Bądź na bieżąco - RSS

Friedrich Schelling – Filozofia sztuki streszczenie

Kategoria: Filozofia   |   Dodano: 23 stycznia 2011   |   Liczba słów: 2,168

Friedrich Wilhelm Joseph Schelling – Filozofia sztuki.

Sztuka jest „przekształcaniem życia fizycznego w duchowe, czyli takie, które, po pierwsze, samo w sobie posiada swoje Słowo lub objawienie, zdolne do tego, by się móc wyrażać zewnętrznie, a które, po drugie, zdolne jest przeobrażać i uduchawiać materię lub prawdziwie się w niej ucieleśnić, i które, po trzecie, wolne jest od determinizmów procesu materialnego i dzięki temu istnieje wiecznie. Autentyczne zrealizowanie się takiej duchowej pełni w naszej rzeczywistości, zrealizowanie w niej absolutnego piękna lub stworzenia wszechświatowego duchowego organizmu, stanowi najwyższe zadanie sztuki.”.

„Filozofia sztuki” opublikowana została w 1859 roku w wydaniu pośmiertnym dzieł Schellinga. Autor kieruje tę pracę do wszystkich zainteresowanych sztuką. Tym, czego Schelling uczy, jest poszanowanie autentycznego wysiłku twórczego. Wagę tych zamierzeń podkreślił Schelling twierdząc, że „nie ma w ogóle bardziej społecznego studium niż studium sztuki”.

Dla filozofii sztuka stała się więc ważna z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że w jej treściach zawiera się bezpośredni ogląd absolutu: po drugie dlatego, że każde dzieło sztuki jako zobiektywizowany ogląd tożsamości absolutu pozwala jej „naocznie” rozpoznawać swój własny, immanentny „mechanizm”. Zadanie filozofii sztuki upatrywał Schelling we wskazaniu miejsca sztuki w uniwersum.

W części pierwszej rozprawy zatytułowanej „Część ogólna filozofii sztuki” Schelling buduje więc ogólny obraz filozofii sztuki, który ma za zadanie określenie konstrukcji sztuki, jej pozycji w uniwersum. Określenie tej pozycji jest jedyną istniejącą jej definicją. Uniwersum utworzone jest w Bogu, w wiecznym pięknie, jako absolutne dzieło sztuki. Bezpośrednią przyczyną wszelkiej sztuki jest Bóg. Bóg bowiem jest z racji swej absolutnej tożsamości źródłem wszelkiego zespalania tego, co realne, i tego, co idealne, na czym opiera się wszelka sztuka.

Indyferencja tego, co idealne, i tego, co realne, jako indyferencja prezentuje się w świecie idealnym poprzez sztukę. Trzem potencjom świata realnego oraz idealnego odpowiadają trzy idee: prawda, dobro i piękno. Filozofia bezpośrednio obiektywizuje się w sztuce, a idee filozofii również dzięki sztuce stają się duszami rzeczywistych przedmiotów.

Piękno jest indyferencją wolności i konieczności w przedmiocie realnie oglądanym. Konieczność to wyraz prawdy, dobro to wyraz wolności. Powstające dzieło sztuki rodzi się z wolności. W organizmie i sztuce poprzez ideę piękna obiektywizują się idee rozumu. W sztuce zatem obiektywizuje się filozofia. „Uniwersum utworzone jest w Bogu, w wiecznym pięknie, jako absolutne dzieło sztuki.” Paragraf 23 głosi: „Bezpośrednią przyczyną wszelkiej sztuki jest Bóg”. W filozofii tożsamości Bóg nie jest jedynie stwórcą jako budowniczy wspaniałej architektoniki świata, a samym uniwersum, czyli absolutną tożsamością wszystkiego, co realne i idealne, rozumem absolutnie poznającym siebie. Sztuka jako przedstawienie idei, czyli wnoszenie nieskończonej idealności w sferę realności nosi znamię boskiego tworzenia, zaś geniusz, pośrednio, również będzie prezentował to, co boskie w człowieku. A więc zamykająca się w pierwszych 24 paragrafach konstrukcja sztuki w jej ogólnym pojęciu dowodzi głównych tez: 1) że wszelka sztuka polega na jedności tego, co realne, i tego, co idealne, czego warunkiem jest absolutna tożsamość jako bezwarunkowa zasada i bezpośrednia przyczyna tej jedności, 2) że sztuka jest przedstawieniem idei mających swoje źródło w Bogu, wiecznym pięknie. Jeżeli sztuka jest przedstawieniem idei, to poszczególne formy sztuki są formami idei.

Dalsza część rozprawy, czyli „Część szczegółowa filozofii sztuki” to rozwinięcie zarysowanych w pierwszej części problemów i dokładniejsze omówienie sposobów obrazowania w poszczególnych rodzajach sztuk.

Schelling twierdzi, iż idealistyczna filozofia europejska obraca się w kieracie pojęciowym, którego osią jest fikcja zwana Bogiem lub absolutem. Idealizm obiektywny mówi, że Bóg, Prapoczątek i Praprzyczyna wszystkiego jest źródłem innych idei obiektywnie istniejących. Wśród nich wysuwa się na czoło rutynowo, stale dyskutowana trójka: Prawda, Dobro i Piękno. "Jak dla filozofii absolut jest prawzorem prawdy, tak dla sztuki jest prawzorem piękna. Dlatego będziemy musieli pokazać, że prawda i piękno są tylko dwoma różnymi sposobami rozpatrywania jednego absolutu" - powiada autor „Filozofii sztuki”.

Określić sztukę można poprzez określenie istoty piękna. Czym jest więc piękno? „Przez piękno określamy doznanie struktury mitu, jego wewnętrznej budowy i hierarchii członów składowych. Pięknem więc będzie odczucie człowieka, który intuicyjnie objął swą duszą organizm wyższego rzędu, jakim jest mit, wyczuł jego kosmiczną spójność i przydatność do twórczości kulturowej. (...) Gdy odczucie życia i procesów życiowych kultury, czyli piękno, chcemy wyrazić, zobiektywizować, dzieje się to w formach zmysłom dostępnych i wówczas to otrzymujemy dzieło sztuki. Sztuka więc jest obiektywizacją piękna, społecznym jej wyrazem.” Piękno, jako intuicyjny ogląd ciągu kulturowego, powoduje, że dla człowieka rysuje się ono jako wartość, która w konsekwencji określa wartość życia ludzkiego i każdego czynu. Władza sądzenia, oceniania, zakotwiczona jest w pięknie, jako odczuciu kryteriów i norm postępowania. Piękno istnieje też absolutnie. To „piękno samo w sobie” istnieje bezwarunkowo i bezwzględnie, poza przestrzenią i poza czasem. Piękno – to nie formalna wartość przedmiotu estetycznego, ale fundamentalna rzeczywistość, obecność której nadaje przedmiotom wartość estetyczną. Piękno nie jest determinowane przez podmiot, ale jest przezeń postrzegane bezinteresownie jako coś istniejącego niezależnie. W czym postrzega się piękno? – W zmysłowo poznawalnych rzeczach materialnego świata. F. W. J. Schelling pisze dalej: „Piękno, można powiedzieć, konstytuuje się wszędzie tam, gdzie stykają się ze sobą światło i materia, to co idealne i to, co realne. Piękno nie jest ani tylko tym, co ogólne, czyli idealne (temu równa się prawda), ani czymś tylko realnym (tym jest w działaniu), jest zatem tylko doskonałym przeniknięciem się, czyli zespoleniem obydwu. Piękno konstytuuje się wszędzie tam, gdzie to, co szczególne, realne tak odpowiada własnemu pojęciu, że to pojęcie, mając nieskończony charakter, wchodzi w skończoność i staje się dostępne naoczności in concreto. Dzięki temu to, co realne, w którym się ono przejawia, staje się istotnie podobne lub równe prawzorowi idei, gdzie właśnie to, co ogólne, i to, co szczególne, pozostaje w absolutnej tożsamości”.

F. W. J. Schelling stwierdza następnie: „Przedstawienie absolutu w absolutnej indyferencjacji tego, co ogólne i tego, co szczególne, w tym co ogólne, jest filozofią, ideą. Przedstawienie absolutu w absolutnej indyferencjacji tego, co ogólne i tego, co szczególne, w tym, co szczególne, to sztuka. Ogólne tworzywo tego przedstawienia stanowi mitologia”. Koncepcja symbolu w systemie tożsamości odgrywa rolę ogniwa łączącego mitologię i sztukę, symbol leży u podstaw mitologii i sztuki. Kryteria wartościowania sztuki i uzasadnienie jej historycznych przemian Schelling wyprowadza z analizy stosunku między symbolem, schematyzmem i alegorią. Mitologia to nic innego jak tylko uniwersum w dostojniejszej szacie, w swej absolutnej postaci jest prawdziwym uniwersum samym w sobie. W mitologię rozwinęło się też chrześcijaństwo, wypowiadające się poetycko w dziełach sztuk plastycznych.

Mitologię grecką (pogańską) nazywa on realistyczną, ponieważ jej tworzywem była przyroda, powszechny ogląd universum jako przyrody. Stąd też "kierunek greckiej fantazji postępował od tego, co nieskończone, ku temu, co skończone"; dlatego jeśli twórczość Greków ujmować ze względu na jej istotę, to skończoność i nieskończoność są w niej zrównane tak, że żadna z nich nie symbolizuje drugiej, natomiast, jeśli spoglądać na formę, to owo zrównanie zostaje przedstawione w czymś skończonym, a więc skonkretyzowanym. Inaczej mówiąc, nieskończone przesycone jest skończonością, i tylko "o tyle też poezja grecka jest poezją absolutną" - jako osiągnięty w pierwiastku zmysłowym punkt indyferencji, nie mający przeciwieństwa na zewnątrz siebie. Ale mitologię pogańską (realistyczną) Schelling rozpatruje jako antycypację mitologii chrześcijańskiej (idealistycznej), przy czym ich wzajemne usytuowanie wiąże się z wprowadzeniem do filozofii sztuki problematyki historii. Sztuka grecka dokonuje oglądu natury, a w naturze panuje konieczność. Historia natomiast z jednej strony jest realizacją konieczności, ale z drugiej - zrośnięta z ideą planu boskiej Opatrzności - staje się domeną wolności. Dlatego "tworzywem mitologii chrześcijańskiej jest powszechny ogląd uniwersum jako historii, jako świata opatrzności". Jedynym mitologicznym tworzywem chrześcijaństwa jest cudowność w odniesieniu do historii, podczas gdy w mitologii greckiej pojęcie cudu było, z uwagi na egzystencję bogów w tym samym naturalnym kosmosie, niemożliwe. Dlatego "mitologia chrześcijańska pierwotnie polega na oglądzie uniwersum jako Państwa Bożego", co jednak zostało rozwinięte w trzech potencjach poetyckich: jako historia zbawienia w poemacie Dantego; jako mitologia rycerstwa w eposach, których ukoronowaniem jest poemat Ariosta; i jako udramatyzowane opowieści o świętych, wzniesione na szczyt artyzmu przez Calderona. Wszystko to dowodzi, zdaniem Schellinga, iż katolicyzm sam w sobie, dzięki swej podwójnej: symboliczno-mistycznej istocie jest najdoskonalszym dziełem sztuki i "koniecznym elementem wszelkiej nowoczesnej poezji i mitologii". U Schellinga więc, u którego kult dla antyku stanowi jedynie pozostałość odziedziczonego po klasykach weimarskich, a sprzyjającego starożytnym "nastawienia myślowego", estetyczne upodobania i emocje zwracają go całkowicie ku sztuce romantycznej, tj. chrześcijańskiej - średniowiecznej i nowożytnej. Wspomniana różnica wychodzi na jaw, kiedy zauważy się, że podstawą porównania sztuki klasycznej i romantycznej jest u Schellinga - w zgodzie z jego mitologiczną koncepcją sztuki i rzeczywistości - nie rodzaj ich etyczności, ale właśnie charakter ich mitologii.

Twierdzenie o większym upodobaniu Schellinga sztuki romantycznej mogłoby podważać uznanie przez niego sztuki klasycznej za symboliczną, chrześcijańskiej zaś za alegoryczną, a przecież alegoria uchodzi powszechnie za "niższej" jakości środek wyrazu od symbolu. Przyporządkowanie to jest jednak wyłącznie konsekwencją zróżnicowania universum obu mitologii na świat przyrody i świat moralności. Sztuka grecka mogła być symboliczna, ponieważ w świecie przyrody dominację zachowuje to, co skończone, więc osiągalna w jej ramach nieskończoność może znaleźć usymbolizowanie, ale właśnie tylko na poziomie skończoności, w pierwiastku zmysłowym.

Schelling snuje w tym miejscu steoretyzowany wywód na temat syntetycznego wywyższenia sztuki dramatycznej dzięki Grekom. Dramat, w ujęciu Schellinga jest "wyższą tożsamością" epiki i liryki, która obejmuje w sobie "natury obydwu przeciwstawnych gatunków", toteż "stanowi najwyższy przejaw istoty tego, co samo w sobie wszelkiej sztuki". Jako synteza musi być zatem rodzajem poezji, który pojawił się najpóźniej ze wszystkich. Uznając za główną cechę poezji lirycznej pierwiastek wolności, a poezji epickiej - konieczności, wyprowadza stąd wniosek, iż poezja dramatyczna, jako synteza form w totalności, musi być wyrażeniem w najwyższej potencji obiektywnego konfliktu wolności i konieczności, w taki sposób, aby żadna z tych zasad nie była "pokonywalna".

Autor „Filozofii sztuki” oznajmia bowiem, iż "podobnie jak tragedia grecka w swej doskonałości zwiastuje i wypowiada najwyższą moralność, tak antyczna komedia grecka zwiastuje i wypowiada najwyższą możliwą do pomyślenia wolność w państwie, która to wolność sama jest najwyższą moralnością i jest z nią wewnętrznie tożsama".

Ponieważ komedia nie ma, według Schellinga, w przeciwieństwie do tragedii żadnego ustalonego kręgu mitologicznego, mogącego być jej tworzywem, musi sama stworzyć sobie własną mitologię, i czyni to karmiąc się życiem publicznym, korzystając z wolnościowych instytucji ateńskiej polis. Przyczyna jej wielkości okazała się jednak zawiązkiem późniejszego obniżenia poziomu, a wreszcie uwiądu; skoro bowiem zdegenerował się w "ochlokrację", a wreszcie upadł i ustąpił miejsca tyranii reżim demokratyczny, komediopisarzom zabroniono poruszania tematów politycznych i wprowadzania realnych postaci. Komedia nowa ("średnia"), reprezentowana głównie przez Menandra, która z atmosfery wolności publicznej zstąpiła do sfery zwyczajów i zdarzeń domowych, była w oczach Schellinga czymś wprawdzie godniejszym od parodystyczno-karykaturalnego degradowania mitów, czego chwytali się cenzurowani autorzy poarystofanejscy, ale też nie zasługującym na nic więcej, jak na wykazanie zrozumienia sytuacji, w której znaleźli się komediopisarze; co się zaś tyczy komedii rzymskiej, to, zdaniem filozofa, nawet "w swym najlepszym rozwoju żyła głównie z okruchów późniejszej i średniej komedii greckiej". Natomiast w poezji nowożytnej za utwór "ze swej intencji o wiele bardziej bliski Arystofanesowi niż tragedii" uważa Schelling „Fausta” Goethego, którego "można by nazwać komedią nowożytną w najwyższym stylu", bo, jak komedie attyckie, "ukształtowaną z całego tworzywa epoki".

Reasumując, Schelling rozpoczyna więc od konstrukcji sztuki jako realnego przedstawienia absolutu. Dokonuje syntezy absolutu uzyskując w rezultacie świat idei sztuki.

Po zbudowaniu pełnej konstrukcji tworzywa sztuki, którego źródłem jest według niego mitologia, określa formy sztuki. Rozważania o pięknie klasycznym zintegrowane są u niego całkowicie z jego antynomialną koncepcją dwóch mitologii: greckiej i chrześcijańskiej, odpowiadających epokom: klasycznej i romantycznej w sztuce.

Każdy artysta z powołania winien tworzyć „własny krąg mitologiczny”. Im bardziej będzie przy tym oryginalny, tzn. im bardziej odkrywczej i pełnej syntezy tego czasu dokona, tym bliższy będzie owego ideału i symbolicznych, obiektywnych, uniwersalnych kształtów artystycznych. Schelling żąda antycypacji przyszłości w sztuce i kulturze teraźniejszości, stawia przed współczesnym sobie artystą i każdym człowiekiem, świadomie uczestniczącym w kulturze, zadanie przekraczania ograniczeń własnego czasu: wpisania w teraźniejszość dzieł zamierzonych na miarę przyszłości. Udowadnia, iż nic z tego, co pospolicie zwykło nazywać się sztuką, nie zajmuje filozofa: dla niego sztuka jest zjawiskiem koniecznym, bezpośrednio płynącym z absolutu. „Otóż ja mówię o sztuce bardziej świętej” – twierdzi Schelling. Filozofia i sztuka spotykają się w najwyższym punkcie i stanowią dla siebie wzajemnie, właśnie dzięki wspólnemu znamieniu absolutności, wzór i odbicie. Do wnętrza sztuki żaden umysł nie może naukowo sięgnąć głębiej niż filozoficzny, że filozof może mieć nawet jaśniejsze wejrzenie w istotę sztuki niż sam artysta. Filozofia, mimo wewnętrznej tożsamości ze sztuką, pozostaje jednak zawsze i nieodzownie nauką, tzn. zachowuje charakter idealny, sztuka zaś zawsze i nieodzownie pozostaje sztuką, tzn. zachowuje charakter realny.

Jak różnorodna jest sama sztuka, tak różnorodne i rozmaite są stanowiska, z których się ją ocenia. Schelling prosi by nie mylić tej nauki o sztuce z niczym, co dotychczas nazywano estetyką czy teorią sztuk pięknych i nauk. Zapowiada iż, system jaki zamierza przedstawić będzie się bardzo różnił od dotychczasowych, zarówno ze względu na treść, jak i na formę.

Filozofia jest podstawą wszystkiego i wszystko obejmuje; obejmuje swą konstrukcją wszystkie potencje i przedmioty wiedzy.

Sztuka, aby być przedmiotem filozofii, musi w ogóle albo w rzeczywistości przedstawiać to, co nieskończone w sobie, jako w tym, co szczególne, albo przynajmniej móc je przedstawiać. Ale nie tylko to charakteryzuje sytuację sztuki: jako przedstawienie tego, co nieskończone, znajduje się ona na tym samym poziomie, co filozofia – filozofia przedstawiając absolut w prawzorze, sztuka zaś w odbiciu. Filozofia nie przedstawia rzeczy rzeczywistych, lecz ich prawzory, podobnie czyni sztuka.

Na koniec Schelling podsumowuje: „Jestem głęboko przekonany, że sztuka jest emanacją absolutu.”

Podobne wypracowania: