Bądź na bieżąco - RSS

  • Wypracowania
  • Filozofia
  • Czym jest dla nas epoka średniowiecza i jakie jej obrazy są dzisiaj aktualne? – esej

Czym jest dla nas epoka średniowiecza i jakie jej obrazy są dzisiaj aktualne? – esej

Kategoria: Filozofia   |   Dodano: 12 kwietnia 2011   |   Liczba słów: 2,137

Średniowiecze to epoka, która przez naukowców wieku XVI i XVII nazywana była często jako czasy zacofania, ciemnoty i braku kultury. Być może w swoich poglądach mieli odrobinę racji biorąc pod uwagę jej odmienny charakter, zróżnicowane kanony piękna oraz inną filozofię w stosunku do dwóch podobnych sobie okresów historyczno-literackich jakimi były starożytność i odrodzenie. Czy można jednak w tak okrutny sposób przekreślać wszystko co jest z nim związane? Przecież media aetas to najdłuższa era w dziejach ludzkości, trwająca przeszło tysiąc lat, a wszelkie przemiany jakie w niej nastąpiły wywarły ogromny wpływ na późniejsze epoki i na rozwój myśli chrześcijańskiej w Europie i na świecie.

Wieki średnie były okresem kulturalnej i politycznej dominacji Kościoła. Nic więc dziwnego, że epoka ta miała charakter teocentryczny zgodnie z którym, w centrum zainteresowania nauki, religii i sztuki znajdował się Bóg. Jemu podporządkowano bowiem wszystkie ludzkie sprawy, całe życie człowieka. Teocentryzm miał ponadto zasadniczy wpływ na kształtowanie wizji świata oraz ideowych wzorców osobowych epoki, i to zarówno religijnych (asceta, święty), jak i świeckich (doskonały rycerz czy władca). Wynikiem tego wszystkiego było podporządkowanie religii i Bogu wszystkich spraw ziemskich, wszystkich dziedzin życia oraz wszystkich obszarów działalności człowieka. Tak więc dla Boga ludzie rodzili się, żyli, tworzyli i umierali.

Drugą ważną cechą średniowiecza był jej uniwersalny charakter. Polegał on na istnieniu i rozprzestrzenianiu się w całej Europie tych samych jednolitych w krajach należących do kręgu kultury łacińskiej, wzorcach kulturowych, religijnych i ustrojowych. Stało się to możliwe dzięki dominacji Kościoła katolickiego i papiestwa, które zdolne było podporządkować sobie władzę świecką. Dzięki religii ustalony został porządek moralny, oparty na teocentrycznej hierarchii wartości, na podporządkowaniu Bogu wszystkich spraw ziemskich, a więc i człowieka.

Filozofia chrześcijańska epoki podobnie jak literatura i sztuka również wyrastała z teocentryzmu. Kościół odgrywał wówczas wielką rolę cywilizacyjną przechowując kulturę starożytną w dobie chaosu po rozpadzie cesarstwa zachodniorzymskiego. Z punktu widzenia chrześcijaństwa imponujący dorobek starożytności musiał być zatem dostosowany do nowego religijnego światopoglądu, a wysiłek myślicieli tamtych czasów od samych początków skupiał się na próbach podporządkowania myśli starożytnej zasadom nowej wiary. W dużej mierze odzyskiwano więc to co już poprzednio było odkryte. To zaś, co nowe, było związane z postawą religijną i chrześcijańską i tylko u tych, co ją dzielili, mogło znaleźć zrozumienie i uznanie. Z tego względu piętnaście wieków, obejmujących koniec antyku i średniowiecze, wydało znacznie mniej nowych ideologii niż poprzedni okres klasycyzmu, ale za to o wiele trwalszych, które przetrwały próbę czasu i obowiązują po dzień dzisiejszy.

Pierwszym wielkim filozofem chrześcijańskiego świata był św. Augustyn (354-430). Urodził się w Tagasta, w Numidii, z ojca poganina i matki chrześcijanki. Był nauczycielem retoryki, a pisma Cycerona pobudziły go do badań filozoficznych. Pierwotnie do chrześcijaństwa usposobiony był niechętnie. Dopiero w 386 r. lektura dzieł neoplatońskich skłoniła go do powrotu do dogmatycznej filozofii, a kazania biskupa Ambrożego nawróciły do Kościoła. Jego koncepcje wpłynęły decydująco na całe średniowiecze, a augustynizm był przez wiele wieków oficjalną filozofią Kościoła katolickiego. Jej charakter można określić jako dramatyczny. U jej podłoża leżało przekonanie, że człowiek jest jednostką rozpaczliwie poszukującą Boga, zawieszoną między Niebem a Ziemią. Wynikiem tej sytuacji jest wieczne rozdarcie między dobrem i złem, poczucie niepewności własnych losów. W swych poglądach twierdził również, że dla człowieka celem jest szczęście i że filozofia ma je znaleźć, ale o szczęściu mniemał, że dać je może jedynie Bóg. Aby to osiągnąć potrzebne jest poznanie Boga i własnej duszy: „Pragnę znać Boga i duszę. I nic więcej? Nic więcej”. To ograniczenie przekazał Augustyn stuleciom, a przetrwało ono całe średniowiecze i jest także aktualne w dzisiejszych czasach.

Jego filozofia oparta była ponadto na platonizmie, gdyż rozdzielał świat na dwie sfery materialną i idealną, duchową, która jest złączona z Bogiem. Twierdził, iż wieczne istnienie jest właściwe tylko Bogu więc i prawdy wieczne są ideami Bożymi. Jeśli więc dusza poznaje prawdę to dzięki temu, że Bóg jej udziela swych idei. Wiedzy, o którą na próżno zabiegamy przyrodzonymi władzami naszego umysłu, Bóg udziela drogą oświecenia (illuminatio). Tak więc Bóg stworzył wszystko na wzór idei tkwiących w Jego umyśle. Wszystko zaczyna się w Bogu i do Niego dąży, Stwórca jest prawdziwym centrum świata i ośrodkiem myśli człowieka (teocentryzm).

Św. Augustyn swymi poglądami położył więc podwaliny pod nową chrześcijańską filozofię. Zerwał z klasyczną postawą Greków, z jej obiektywizmem i intelektualizmem. Jego poglądy wypływały z samoobserwacji, a wola miała dlań pierwszeństwo przed rozumem. Ze zmienionego nastawienia wypłynęła zmieniona ideologia na świat. Augustyn pojął Boga jako nieskończonego, a świat jako twór nadprzyrodzony i dzieło łaski. Postawa introspekcyjna, pojmująca nawet Boga na podobieństwo własnych przeżyć, prowadziła do personalizmu, kazała widzieć w Bogu przede wszystkim osobę. Cała koncepcja filozoficzna Augustyna oparta była na większym zaufaniu do woli, wiary, miłości i łaski niż do rozumu i doświadczenia. Wywarła ponadto ogromny wpływ na kształtowanie świadomości człowieka średniowiecza przeciwstawiając wartości duchowe dobrom materialnym.

Augustynizmowi przeciwstawił się natomiast następny kierunek średniowiecznej filozofii, tomizm. Za jego twórcę uważa się dominikanina, św. Tomasza z Akwinu (1225-1274), który studia odbywał u benedyktynów w słynnym klasztorze na Monte Cassino. Powziąwszy przekonanie o słuszności zasad perypatetyckich pracował nad uzgodnieniem ich z nauką chrześcijańską. Główną różnicą między augustynizmem a tomizmem było spojrzenie na miejsce jednostki ludzkiej w świecie, na relację człowiek-Bóg. Św. Tomasz twierdził, że każdy człowiek znajduje się na ściśle określonym szczeblu drabiny bytów. Jest to miejsce wskazane przez Boga, bowiem wszystko w świecie dzieje się z Jego woli. Jeżeli jednostka ludzka właściwie pojmuje swe przeznaczenie, musi się starać wznieść wyżej, walcząc z pokusami upadku, który prowadzi do wynaturzenia jego istoty i powołania. Uznanie swego miejsca za właściwe zapobiega wewnętrznym rozdarciom, sprzyja poczuciu bezpieczeństwa, wewnętrznego ładu i harmonii. Największą jednak zasługą św. Tomasza stało się przede wszystkim dowartościowanie rozumu ludzkiego. Twierdził on bowiem, że umysł może pojąć wszystko, nawet Boga. Jednak Jego istnienie nie było dla niego prawdą oczywistą, nie wymagającą dowodzenia. Nie było prawdą wrodzoną, zaszczepioną w sercu każdego człowieka. Wysnuwając takie wnioski, Tomasz stawał w opozycji do panującego w scholastyce przekonania, zrywał z tezą obozu augustyńskiego, dla którego Bóg był ,,jak najbardziej obecny w duszy ludzkiej”. Św. Tomasz dał więc pięć dowodów istnienia Boga, stanowiące warianty tej samej myśli. Uważał bowiem, iż z istnienia ruchu musi wynikać pierwsza przyczyna ruchu, z niesamoistności świata musi istnieć natomiast istota samoistna będąca jego przyczyną. Twierdził również, iż poza przypadkowymi rzeczami musi istnieć istota konieczna, a wśród istot o różnej doskonałości niezbędna jest najdoskonalsza. Ostatni natomiast dowód to kosmologiczna gloryfikacja celowości świata, którego istnienie nie byłoby możliwe bez istoty najwyższej, rządzącej przyrodą w sposób celowy.

Tak więc tomizm to filozofia chrześcijańska oparta na empiryzmie. Wszystko to na czym opierała się scholastyka czyli iluminizm, nadprzyrodzone oświecenie umysłu, wiedza intuicyjna stało się w oczach św. Tomasza niepewne i niepotrzebne, wystarczyło jedynie doświadczenie. Reasumując można więc stwierdzić, że tomizm miał z augustynizmem wiele poglądów wspólnych. Jako prawowierne systemy chrześcijańskie musiały być zgodne w swych tezach teologicznych. Natomiast ich fundamenty filozoficzne były zupełnie różne, posiadały inną teorię poznania i inną psychologię.

Radykalnie różniący się program wiary wysunął św. Franciszek z Asyżu (1182-1226). W zasadzie trudno mówić w jego przypadku o typowym, skonkretyzowanym systemie filozoficznym, jak chociażby augustynizm czy tomizm. Franciszkanizm to po prostu postulat wiary radosnej, płynącej z głębi serca. Jest to jednocześnie wszechogarniająca miłość do świata i wszelkiego stworzenia. Według św. Franciszka kochać należy nie tylko Boga i ludzi, ale każdą żywa istotę, każde zwierzę, drzewo czy kwiat. Miłość rozumiana jest zgodnie z dosłownie pojmowanym ewangelicznym nakazem miłosierdzia, pokory, ubóstwa i braterstwa. Św. Franciszek zapoczątkował wielki ruch odnowy moralnej w świecie pełnym okrucieństwa i uważany jest za pierwszego reformatora Kościoła katolickiego ogarniętego kryzysem moralnym, religijnym i etycznym.

Kultura średniowiecza była bardzo podobna w różnych zakątkach Europy. Sprzyjała temu jednolitość religijna oraz językowa tej epoki. Uniwersalny charakter posiadał także podległy Kościołowi model nauczania. W szkołach parafialnych, przyklasztornych lub przykatedralnych kształcono przyszłych księży i mnichów, a w późniejszym okresie także świeckich urzędników. Na uniwersytetach i szkołach posługiwano się specyficzną metodą myślenia-scholastyką. Była to zdecydowanie dominująca w średniowieczu filozofia i jednocześnie nauka. Wynikała ona z głównego kierunku myśli chrześcijańskiej reprezentowanej przez św. Tomasza z Akwinu, który charakteryzował się dążeniem do rozumowego udowadniania podstawowych prawd religijnych. Nadrzędnym jej zadaniem stało się więc empiryczne dowodzenie dogmatów religijnych, przyjętych z góry jako nie podlegający dyskusji pewnik. Posługiwano się przy tym starożytnymi autorytetami sięgając do gotowych rozwiązań jakie oferowali antyczni mędrcy. W dyskusji używano sylogizmów, czyli posługiwano się metodą schematów logicznych polegającą na wnioskowaniu z dwóch przesłanek o trzeciej. Najważniejszą jednak cechą scholastyki było podporządkowanie całej wiedzy zasadom wiary. Ze skarbnicy starożytnej kultury wybierano to, co było zgodne z religią chrześcijańską, odrzucano zaś wszystko, co było sprzeczne z Biblią i naukami Ojców Kościoła.

Sztuka wieków średnich także posiadała specyficzny charakter. Głównym motywem w literaturze i malarstwie stała się bowiem śmierć, którą od 1320 r. przedstawiano jako nagie zwłoki w stanie rozkładu. Z czasem jednak przybrała ona postać kościotrupa przybranego w czarną pelerynę i wywijającego kosą, a owy wizerunek w niezmienionej formie przetrwał do czasów współczesnych i jest symbolem obaw oraz ludzkich wyobrażeń na temat chwil ostatecznych. W średniowieczu ugruntowanie tej alegorii spowodowało powstanie jednego z najważniejszych motywów dotyczących śmierci tzw. tańca śmierci, „dance macabre”. Topos ten stał się więc tematem wielu ściennych malowideł, gdzie ukazana została ona zazwyczaj w otoczeniu wielkiego kręgu, w którym na przemian występowali zmarli i żywi. Pozbawiony płci, nagi, rozkładający się trup i żywy mężczyzna lub kobieta ubrani według swego stanu, zwykle trzymający atrybut swego zawodu lub stanowiska tworzyli pary. Śmierć natomiast krążyła i wyciągała rękę do istoty, którą zamierzała porwać. W malarstwie tego okresu postaci ludzkie były absolutnie płaskie i odrealnione. Artystów nie interesował w ogóle problem przestrzeni, dlatego unosiły się one jakby w próżni, sprawiając wrażenie ornamentów.

W architekturze także można dostrzec wpływ teocentryzmu. Świadczy o tym przede wszystkim gotyk. Budowle były wówczas strzeliste, lekkie. Cienkie ściany, śmiało przebite wysokimi, ostrołukowymi oknami, wypełniały kolorowe witraże, które oświetlone słońcem, rozsiewały wewnątrz migotliwe, tajemnicze światło. Styl ten ujawnia więc fascynację średniowiecza jasnością i blaskiem. W ich estetyce na plan pierwszy wysuwano bowiem kategorię gry świateł. Wszystko to, co pochodziło od Boga, było jasne i piękne, brzydkie natomiast to co ciemne. Gotyk więc to architektura „uduchowiona”. Wszystkie linie biegły tam do góry, kierując wzrok ku ostrołukowemu sklepieniu, czasem o fantastycznych formach kryształów lub gwiazd. Katedry miały strzeliste wieże i niezwykle skomplikowaną bryłę, pokrytą licznymi wieżyczkami i łukowatymi wspornikami. Zupełnie inny charakter posiadał styl romański. Charakteryzował się on prostotą form i masywnością. Grube mury, zbudowane z kamiennych ciosów, przykrywano ciężkim sklepieniem w kształcie połowy walca. Okna były niewielkie, a bryłę budynku urozmaicały wieże i liczne, zwykle półokrągłe przybudówki. Romański kościół zdobiły proste, surowe płaskorzeźby, czasem wzbogacone ornamentami roślinnymi i zwierzęcymi.

Sztuka średniowiecza z upodobaniem posługiwała się również symbolem co spowodowało, iż alegorie stały się głównym atrybutem wieków średnich. Rzeczy widzialne, zmysłowe traktowano jako znaki tego, co niewidzialne. Świat był uważany za księgę napisaną przez Boga w tajemniczym alfabecie, którego litery odsyłały do innej, nieziemskiej, duchowej rzeczywistości. Znaków nie traktowano zatem dosłownie lecz przypisywano im głęboki sens, a ich ukryte znaczenie było mniej więcej stałe. Przenośne znaczenie posiadają więc np. róża-miłość czy lilia-niewinność.

Czym jest jednak dla współczesnego człowieka okres średniowiecza?

Dla wielu z nas średniowiecze to zapewne jedynie epoka ciemnoty i zabobonu. To właśnie z niej pochodzą stwierdzenia i zwroty takie jak: „Mroki średniowiecza”, „średniowieczny wprost fanatyzm”, „rodem ze średniowiecza”, które przeniknęły już do naszego języka codziennego i są używane potocznie nawet przez ludzi, którzy o czasach tych nie mają bladego pojęcia. Patrząc na nią jednak z zupełnie innej strony można stwierdzić, że obok niezaprzeczalnych ciemnych stron było także okresem niezwykle oryginalnym i na swój sposób pięknym. Wielu z nas uważa zapewne, że największą jego wadą był fakt, iż został we wszechstronny sposób zdominowany przez Kościół, ale dzięki temu jest to jedyna era w dziejach, gdy Europa była tak jednolita religijnie. Chrześcijaństwo i związany z nim sposób widzenia świata było jednak tym, co łączyło ówczesnych Europejczyków w sposób dla nas dzisiaj niewyobrażalny. Także organizacja społeczna, mimo iż była pełna nierówności, a czasem i niesprawiedliwości posiadała jedną podstawową zaletę, cechę o której my dzisiaj możemy tylko marzyć - ogromna większość ludzi w tym systemie znała swoje miejsce w drabinie społecznej, była z niego zadowolona, czerpała radość z bycia użytecznym elementem społeczeństwa. Nie jest to oczywiście oznaką ogłupienia ówczesnych ludzi, ale wręcz przeciwnie - ich wielkiej mądrości. Sukcesu takiego systemu należy się dopatrywać w tym, iż czerpali oni z realizacji znanej zasady św. Tomasza. Społeczeństwo ówczesne naprawdę przypominało spójny, żywy organizm, w którym poszczególne jednostki pracowały nie tylko dla swego, ale i wspólnego dobra, i jakże to jest różne od dzisiejszej zatomizowanej cywilizacji, w której każdy tak naprawdę działa i żyje sam. Oczywiście, życie wtedy (tak jak teraz) dalekie było od ideału, ale przecież ludzie ówcześni mieli coś, co my dzisiaj bezpowrotnie utraciliśmy, a mianowicie oparcie w niewzruszonym porządku moralnym wspartym autorytetem Kościoła. Średniowiecze to także okres rozwoju wielu innych dziedzin życia. Powstają wtedy istniejące do dziś uniwersytety, szkoły i kierunki filozoficzne wciąż jeszcze żywe (augustynizm, tomizm, franciszkanizm), imponujące i zachwycające nawet nas niesamowite budowle gotyku i stylu romańskiego.

Podobne wypracowania: