Bądź na bieżąco - RSS

  • Wypracowania
  • Filozofia
  • Idea „wiecznego pokoju” a współczesny porządek międzynarodowy (z okazji 200-lecia śmierci I. Kanta) – esej

Idea „wiecznego pokoju” a współczesny porządek międzynarodowy (z okazji 200-lecia śmierci I. Kanta) – esej

Kategoria: Filozofia   |   Dodano: 2 kwietnia 2012   |   Liczba słów: 5,329

Czym jest pokój? Pojęcie to towarzyszy ludzkości już od samych początków egzystencji pierwszych cywilizacji, które pojawiły się na Ziemi. Ujmując w sposób ogólny powyższy problem można stwierdzić, iż jest to stosunek między państwami, które nie prowadzą ze sobą wojny, lub inaczej, iż jest to sytuacja, w której państwo, naród itp. nie jest w stanie wojny. Czymże jest więc wojna? To zorganizowana walka zbrojna między państwami, narodami, klasami lub grupami społecznymi, wywołana dla osiągnięcia określonych celów politycznych, ekonomicznych lub ideologicznych albo zmierzająca do obrony własnych interesów. Wymienione wyżej pojęcia egzystują więc w naszej psychice jako przeciwieństwa, pozornie nawzajem się wykluczające a jednocześnie jednak się uzupełniające. Bo czym byłby dla nas pokój, gdybyśmy nie wiedzieli czym jest wojna? Wynikają więc z tego pewne zależności, dzięki którym odróżniamy dobro od zła i jesteśmy w stanie, w sposób subiektywny, obrać jedną z dróg postępowania. Idea pokoju zrodziła się w umysłach ludzkich już wiele wieków przed Kantem. Zagadnienie delegalizacji wojny i tęsknotę do powszechnego, trwałego pokoju odnaleźć można już w pracach m.in.: Dantego, Marsyliusza z Padwy, Erazma z Roterdamu (irenizm), Leibniza (program wiecznego pokoju), J. J. Rousseau, Saint-Pierre’a (w którego rozprawie pt. „Traktat o wiecznym pokoju” z 1713 pojęcie „wiecznego pokoju” pojawia się po raz pierwszy). Jednak dopiero w przemyśleniach Kanta odnaleźć można racjonalnie zebrane i uporządkowane przesłanki teoretyczne, które odpowiednio zinterpretowane i wprowadzone w życie mogą przynieść prawdziwie „wieczny pokój” na ziemi. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych, okrutnych czasach, a przypadająca, dwusetna rocznica śmierci tego filozofa daje niepowtarzalną okazję, aby pogrążyć się w zadumie i trzeźwo spojrzeć na jego nauki i dokonać pewnej konfrontacji ze współczesnym światem w poszukiwaniu błędów epoki. Jest to ważne właśnie teraz, gdy zrodziła się groźba zamachami terrorystycznymi, a niezmącony pokój jest szczególnie poszukiwany, zwłaszcza z powodu niepewności z jaką przyszło ludziom w dzisiejszych czasach żyć.

Kant należy do linii filozoficznej, zapoczątkowanej przez Kartezjusza, którą nazywamy filozofią podmiotu. Uważał, że poznanie filozoficzne musi się rozpocząć od analizy samego podmiotu poznającego. Trzeba krytycznie przebadać sam rozum, aby ocenić, jaka jest wartość poznania rozumowego. Dzieła Kanta, zwłaszcza jego „Krytykę czystego rozumu” można więc uznać za klasyczne dzieło z teorii poznania. Główna idea Kanta głosiła, że w aktach poznania, także w aktach doświadczenia ludzki podmiot nie jest wyłącznie pasywny. Podmiot wpływa na ukształtowanie się przedmiotu doświadczenia. Każde doświadczenie jest opracowane przez władze podmiotowe. W ten sposób Kant łączył w swej filozofii krytycznej dwie nowożytne tradycje filozoficzne: empiryzm i racjonalizm. Zgodnie więc z takim sposobem poznania rzeczywistości może wynikać fakt, iż teoria na utworzenie „wiecznego pokoju” może zależeć także od podmiotów, ludzi mających na celu dobro ogółu i egzystencjalny spokój. Wyżej wymienione pojęcie „wiecznego pokoju” nie pojawia się jednak u Kanta jedynie w związku z rozprawą o tym tytule, a więc nie odnosi się tylko do sfery stosunków między państwami i między narodami. Metaforyka „wiecznego pokoju” zawarta jest już w filozofii krytycznej Kanta, próbującej często zestawić i pogodzić postawy oraz poglądy skrajne, jak na przykład empiryzm i racjonalizm w teorii poznania. W przedmowie do pierwszego wydania „Krytyki czystego rozumu” można odnaleźć słowa: „Wewnętrzna wojna, która doprowadziła metafizykę do stanu ‘zupełnej anarchii’ powinna raz na zawsze przejść do przeszłości. O ile stare i nie dające się spełnić roszczenia poznawcze ludzkiego rozumu zostaną odrzucone jako iluzoryczne, to metafizyka będzie mogła osiągnąć stan „wiecznego pokoju””. Wieczny pokój, w ujęciu jakim się tu zajmę, to praktyczna idea, która nie jest chimeryczna, gdyż polega na pojęciu obowiązku, którym powinny kierować się państwa w swych działaniach. Pokój, według Kanta, nie jest stanem naturalnym, odgórnie narzuconym człowiekowi, którym jest raczej stan wojny (rozumianej bądź jako działania nieprzyjacielskie, bądź jako ustawiczne nimi zagrożenie). Wychodząc więc z takiego założenia pokój jest stanem, który należy ustanowić. „... rozum z wysokości swej najwyższej, prawodawczej władzy moralnej, bezwarunkowo potępia wojnę jako procedurę prawną, natomiast bezpośrednim obowiązkiem czyni stan pokoju (...)”. W cytacie tym wyraźnie widać, iż również koncepcja, którą konstruuje filozof z Królewca, w dziedzinie prawa międzynarodowego jest tworem czysto rozumowym, a więc a priori.

Wywód Kanta na ten temat zawarty w jego dziele opiera się na koneksjach dwóch czynników umożliwiających wieczny pokój jako najwyższe dobro polityczne oraz na ich wzajemnych odniesieniach, a mianowicie apriorycznego pojęcia prawa i teleologicznego pojęcia natury. Koncepcja etyczna Kanta skupiona jest na obowiązku, jednak podstawowe refleksje dotyczą wolności, bez której wszelkie rozważania etyczne tracą sens, ponieważ wykluczona zostaje możliwość wyboru. Świat jest skonstruowany w taki sposób, iż teoretycznie nic nie jest bezwarunkowo dobre - z wyjątkiem dobrej woli. Jedynym motywem dobrej woli jest spełnianie swego obowiązku dla niego samego, bez względu na środki, cele czy skutki. Na jednostkowe pytanie: „Jak powinienem postępować?” Kant odpowiada: zgodnie z obowiązkiem. Z kolei wątpliwość: „Dlaczego muszę spełnić obowiązek?” filozof rozwiewa jednoznacznym stwierdzeniem: gdyż jest obowiązkiem. Obowiązkiem staje się posłuszeństwo człowieka wobec prawa, obowiązującego powszechnie wszystkie rozumne istoty. Owo prawo moralne zostało przez Kanta sformułowane w postaci tzw. imperatywu kategorycznego, który w przeciwieństwie do imperatywu hipotetycznego ma charakter bezwarunkowy - nie zaleca czynów, będących środkami do celów, lecz wskazuje na cel sam w sobie. Filozof podaje kilka sformułowań imperatywu kategorycznego np.:

- postępuj tak, jak gdyby maksyma twojego postępowania przez wolę twą miała stać się ogólnym prawem przyrody;
- postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w twej osobie, jak też w osobie każdego innego używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka;
- postępuj tak, żeby wola dzięki swej maksymie mogła zarazem uważać samą siebie za powszechnie prawodawczą.

Ogólnie ujmując powyższe imperatywy wynika, iż w świetle istoty ludzkiej prawo natury staje się prawem moralności: celem, a nie tylko środkiem działalności jest nie tylko osoba i organizm jednostki podejmującej działania, ale również organizm i osoba każdej innej jednostki, której te działania dotyczą. Podobnie rzecz się ma na poziomie społeczeństwa - każda jednostka, jako część organizmu społecznego powinna być traktowana jako środek, ale także jako cel jego istnienia. Na niskim szczeblu rozwoju społecznego równowagę celu i środka uzyskuje się przy pomocy obiektywnego przymusu. W miarę „postępu ku dobru” przymus przestaje być stopniowo potrzebny.

O tym, czy postanowienia prawne są rozumne, a więc i bezwzględnie uprawnione, decyduje warunek: by wolność jednostkowa (która jest przyrodzona) była do pogodzenia - właśnie na mocy tychże norm prawnych - z wolnością pozostałych członków społeczeństwa. Jest to więc odpowiednik imperatywu kategorycznego na gruncie nauki prawa. Aby umożliwić współżycie oparte na zasadzie wolności zewnętrznej prawo zostaje zaopatrzone w przyzwolenie na stosowanie przymusu. „Przymus jest nie tylko o tyle zgodny z prawem, o ile chroni przed nieprawością; każdy przymus, który poza to wykracza sam jest nieprawością”.

Nie można utożsamiać prawa, które Kant wyprowadza z czystego praktycznego rozumu (dlatego jego koncepcja prawa jest aprioryczna), z etyką rozpatrywaną przez pryzmat osoby, którą wyprowadza z praktycznego rozumu. Znaczenie bliższy związek istnieje między tak rozumianą etyką a moralnością polityczną. Problem może stanowić jednak dosyć częste wymienne stosowanie przez Kanta terminów „moralność” i „prawo”, a także używanie terminu „moralność” w domyślnym znaczeniu jako „nauka prawa”.

„... tak jak w polityce wewnętrznej społeczeństwa przymus prawa karnego okazuje się smutną koniecznością służącą temu, aby jednostki niezdolne do rozumowania w kategoriach obywatelskich zmusić do przestrzegania wspólnego porządku, tak w polityce zagranicznej każdy naród ma prawo, a nawet obowiązek bronić swej wolności i swego poziomu rozwoju społecznego, nawet drogą prowadzenia wojny.” Tak więc w pierwszych fazach rozwoju państwo, koncentrując się na zapewnieniu bezpieczeństwa, musi się czasami odwoływać również do walki z innymi narodami. Jednak wraz z „postępem ku dobru” zostaje zmuszone traktować istnienie innych państw i narodów nie tylko jako środek realizacji własnych interesów, ale także jako cel sam w sobie. Trawestując formułę imperatywu kategorycznego można by powiedzieć: każdy naród musi być nie tylko środkiem, ale i celem polityki międzynarodowej innych narodów. Co do teleologicznego pojęcia natury, zawiera się ona po części w tak pojmowanej etyce, gdyż prawo natury zostaje, poprzez użycie pojęcia obowiązku, włączone do systemu prawa moralnego. W ostatecznym rozrachunku natura wspomaga moralność i stanowi jeden z gwarantów wiecznego pokoju.

Kant w swoim projekcie filozoficznym umieszcza preliminarne artykuły do wiecznego pokoju pomiędzy państwami. Są to prawa zakazu, z których (1, 5, 6) wymagają natychmiastowego wypełnienia, pozostałe (2, 3, 4) w pewnych okolicznościach zawierają przyzwolenie do odroczenia ich spełnienia lub modernizacji.

1. „Żaden traktat pokojowy, w którym przez utajone zastrzeżenie zawarte zostało zarzewie przyszłej wojny, nie może być za takowy uznany”.
Za traktat pokojowy nie można uznać układu, przy zawarciu którego została zachowana ukryta możliwość nowej wojny. Jest on „zwykłym zawieszeniem broni, odroczeniem działań wojennych, a nie pokojem, który oznacza koniec wszelkich kroków nieprzyjacielskich”. Niedopuszczalne jest też zastrzeganie „starych, ale pomyślanych na przyszłość pretensji”. Traktat wieczysty powinien zawierać umorzenie i zniszczenie wszelkich powodów wojny - kłaść kres stanowi wojennemu („tj. stanowi, w którym zawsze znajduje się nowy powód do nowej wojny”.

2. „Żadne samoistne państwo (małe czy też duże, to rzecz obojętna) nie może być nabyte przez jakieś inne państwo drogą spadku, zamiany, kupna lub darowizny”.
Państwo nie jest mieniem, którym można swobodnie obracać. „Jest społeczeństwem ludzi, którymi nikt inny nie może władać i dysponować aniżeli ono samo” (nawiązanie do „układu pierwotnego”, a więc umowy społecznej konstytuującej suwerena, którym jest cały naród; społeczeństwo nie może być przedmiotem działań swych władz, a jedynie podmiotem). Krytyka europejskiej praktyki rozszerzania wpływów i zwiększania przewagi politycznej poprzez „związki małżeńskie” państw. Należy również zabronić wynajmowania wojsk innym państwom, gdyż jest to uprzedmiotowienie poddanych.

3. „Wojska regularne winny być z czasem zupełnie zniesione”.
Utrzymywanie stałej armii zagraża bezpośrednio pokojowi, gdyż napędza wyścig zbrojeń; ten z kolei pomnaża wydatki na zbrojenia. Powoduje to, iż utrzymanie pokoju staje się zbyt kosztowne, wobec tego krótka wojna okazuje się bardziej opłacalna. „... bycie wziętym na żołd po to, by zabijać lub być zabijanym, zdaje się zawierać w sobie użycie ludzi po prostu jako maszyn lub narzędzi (...)”. Kant opowiada się więc za pospolitym ruszeniem opartym na dobrowolności i mającym wyłącznie defensywny charakter. Utopijność artykułu osłabia sformułowanie zniesienia wojsk regularnych „z czasem”. Równie niebezpieczne jak gromadzenie regularnej armii jest „nagromadzenie bogactw, mianowicie inne państwa, dostrzegając w nich zagrożenie wojenne (...), zmuszone byłyby do uprzedniej napaści”.

4. „W związku z zewnętrznymi zatargami państwa nie powinny być zaciągane żadne długi państwowe”.
Kredyty zagraniczne z przeznaczeniem na rozwój wewnętrznej gospodarki kredytobiorcy są rzeczą normalną i godną poparcia. Zakazane powinny być natomiast wszelkie kredyty zaciągane przez państwo w związku ze sporami czy konfliktami międzynarodowymi, których jest stroną. Gdyż po pierwsze: są one doskonałym funduszem prowadzenia wojny (zakup uzbrojenia na kredyt; opłacanie żołnierzy), po drugie: kredytodawca w tym „kredytowym systemie spłaty długów, rosnących w nieskończoność” jest zawsze zabezpieczony poprzez możliwość dochodzenia swych należności nawet w drodze przymusu bezpośredniego.

5. „Żadne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa”.
Poparcie jednej ze stron w wypadku wewnętrznego rozpadu państwa (wojny domowej, walki powstańczej czy narodowowyzwoleńczej) byłoby „okaleczaniem praw zmagającego się ze swą wewnętrzną chorobą, niezależnego narodu”.

6. „Żadne państwo w stanie wojny z innym państwem nie może sobie pozwolić na takie wrogie kroki, które musiałyby uniemożliwić wzajemne zaufanie w przyszłym pokoju, jak: wynajmowanie skrytobójców, trucicieli, łamanie warunków kapitulacji, nakłanianie do zdrady w kraju, z którym prowadzi się wojnę etc.”.
Widoczny jest tu motyw wojny sprawiedliwej - prowadzonej przy aprobacie większości obywateli, w obronie wolności własnego i innego narodu, w celu zmuszenia jakiegoś państwa do przestrzegania prawa międzynarodowego. Taka wojna pełni rolę podobną do tej, jaką w polityce wewnętrznej spełniają organy porządkowe zmuszające do przestrzegania prawa obiektywnego. Niedopuszczalne są natomiast wojny niszczycielskie (nastawione na całkowite wyniszczenie przeciwnika) czy wojny karne („ponieważ nie zachodzi między nimi stosunek przełożonego i podwładnego” - zasada suwerennej równości).
Podczas wojny sprawiedliwej musi być zachowane wzajemne zaufanie walczących stron; w przeciwnym wypadku nie mógłby zostać zawarty żaden pokój. Nie do pomyślenia jest więc używanie środków hańbiących, jak: nasyłanie skrytobójców, pogwałcenie warunków kapitulacji, podjudzanie, stosowanie trucizn. Można się tu także doszukać zalążka środków budowy wzajemnego zaufania.

Kant gwarancji na „wieczny pokój” dostrzega również w formie sprawowanej w danym kraju władzy. Według niego ustrój obywatelski w każdym państwie powinien być republikański.

Kant rozróżnia formy państwowe ze względu na:

a) formę władania - możliwe są trzy takie formy, w których władza należy kolejno do:

- jednej osoby - autokracja,
- kilku osób powiązanych między sobą - arystokracja,
- całego społeczeństwa - demokracja,

b) formę rządzenia - możliwe są dwie takie formy:

- republikanizm - rozdzielenie władzy wykonawczej od ustawodawczej (w tym kontekście ustrojem republikańskim może też być monarchia),
- despotyzm - władza ustawodawcza i wykonawcza należą do kompetencji jednego organu. („Wszelka forma rządów, która nie jest przedstawicielska, jest właściwie brakiem formy, gdyż prawodawca w jednej i tej samej osobie nie może być jednocześnie wykonawcą swej woli (...)”).

Ustrój republikański opiera się na trzech zasadach:

1. Wolności obywateli (jako ludzi).
2. Zależności wszystkich od jednego wspólnego prawodawstwa (jako poddanych).
3. Równości obywateli.

Zawiera on w sobie perspektywę wiecznego pokoju - do wypowiedzenia wojny konieczna jest zgoda ogółu obywateli, podejmując taką decyzję świadomie biorą na siebie wszelkie ciężary wojny, a także ewentualne ciężary długów wojennych po przegranej wojnie; „... będą się więc oni głęboko zastanawiać, zanim rozpoczną tak niebezpieczną grę”. Odwrotnie w ustroju despotycznym - władca, nie będąc współobywatelem państwa, lecz jego właścicielem, niczego nie traci przez wojnę, „może zatem zdecydować się na nią z najbardziej błahych powodów, jako na rodzaj przyjemnej gry (...)”. Teoretycznie więc rzecz ujmując można stwierdzić, iż rozprzestrzenianie się demokracji na świecie oznacza powiększanie strefy pokoju, gdyż państwa o takim ustroju unikają ze sobą wojen, a nawet z krajami obcymi im ideowo i pozbawionymi instytucji liberalnych.

Kant gwarancji pokoju dopatrywał się również w prawie międzynarodowym, które w jego mniemaniu winno opierać się na federalizmie wolnych państw. Podobnie jak jednostki ludzkie wychodzą ze stanu natury i przechodzą w fazę wyższego rozwoju poprzez zawarcie umowy społecznej, także państwa powinny wyzwolić się ze stanu nieokrzesania i bezrozumnej wolności poprzez zawarcie czegoś na wzór umowy społecznej. Układ taki, w przeciwieństwie do traktatu pokojowego, kończyłby definitywnie wszystkie wojny raz na zawsze. Powstałby w ten sposób pokojowy związek państw, który „nie miałby na celu przydanie mocy jakiemukolwiek państwu, lecz wyłącznie utrzymanie i zabezpieczenie wolności państw dla samych siebie, a jednocześnie dla innych związanych państw, bez konieczności, by musiały one z tego powodu (jak ludzie w stanie naturalnym) podporządkować się publicznym prawom i przymusowi”. Jest to idea federacji światowej stopniowo rozszerzającej się na wszystkie państwa. Rozwijałaby się ona wokół „jakiegoś potężnego i oświeconego narodu ukonstytuowanego jako republika”. Kant zdecydowanie przekreśla możliwość tworzenia państwa światowego - struktury ponadnarodowej; inicjatywa taka z góry skazana byłaby na niepowodzenie, gdyż „każde państwo lokuje raczej swój majestat (...) właśnie w tym, by nie podlegać od zewnątrz żadnemu przymusowi prawnemu”. Postuluje natomiast tworzenie związku wolnych państw, zachowujących swoje atrybuty (łącznie z pełnym zakresem suwerenności), bo nie podlegających jakiemuś ponadnarodowemu organowi. Ideę Kanta najlepiej oddaje cytat: „Rozumowo rzecz ujmując, dla państw w ich wzajemnych stosunkach nie ma żadnego innego sposobu wyjścia ze stanu bezprawia, zawierającego wojnę, aniżeli tylko, by tak jak pojedynczy ludzie, wyrzekając się swej dzikiej, (pozbawionej praw) wolności, podporządkowały się publicznym prawom przymusu i utworzyły (oczywiście wciąż powiększające się) państwo narodów (civitas gentium), które w końcu objęłoby wszystkie ludy Ziemi”.

Trzecim i ostatnim gwarantem pokoju według Kanta jest „Ogólnoświatowe prawo obywatelskie (...) ograniczone do warunków powszechnej gościnności”. Chodzi tu o przysługujące wszystkim ludziom prawo gościnności czy odwiedzin - tzn. prawo przybysza do odwiedzania obcego państwa; w trakcie pobytu musi on być traktowany tak, jak traktowani są obywatele państwa, na terytorium którego przebywa (klauzula narodowa). Prawo to wynika z tego, że pierwotnie „nikt nie ma większego prawa do przebywania w jakimś miejscu Ziemi niż ktoś inny”. Celem jest nawiązywanie związków z „rdzennymi mieszkańcami” i osiąganie wzajemnego zaufania międzyludzkiego. „... naruszanie prawa w jednym miejscu odczuwane jest wszędzie, znaczy to, że idea prawa kosmopolitycznego nie jest żadnym fantastycznym, czy też niedorzecznym sposobem przedstawiana sobie prawa (...)”.

Gwarancję wiecznego pokoju daje natura, „z której mechanicznych procesów wynika jasno celowość, każąca ludziom poprzez waśnie, nawet wbrew ich woli, wznieść się do zgody”. Naturę należało by tu pojmować jako synonim rozumu, prawidłowości, konieczności, Opatrzności - po prostu jako przeznaczenie. Powraca tu więc motyw teleologii naturalnej, która wraz z prawem moralnym legła u podstaw kantowskiej koncepcji wiecznego pokoju. Determinizm natury przejawia się we „wstępnym porządku przyrody”, który polega na tym, iż:

1. Ludzie mają możliwość życia we wszystkich regionach Ziemi.
2. Poprzez wojny zostali rozsiani nawet do najbardziej dla gospodarki niedogodnych okolic po to, aby nawet one były zasiedlone; przyroda posługuje się więc wojną jako środkiem do uzyskania swego celu, jakim jest całkowite zaludnienie Ziemi.
3. Wojna zmusiła ludzi do wstępowania w stosunki prawne.

Jednak skoro zasadniczym celem jest wieczny pokój, pojawia się pytanie: co czyni przyroda w kierunku jego realizacji? „... w jaki sposób zagwarantuje ona, że człowiek pod jej przymusem, jednak bez szkody dla własnej wolności, czyniłby we wszystkich trzech dziedzinach publicznego prawa: państw, narodów i prawa kosmopolitycznego to, do czego zobowiązują go prawa wolności, ale czego nie czyni?”. Odpowiedź brzmi - natura czyni to sama bez względu na wolę człowieka. Gwarancją wiecznego pokoju jest więc historyczna konieczność.

Przyroda z jednej strony rozdzieliła narody, posługując się zróżnicowaniem religijnym i kulturowym, z drugiej jednak jednoczy je przy pomocy „ducha handlu, który nie może współistnieć z wojną i wcześniej lub później zawładnie każdym narodem”.

Kant twierdził ponadto, iż „Zasady filozofów o warunkach możliwości powszechnego pokoju powinny być rozważone przez państwa, zbrojące się do wojny”. Słowa te pochodzą z dodatkowego dopisku do dzieła tzw. „Tajnego artykułu do wiecznego pokoju” Autorytetowi państwa nie przystoi szukać u poddanych (w tym wypadku intelektualistów) pouczenia co do prowadzenia polityki zagranicznej. Państwo będzie więc w tajemnicy zapraszać filozofów do wydawania pouczeń, w ostateczności powinno ich chociaż wysłuchać. Natomiast cytat: „Tego, by królowie filozofowali lub filozofowie zostali królami, nie należy ani oczekiwać, ani też sobie życzyć: posiadanie władzy nieuchronnie zakłócić musi wolne sądy rozumu” świadczy o negatywnej postawie i stosunku Kanta do platońskiego ideału króla-filozofa.

Ostatnie karty projektu filozoficznego Kanta poświęcone są podbudowie koncepcji „wiecznego pokoju” koneksjami między teorią a praktyką, a mianowicie relacjami: moralność – polityka. Według filozofa z Królewca spełnienie wszystkich warunków, o jakich była mowa wcześniej, ani nawet gwarancje w postaci celowości przyrody nie okazują się wystarczające dla osiągnięcia wiecznego pokoju. Natura nie dysponuje bowiem taką siłą, aby losy człowieka uczynić dziełem własnego porządku. Dokonać tego jest w stanie dopiero filozofia praktyczna, która dostarczając norm, kładzie podwaliny pod przyszłą politykę.

W dziele dostrzec można wyraźne rozróżnienie ludzi na moralnych polityków i politycznych moralistów. Reprezentant pierwszej grupy „tak ustanawia zasady mądrości państwowej, że mogą one współistnieć z moralnością”, natomiast drugiej „wykuwa moralność w sposób, w jaki polityk uzna to za korzystne”.

Kant obserwując praktykę polityczną dochodzi do wniosku, iż dominują polityczni moraliści, zaś moralni politycy są w zdecydowanej mniejszości pozostając wizerunkiem praktycznego rozumu. Realizm filozofa objawia się także poprzez odnotowanie najpopularniejszych metod, do jakich uciekają się polityczni moraliści. Wymienię tutaj trzy, których charakter posiada cechy postulatów Macchiavellego:

1. „Usprawiedliwienie można o wiele łatwiej i zgrabniej przedstawić, a gwałt upiększyć po fakcie”.
2. „Jeśli zawiniłeś sam, np. doprowadziłeś swój naród do rozpaczy, a przez to do buntu, to wyprzyj się, że była to twoja wina i twierdź, że to efekt uporu poddanych”.
3. „Jeśli twój naród posiada pewnych uprzywilejowanych przywódców, którzy wybrali cię tylko na zwierzchnika, to poróżnij ich między sobą, skłóć ich z ludem, a teraz stań po stronie tego ostatniego, mamiąc go złudzeniami większej wolności i wtedy wszystko będzie bezwarunkowo zależne od twojej woli. Albo, gdy idzie o państwa zewnętrzne, to sianie pomiędzy nimi niezgody jest dosyć pewnym środkiem, by pod pozorem niesienia pomocy słabszemu, ujarzmić je jedno po drugim”.

W sprawie stosunków międzynarodowych polityczni moraliści nie pozostają bierni zabiegając o powiększenie swego atrybutu w postaci prestiżu międzynarodowego. Kant pisze: „pozostaje im [państwom] zawsze jeszcze tak zwany honor polityczny, na którym mogą zupełnie pewnie liczyć, polegający mianowicie na powiększaniu ich potęgi, jakąkolwiek drogą miałoby się to odbyć.

Kant doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż w polityce liczy się siła, a nie prawo czy moralność. Występuje więc tu pewna sprzeczność z praktycznym rozumem. Maksymy polityczne powinny bowiem opierać się na czystym pojęciu obowiązku, a nie na określonym celu. I mimo, iż Kant wywód swój rozpoczynał od stwierdzenia, iż obiektywnie (w teorii) nie ma sprzeczności między moralnością a polityką, to subiektywnie (w praktyce) „sprzeczność ta utrzymuje się i może się utrzymywać zawsze”. Dlatego „nie ma tu kompromisu i nie należy wymyślać sobie pragmatycznie uwarunkowanych praw (pomiędzy prawem i korzyścią), lecz wszelka polityka winna zginać kolana przed prawem, a wtedy może ona mieć nadzieją, że osiągnie, aczkolwiek powoli, stopień, gdzie zabłyśnie na trwałe”.

Na uwagę zasługuje także wyraźnie zarysowany kontekst historiozofii Kanta z prawem i polityką w obliczu idei „wiecznego pokoju”. Kant uważa, iż pewien sens historii, która z reguły jest bezsensowna, można odkryć w historii nie jednostek czy grup, lecz całej ludzkości, czyli w dziejach powszechnych. Meritum sprawy opiera się więc na poszukiwaniu zasadniczego punktu, ostatecznego celu historii powszechnej. Okazuje się, iż historia jawi się sensowną, gdy ze stanu natury prowadzi do pełnego stanu wolności.

Główny sens, zawarty w dziele Kanta opiera się więc na tworzeniu państw, w których rządzi prawo oraz zapewnieniu sprawiedliwego współżycia pomiędzy państwami. Postęp prawny całej ludzkości jest więc kluczem do rozwiązania problemu „wiecznego pokoju” czego wyznacznikiem stanie się utworzenie ligi narodów, w której wykształci się obejmująca cały świat pokojowa wspólnota.

Konkludując można dostrzec, iż prawo moralne oraz celowość naturalna w obliczu historiozofii opracowanej przez Kanta-zawiera w sobie ogromny potencjał, który jest w stanie przełamać główne bariery dzielące ludzi od setek lat a idea, która przez wielu współczesnych uważana jest za utopijną, ma szansę zmaterializować się do rangi realnej rzeczywistości, w której panuje pokój i poszanowanie wartości najwyższej jaką jest ludzkie życie.

„Jeśli istnieje obowiązek, a równocześnie uzasadniona nadzieja urzeczywistniania stanu powszechnego prawa, chociażby tylko w nieskończonym przybliżaniu się do niego, to wieczny pokój, który nastąpi po błędnie tak dotychczas nazywanych traktatach pokojowych (właściwie zawieszeniach broni) nie jest pustą ideą, lecz zadaniem, rozwiązanie którego następuje stopniowo (bo miejmy nadzieję, że okresy czasu, w których dokonują się takie same postępy, będą wciąż krótsze) i które nieprzerwanie zbliża się do swego celu”.

Powiązanie polityki wewnętrznej z polityką zagraniczną, ustrój republikański oraz pokój wewnętrzny to jedne z głównych warunków „wiecznego pokoju” w ujęciu Immanuela Kanta. Przesłanki te mimo swej prostoty posiadają jednak element charakterystyczny dla filozofa z Królewca. Chodzi tu oczywiście o głęboką mądrość moralną. Można by więc rzec, iż imperatywy przez niego opracowane, teoretycznie bez problemów powinno dać się wprowadzić w życie. Niestety nawet we współczesnej cywilizacji XXI wieku idea „wiecznego pokoju” nadal zostaje jedynie teorią. Jaki jest więc ten dzisiejszy porządek międzynarodowy?

Życie w aktualnych czasach bez wątpienia napiętnowane jest groźbą wojny. Nigdy wcześniej, w dziejach ludzkości, nie przyszło ludziom prowadzić egzystencji w poczuciu tak wielkiego niebezpieczeństwa ze strony drugiego człowieka. Niedawne zamachy terrorystyczne na Stany Zjednoczone wywarły ogromne piętno na ludzkiej psychice i rozpoczęły falę zbrodni prowadzonej w sposób przebiegły, ale zarazem wielce okrutny, pozbawiającej życie niewinnych istot. Niestety byt w obliczu świadomości nieuchronnej wojny towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. W świadomości społeczeństw utrzymuje się bowiem przeświadczenie, że jednym z czynników regulujących konflikty zewnętrze i wewnętrzne jest wojna. W spostrzeżeniu tym wyraźnie zarysowane jest wielowiekowe doświadczenie i swoista pamięć o przeszłości. Wojna jest jednak złem, gdyż polega na zabijaniu człowieka przez człowieka i sprowadza się jedynie do dewaluacji najwyższej wartości jaką jest ludzkie życie. Taki obraz wojny, gdzie istnienie człowieka znalazło się na pozycji drugoplanowej, miał miejsce 65 lat temu, w dniu wybuchu II wojny światowej. Był to przełom dla współczesnej ludzkości jak i doniosłe wydarzenie historyczne. Zginęły miliony ludzi. Rodziny musiały masowo opuszczać ziemie, z którymi były związane od wieków. Zniszczone zostały zabytki o ogromnej wartości historycznej oraz liczne siedliska ludzkie. Wśród ofiar ludności cywilnej znalazły się także kobiety i dzieci. Najpoważniejszym jednak skutkiem tej wojny stało się zbanalizowanie śmierci oraz rozpowszechnienie nienawiści i przemocy, która przyzwyczaiła ludzi do pogardy i pogwałcenia praw drugiego człowieka depcząc w nim co humanitarne w imię imperialnej ideologii. Jednym ze sposobów prowadzenia wojny stało się unicestwianie moralne poprzez oczernianie i wzbudzanie w społeczeństwie irracjonalnej nietolerancji. Zabiegi wojenne spowodowały, iż obraz rzeczywistości stał się niedostępny ludzkiemu poznaniu, a przez to utrudniono osąd moralny i polityczny. Jeszcze raz ludzkość przekonała się, że idea pokoju i wolności budowana przy użyciu siły prowadzi w odmiennym zupełnie kierunku, którego konsekwencji często nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Nasuwa się więc pytanie. Czy współczesna cywilizacja wyciągnęła z tej lekcji jakieś wnioski? Niestety, zakończenie wojny nie doprowadziło do zniknięcia praktyk politycznych i ideologii, które się wówczas zrodziły. Wiele ówczesnych państw straciło swoją odrębność, niepodległość i terytoria. Demokracja i pokój były systematycznie niszczone, tak jak i ludzie unicestwiani i pozbawiani godnej śmierci w licznych jeszcze obozach koncentracyjnych. Państwa straciły możność decydowania o swoim losie i zostały uwięzione za szczelnym murem granicznym. Dopiero rok 1989 przyniósł im faktyczne zakończenie II wojny światowej. Reżimy polityczne mimo to przetrwały pod inną postacią. Nadal więziono ludzi wbrew podstawowym prawom człowieka. Nie zrozumiano, iż budowanie świata opartego na krzywdzie i cierpieniu ludzi nie ma prawa bytu. Wynika więc z tego, iż lekcja jaką udzieliła ta wojna nie została w pełni przemyślana i wykorzystana. Ocena jednak nie jest aż tak negatywna, gdyż nie wszyscy okazali się niepojętni. Straszliwa wojna stała się dla współczesnych sposobnością dojrzewania w szkole cierpienia. Ludzie mieli szansę zastanowienia się nad istniejącymi pośród nich podziałami. Mogli odkryć solidarność wspólnego przeznaczenia, która łączy ludzi z każdego narodu w cierpieniu i świadectwie. Wspólna martyrologia pozwoliła mocniej odczuć ciężar podziałów i ich negatywny wpływ na proces kształtowania się tożsamości duchowej, kulturowej i politycznej kontynentu europejskiego.

II wojna światowa ukazała nowe drogi prowadzenia wojny przy użyciu najnowszej techniki. Zło jakie się przez to wylało na świat zakorzeniło się w umysłach współczesnej populacji i pozostawiło po sobie echo w postaci narastającej fali zbrodni. Podobnie jak kiedyś, tak i teraz, pojawiają się ludzie, których ideologia nawołuje do zbrojnej walki w imię bliżej niesprecyzowanych wartości. Główne antagonizmy, występujące we współczesnym świecie, wynikają przede wszystkim z radykalnych różnic jakie dzielą dzisiejsze państwa. Do najważniejszych z nich należą odrębność kulturowa oraz wyznaniowa.

Odrębność kulturowa występuje przede wszystkim w krajach, w których poziom życia w dużym stopniu odbiega od normy. Chodzi tu oczywiście o państwa biedne, w których gospodarka nie jest w stanie podźwignąć się z kryzysu. Dla wielu żyjących tam ludzi standard życia przejawiający się w krajach wysoko rozwiniętych, której przedstawicielem są przede wszystkim Stany Zjednoczone, jest ogromną niesprawiedliwością społeczną. Powszechna globalizacja i rozwój ekonomiczny bogatych narodów w myśl ideologii państw niżej usytuowanych w hierarchii światowej stały się przyczyną wszelkiego zła na ziemi. Wrogość wobec Ameryki stała się czynnikiem integracyjnym krajów o podobnej sferze życia. Każde zaangażowanie się USA w konflikty zbrojne, w imię wolności demokratycznych, odbierane jest jako przejaw ich ekspansjonizmu militarnego i gospodarczego. Dziwić powinien więc fakt, iż w obliczu narastających tak wyraźnie antagonizmów, daje się wyraźnie zauważyć obraz dewiacji w stosunku do niżej usytuowanych państw. Brak zainteresowania powoduje, iż społeczeństwa te pozbawione nadzoru zatracają się powoli w otchłani zła i zbrodni. Wobec takich czynników moralność i wartości jakimi ludzie powinni się kierować zostają stopniowo zdewaluowane. Wynika więc z tego, iż złożoność współczesnych warunków życia oraz powikłania w stosunkach z innymi narodami są dla nich jedynie sposobnością do wypowiedzenia swojego zdania w formie aktów zbrodni. Dzisiejsze pragnienie pokoju jest więc w takim świetle wyraźnie zagrożone ze strony desperackich ruchów. Fakt ten pogłębia także problem handlu bronią, która sama z siebie nie jest ani dobra ani zła. Może służyć tak utrzymaniu, jak i zniszczeniu pokoju. Niesie jednak ogromne zagrożenie jeśli handel prowadzony jest w regionach zapalnych o jakich mowa powyżej. Łatwość jej nabycia jest więc czynnikiem sprzyjającym szerzeniu się zorganizowanej przestępczości i terroryzmu, których zamaskowane, podstępne, a do tego wywrotne metody stały się nowym sposobem wojowania stanowiąc nieustanną groźbę dla pokoju. W kontekście terroryzmu wyłania się druga przyczyna antagonizmów we współczesnym świecie, a mianowicie odrębność wyznaniowa, która staje się powodem coraz częściej występujących zamachów terrorystycznych, a których początek miał miejsce 11 września 2001 roku atakiem na World Trade Center w Stanach Zjednoczonych. Zginęły wówczas setki osób, a wieże, które były symbolem potęgi Ameryki, stały się teraz symbolem walki z terroryzmem prowadzonej przez wiele narodów na całym świecie. Głównym powodem konfliktów o podłożu religijnym, który zapoczątkowała wiara islamska z osobą Bin Ladena na czele, są źle pojęte idee oraz sposób ich realizacji. Niestety, w obliczu rozpoczętej wojny w Iraku, niechęć do Chrześcijaństwa i żądza zabijania „niewiernych” w myśl ideologii islamskiej nakazującej walkę ku chwale Allacha jest teraz jeszcze żywsza a liczne ugrupowania jednocząc się właśnie teraz stwarzają groźbę realnego sparaliżowania życia na świecie. Aktualna sytuacja międzynarodowa zdeterminowana została ponadto przez czynnik zupełnie od nas, zwykłych obywateli niezależny. Czynnikiem tym jest możliwość unicestwienia ludzkości w wyniku konfliktu nuklearnego. Możliwość ta każe nam na Kantowską wizję dążenia ludzkiego rodzaju do stanu „wiecznego pokoju” patrzeć z zupełnie innej perspektywy.

Na czym miała bowiem polegać mądrość Opatrzności, skoro uzbroiła człowieka w tak potężną i zupełnie sprzeczną z jego naturą broń.

Niestety Kant żył w zupełnie innych czasach i nie mógł przewidzieć tak wielkiego postępu ludzkości w dziedzinie zbrojeniowej. Aktualnie, traktowanie konfliktów innych państw jako konieczne doświadczenia poszczególnych narodów umożliwiających następowanie kolejnych faz rozwoju ludzkości, by nie stwarzały niebezpieczeństwa dla egzystencji całego ludzkiego rodzaju jest sytuacją, która nie ma prawa bytu. Tym razem bowiem natura, uobecniająca się jako Opatrzność, wyposażyła ludzi w broń, którą mogą sami siebie zniszczyć.

Czy idea „wiecznego pokoju” ma więc szansę przybrać materialną formę?

Być może tak, gdyż pokój jest celem, do którego dążą liczne kraje współczesnego świata. Polska także ma swój udział we wprowadzaniu tej idei w życie i kreowaniu lepszego bytu, gdyż jako jedne z nielicznych państw zna smak prawdziwej wolności i pokoju. Nasz naród od wieków borykał się z licznymi represjami ze strony silniejszych mocarstw. Odwieczne wojny, prześladowania i okupacje spowodowały, iż polskie społeczeństwo napiętnowane jest niepokojem egzystencjalnym oraz duchowym. Poznało więc zło wynikające z prowadzenia wojny i potrafi mu się przeciwstawić działając na rzecz utrzymania pokoju na świecie. Dlatego też Polska włączyła się do akcji w Iraku mając świadomość sytuacji z jaką przyszło się zmierzyć tamtejszej ludności.

Z filozofii Kanta wynika, iż idea „wiecznego pokoju” jest możliwa do zrealizowania. Wymaga ona jednak spełnienia kilku podstawowych warunków. Drogą do sukcesu może być zatem ugruntowanie wzajemnych stosunków między narodami opierających się o zasady prawa międzynarodowego, nie zaś uciekając się do konfrontacji zbrojnych. Wszelkie spory powinny być rozpatrywane za pomocą środków pokojowych, aby pokój i sprawiedliwość nie zostały narażone na niebezpieczeństwo, jak również w swych działaniach powstrzymywać się od użycia lub groźby użycia siły. Najważniejszym jednak warunkiem trwałego pokoju jest wzajemna samopomoc w jej realizacji.

Snując końcowe wnioski posłużę się słowami Jana Pawła II:

„(...) nie wolno ulegać rezygnacji i biernie akceptować, by pokój był zakładnikiem przemocy.”, gdyż „(...) wychowanie dla pokoju jest zawsze aktualnym zadaniem” i „(...) jeszcze dziś, na początku 2004 roku pokój jest możliwy. A jeśli jest możliwy, pokój jest również obowiązkiem!”.

Nie da się osiągnąć pokoju na ziemi bez obrony dóbr osoby ludzkiej, swobodnej wymiany myśli miedzy ludźmi, poszanowania godności osób i narodów, wytrwałego dążenia do braterstwa. Tylko ta droga prowadzi do przyszłej jedności rodzaju ludzkiego. Podobnie jak istnieli geniusze wojny, muszą się pojawić geniusze pokoju.

Pożądanie pokoju jako stanu umożliwiającego rozwój i normalne życie często towarzyszy przekonanie o nieuchronności wojny. Pokój nie jest jednak wartością trwałą, gdyż zwykle zdeterminowany jest określoną sytuacją polityczną i kieruje nim wyraźny relatywizm sytuacyjny. Stany wojny i pokoju wydają się więc następować przemiennie przy czym, jak się powszechnie mniema, o ile wybuch wojny jest zależny od społeczeństwa, o tyle uzyskanie stanu pokoju jest wyraźnie uzależnione od zabiegów i starań człowieka. Wojna jest bez wątpienia wartością negatywną, jest stanem niepożądanym, któremu jednostki nie bardzo mogą się przeciwstawić. Jednakże w myśli społeczno-politycznej, jaka towarzyszy od wielu wieków człowieczeństwu, wojna nie jest tak jednoznacznie potępiana. Wysuwa się więc na pierwszy plan problem aktualności dzieła Kanta we współczesnym świecie. Wielu uważa, że program przedstawiony przez filozofa z Królewca jest piękną utopią. Po dokładnym jednak przeanalizowaniu tekstu jego dzieła można dojść do wniosku, iż projekt stworzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych i formuły prawne znajdujące się w traktacie są do siebie podobne. Wynika z tego, iż koncepcje obmyślone 200 lat temu są nadal aktualne, a wprowadzenie ich w życie przynosi pozytywne rezultaty. Określenie więc dzieła Kanta mianem utopijnego mija się z celem a błędne wnioski wynikające ze złej interpretacji świadczą o jego wielkości. Kant nie chciał przecież, aby filozofowie stawali się królami. Nie pragnął zostać budowniczym polityki międzynarodowej, a jedynie jej architektem i to mu się właśnie udało. Od ludzkości więc teraz zależy czy wykorzysta szansę i ideę „wiecznego pokoju” wprowadzi w życie, czy może pozostanie ona przez kolejne 200 lat tylko zbiorem teoretycznych rozważań czyli dalej po prostu jedynie ideą.

Bibliografia:
I. Kant, Krytyka czystego rozumu, PWN, Warszawa 1986.
I. Kant, Uzasadnienie metafizyki moralności, PWN, Warszawa 1984.
K. Bal, I. Kant, O wiecznym pokoju. Zarys filozoficzny, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1993.
M. Żelazny, Idea wiecznego pokoju w filozofii Kanta.
O. Höffe, Immanuel Kant, PWN, Warszawa 1995.

Podobne wypracowania: