwięku i oświetlenia, a nawet zapachów. Jeśli głębiej się zastanowić to może to powodować pewien zamęt w głowie, szczególnie u kogoś kto nie zajmuje się sztuką.

„Znaczenie jest dla mnie bez znaczenia” – te słowa Zdzisława Beksińskiego, dotyczące opinii artysty na temat jego własnych prac, mogłyby być również odniesieniem do interpretacji sztuki nowoczesnej (choć oczywiście nie zawsze). Dlatego nie dyskutujmy, bo nasz język nie może wyczerpująco zdefiniować tego, co wyraża sztuka, literatura, muzyka. Po prostu oglądajmy i odbierajmy te zjawiska każdy na swój indywidualny sposób. Sprawiedliwą ocenę wyda tylko życie i czas. Nie wiemy bowiem, co w przyszłości będzie tak naprawdę uznane za dzieło sztuki.

Podobne wypracowania: